W CZASIE PANDEMII DZIECI SIĘ NUDZĄ

Miniony tydzień obfitował we wszelkiej maści zdziwienia. Właściwie to polska opinia publiczna nie była w stanie ochłonąć po jednym wydarzeniu, żeby nie zostać zaatakowana przez kolejne.

Ponieważ Polska i Polacy nie mają żadnych ważniejszych problemów na głowie, Marszałek Sejmu Elżbieta Witek postanowiła, że pod obrady wniesie leżakujące w komisjach od poprzedniej kadencji projekty obywatelskie „STOP Aborcji” Kai Godek oraz „STOP Pedofilii”, a także poselski pomysł dotyczący pozwolenia na udział dzieci w polowaniach. Debata nad wszystkimi trzema nie należała do najprzyjemniejszej rozrywki, jaką można sobie wyobrazić (zwłaszcza, że na NETFLIX emitowano „Dom z papieru”, zbieżność tytułów przypadkowa). O ile można na upartego zrozumieć przesłanki pomysłodawców obu „STOPów”, to absolutnie zaakceptować się nie da, aby dzieciarnia samopas właziła do lasu, albo któreś jednak z tej strzelby w kogoś trafiło. Wszystkie projekty budziły i budzą znaczne kontrowersje, do tego stopnia, że odkurzył się „Strajk Kobiet”. Oczywiście, ze względu na obostrzenia strajkujący ograniczyli się do pozowania do fejsbukowych zdjęć w maseczkach z błyskawicami i właściwie na tym koniec. Projekty znów wylądowały w komisjach. W wywiadzie dla jednej z telewizji Prezydent Andrzej Duda ogłosił, że wszystkie trzy projekty podpisze tego samego dnia, gdy pojawią się na jego biurku.

Stu posłów z koalicji rządowej zgłosiło projekt ustawy zmieniającej Konstytucję, która jest dosłowną kalką projektu byłego wicepremiera Jarosława Gowina, czyli przedłużającej kadencję prezydenta o 2 lata. Cała akcja jest o tyle dziwna, że dokument jest datowany na 6 kwietnia, czyli prawdopodobnie jest oryginałem, zwłaszcza, że widnieje na nim podpis obu Jarosławów, zarówno Gowina jak i Kaczyńskiego. Oznaczałoby to tylko tyle, że premier jednak prezesa przekonał, ale dlaczego zrezygnował z premierostwa, tego zrozumieć nie sposób. Tak czy inaczej do poparcia projektu potrzeba głosów opozycji, a na razie jedyną partią która jest chętna to… Koalicja Obywatelska, pod warunkiem, że przedłużenie będzie na rok. Sprawa jest procedowana w Sejmie.

Dzisiaj (poniedziałek) okazało się, że partia rządząca nieświadomie strzeliła sobie w stopę. Tak dążyli do zorganizowania wyborów 10. maja, że zabrali jakąkolwiek odpowiedzialność za organizację tychże Państwowej Komisji Wyborczej i samorządom. Cały ciężar organizacyjny spadł na Jacka Sasina, Ministra Aktywów Państwowych. Co oznacza, że z tak wielkim zaangażowaniem „odbijana” PKW ma jedynie ogłosić wyniki głosowania. Co więcej, nie będzie można już zrzucić problemów z organizacją na któregoś nieprzychylnego partii rządzącej samorządowca. Na szczęście ustawa jest jeszcze w Senacie, więc jest jeszcze pole na jakieś poprawki.

Premier i ministrowie na konferencji prasowej ogłosili plan odmrożenia polskiej gospodarki. Jego pierwszy etap już od poniedziałku. Można chodzić po lasach i parkach, bo jak wszyscy wiedzą, lasy i parki są podwalinami polskiego systemu gospodarczego. Przynajmniej tak jest w moim lesie. Poza tym w sklepach wielkopowierzchniowych będą mogły przebywać po 4 osoby na jedną kasę (albo jedna na 15m2, zależy co mniejsze) a w uroczystościach kościelnych będzie można zgromadzić do 50 osób, nie licząc celebrujących. Kolejne etapy będą uruchamiane w odstępach siedmiodniowych, po weryfikacji, czy czasem nie zwiększa się liczba zakażeń. Jeśli więc wszystko pójdzie zgodnie z planem, do 10 maja Polska będzie działać normalnie i wiązanie tego z datą wyborów jest świadectwem szkodliwego działania opozycji.

Minister Zdrowia Michał Szumowski na tej samej konferencji jednak zmartwił zadających pytania dziennikarzy, ponieważ stwierdził, że maseczki trzeba będzie nosić tak długo, dopóki nie zostanie wynaleziona szczepionka. Co przy obecnym stanie wiedzy i zaawansowaniu prac oznacza, że do świąt Bożego Narodzenia będzie stałym elementem stroju. Trochę szkoda, że zakłady kosmetyczne, które mają być otwarte w IV etapie odmrażania gospodarki będą skazane na śmierć z głodu, bo przecież po co się malować, jeśli nikt tego nie zobaczy? Dla męża?

30 kwietnia upływa kadencja najbardziej znienawidzonej przez partię rządzącą I Prezes Sądu Najwyższego. W związku z tym powinno się zebrać Zgromadzenie Ogólne Sędziów, aby zaproponować prezydentowi kandydaturę na jej następcę. Niestety z powodu wirusa spotkanie się nie odbędzie, więc zaczyna się kolejna, listowna przepychanka słowna pomiędzy Sądem Najwyższym, a Kancelarią Głowy Państwa. Na razie Małgorzata Gersdorf składnia się (jak nigdy) do wywieszenia białej flagi i pozostawieniu decyzji prezydentowi.

Z perspektywy przedstawiciela mediów – najważniejszym, żeby nie powiedzieć kluczowym wydarzeniem, była wojenka pomiędzy redakcjami TVP i TVN. Generalnie zaczęło się od tego, że dziennikarze Telewizji Polskiej od zeszłego poniedziałku zaczęli emitować bardzo niepochlebne reportaże dotyczące najpierw konkurencyjnej stacji, a później poszczególnych dziennikarzy (w tym Moniki Olejnik i Justyny Pochanke) w niej pracujących. Głównymi motywami było to, że TVN24 jest zaangażowane politycznie, bo miało czelność krytykować obecność Prezesa partii rządzącej na Powązkach, w towarzystwie najważniejszych osób w państwie, podczas gdy były dziennikarz tej stacji, samotnie składał kwiaty w piątek. Po drugie przypomniano ile osób pracujących dla ITI (firma producencka, do której należy zarówno TVN jak i pozostałe kanały) miało związek z poprzednim ustrojem, nawet jeśli ten związek oznaczał, że razem z jakimś dygnitarzem jechało się jednym samochodem. Brać dziennikarska, jak zawsze w takiej sytuacji podzieliła się. Przedstawiciele głównego nurtu popierają TVN, a pracownicy mediów niezależnych stoją po stronie TVP. Samo ITI nie podjęło żadnych kroków prawnych, uznając, że oburzenie ludzi i dziennikarzy, którzy zaczęli pisać skargi do Rady Etyki Mediów, jest wystarczającą konsekwencją całej sprawy.
„I wtedy wkroczyła ona, cała na biało”, czyli na Tweeterze odezwała się ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher. Przypomniała, że TVN i grupa ITI należy do amerykańskiego koncernu Discovery, a co za tym idzie jakikolwiek atak na nich, to atak na amerykańską gospodarkę. W odpowiedzi władze TVP stwierdziły, że są równie niezależne i żadnych nacisków (nawet jeśli pochodzą od ambasadora największego i najpotężniejszego kraju sojuszniczego) się nie przestraszą. Smaczku dodaje to, że Fakty TVN mają pierwsze miejsce w rankingach oglądalności, podczas gdy „Jedynkowe” Wiadomości są dopiero drugie, mimo tego, że TVP jest emitowane w praktycznie wszystkich domach w tym kraju.

Ponieważ w dzisiejszych czasach żaden z artykułów czy felietonów nie może nie poruszać tematyki koronawirusa, na sam koniec komentarz dotyczący „zmiany podejścia do pracowników ochrony zdrowia”. Okazało się, że Polacy ich oklaskują, malują murale na kamienicach i gremialnie traktują jak największych bohaterów w nowożytnej historii Polski. Te uczucia są okazywane w różnoraki sposób, na przykład w Warszawie pielęgniarce sąsiedzi oblali drzwi farbą, bo nie chciała się przeprowadzić gdzie indziej i „nie zarażać”. Chirurg z WIM nie był w stanie dostarczyć dokumentów do szkoły syna, bo sekretarka bała się, że są zakażone. A warszawski Sanepid przyjmuje telefony od zatroskanych mieszkańców kilku bloków i kamienic z prośbami o odkażenie klatki schodowej, bo mieszkający w nich lekarze i pielęgniarki wrócili z dyżuru. Ratowniczce medycznej odmówiono obsługi w osiedlowym sklepie. Naprawdę nie wiem co za ludzie w tej stolicy mieszkają. Prawdziwi Polacy tak się nie zachowują.

I takiej wdzięczności im wszystkim (bo sobie i Wam już nie) życzę.

Żmija

Żmija

Jadowity punkt widzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *