W tym szaleństwie jest metoda?

Zawsze na początku felietonu staram się określić jakiś leitmotiw, który w jednoznaczny sposób określałby to, co wydarzyło się w minionym tygodniu. Tym razem jakiekolwiek określenie tego byłoby deklaracją polityczną (czego nie chcę).

Media biznesowo-branżowe rozgrzały dwie informacje z Ministerstwa Finansów. Pierwsza taka, że po raz kolejny w tym rządzie zmieniła się osoba na stanowisku wiceministra (tak jakby trochę krzesło parzyło w… wiadomo, w co). Nowym wiceministrem został Piotr Patkowski, czego osobiście mu gratuluję. Będzie zajmował się dyscypliną finansów publicznych. Trochę zawadzać może młody wiek wiceministra (rocznik 1991), ale zapewne ma doświadczenie i zdolności wymagane w piastowaniu takiej funkcji…

Czy mi się wydaje, czy budżet bez deficytu postanowił umrzeć w ciszy? Ministerstwo Finansów (jeszcze za poprzedniego wiceministra) wyemitowało obligacje, zadłużając nas na kolejne 78 miliardów złotych. Wszystko w porządku, gdyby nie to, że obligacje były celowane i przeznaczone do wykupu przez Bank Gospodarstwa Krajowego. To umiarkowany sposób naginania prawa, ale jak to przekazywali przedstawiciele partii rządzącej, jesteśmy w takiej sytuacji, że po prostu trzeba działać, a nie (trzeba się?) zastanawiać.

Wicepremier Jadwiga Emilewicz ogłosiła, że likwidacja Otwartych Funduszy Emerytalnych, mająca odbyć się w połowie 2020 roku zostaje przesunięta na bliżej nieokreślony, ale konkretny termin w tym roku – kiedy dokładnie, wiedzieć ma premier Mateusz Morawicki. Oficjalnie chodzi o to, że Polska ma w tej chwili ważniejsze zadania. Zdaniem totalnej opozycji – nieważne kto, to ostatnio tytuł przechodni zależny od aktualnego dnia i tego, co akurat głosowane jest w Sejmie, prawda jest zgoła inna. OFE są powiązane z Warszawską Giełdą Papierów Wartościowych, która zaliczyła przez ostatni miesiąc spektakularne spadki. W związku z tym wartość funduszy zmalała o prawie 25%, ze 115 do niecałych 90 miliardów, a od wartości likwidacji państwo pobrać ma należne jemu 15% podatków, partia rządząca woli więc poczekać, aż GPW odbije…

Wbrew zapowiedziom niedowiarków, Prokuratura Krajowa pod rządami ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry działa prężniej niż kiedykolwiek. W minionym tygodniu został pobity swoisty rekord. Prokurator Ewa Wrzosek rozpoczęła postępowanie w sprawie prywatnego zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa („zagrożenia zdrowia wielu ludzi, poprzez organizację wyborów”). W ciągu trzech kolejnych godzin – wyszła z pracy; sprawa została jej odebrana; przekierowana do zwierzchniczki; a ta postępowanie dowodowe umorzyła z braku znamion popełnienia przestępstwa, bez postępowania. Prokurator Wrzosek o całym zdarzeniu dowiedziała się z mediów krajowych (bo ostatnimi czasy wymiar sprawiedliwości nie prowadzi innej komunikacji wewnętrznej). Uzasadnienie jest takie, że zawiadomienie dotyczyło czasu przeszłego, a oficjalnie nikt wyborów jeszcze nie zorganizował.

Zostając przy krajowych mediach. Gruchnęła wieść, że minister Aktywów Państwowych polecił Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych rozpoczęcie drukowania kart wyborczych, pomimo braku stosownej ustawy zalegającej w Senacie. Okazało się jednak, że minister nie zlecił tego PWPW, a podmiotowi prywatnemu (dane do wiadomości ministerstwa), żeby było taniej. Z drugiej strony większość włodarzy miast i gmin i tak odmawia przekazanie Poczcie Polskiej spisów wyborców, totalna opozycja krzyczy, że jest to próba wyłudzenia danych o wszystkich Polakach – bez odpowiedniego zabezpieczenia. Najdziwniejszy w tym fakt, że odmawiają zarówno wójtowie, burmistrzowie i prezydenci, ze wszystkich obozów w tym PiS. Czyżby zatruta propaganda mediów nieprzychylnych partii rządzącej zaczęła odnosić skutek?

Dodatkowo okazało się, że posłowie partii rządzącej w projekcie ustawy o głosowaniu korespondencyjnym popełnili błąd. Zapis mówi o „osobistym doręczeniu” przesyłki. Co oznacza, że listonosz będzie musiał odebrać od każdego wyborcy potwierdzenie odbioru. Czyli strachy o karach za brak skrzynek pocztowych nie mają już większego znaczenia…

Rząd zapowiedział też odblokowanie kolejnego (drugiego) etapu odmrażania gospodarki. Informacja ma być przekazana „na dniach” – w poniedziałek jeszcze nic nie wiadomo. Na razie Ministerstwo Edukacji ogłosiło, że młodzież szkolna i dzieci pozostaną w domach do 24 maja, natomiast egzaminy maturalne rozpoczną się 8 czerwca. Nowinką ma być to, że w tym roku nie będzie matury ustnej. Egzaminy ósmoklasistów mają się odbyć 16-17 czerwca, a zakończenie roku szkolnego, zgodnie z planem, czyli 26 czerwca. Z tego powodu padł lekki strach na część uczniów – oceny końcowe mają być wystawiane na podstawie ich „sukcesów” sprzed kwarantanny.

Tak czy inaczej Polska jest pierwszym krajem w Europie, który planuje całkowicie odmrozić gospodarkę do wakacji. Nie jest istotne, że ilość zachorowań utrzymuje się na jednakowym poziomie, skoro (bohater narodowy) minister Szumowski przyklepuje rządowym planom. Inne kraje (Hiszpania, Francja, Włochy) wolą jeszcze trochę poczekać. Chociaż tam ilość zachorowań już spada. Ale wiadomo, które narody zawsze tchórzyły, a które szły z szablami na czołgi.

Jakby Polska miała mało problemów, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, ze będziemy mieli suchą wiosnę. Niektórzy z naszych Rodaków postanowili to uczcić podpalając torfowiska w Biebrzańskim Parku Narodowym. Po kilku dniach pożar udało się opanować, sprawcy są poszukiwani, ale region, który z powodu koronawirusa cierpi na brak turystów, liczy kolejne straty.

I na koniec – prezydent zaprzyjaźnionych z Polską Stanów Zjednoczonych błysnął kolejną złotą myślą. Na oficjalnej konferencji prasowej głośno się zastanawiał nad użyciem MMR do leczenia wirusa w szpitalach podległych administracji federalnej. Mina stojącego za prezydentem sekretarza zdrowia bezcenna. Dla niezorientowanych MMR to pochodząca z medycyny alternatywnej mieszanina wody, wybielacza do tkanin i środka dezynfekującego na bazie chloru (coś jak Lizol zmieszany z Domestosem). Prezydent Trump zachwycił się również protestami jego zwolenników, którzy uważają, że gubernatorzy zamykający swoje stany i wymuszający utrzymanie dystansu społecznego łamią konstytucyjne wolności. Oczywiście to, że lada chwila w USA odbyć się mają wybory prezydenckie nie ma tu nic do rzeczy…

Przechodzenia kwarantanny z głową, sobie i wszystkim życzę

Żmija

Żmija

Jadowity punkt widzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *