BYĆ ALBO NIE BYĆ DLA BRANŻY BEAUTY

Od początku kwietnia salony fryzjerskie i kosmetyczne w całej Polsce są nieczynne. Ok. 130 tysięcy punktów świadczących tego typu usługi zostało zamkniętych w związku z nowymi obostrzeniami wprowadzonymi na czas pandemii koronawirusa. Sytuacja branży beauty jeszcze przed kryzysem nie była łatwa. Jej zaległości, widniejące w bazie danych Krajowego Rejestru Długów, wynosiły na koniec marca blisko 38 mln zł i były o prawie 14 mln zł większe niż trzy lata temu. Z poważnymi wyzwaniami muszą się również zmierzyć podmioty prowadzące tego typu działalność na terenie naszego powiatu. Ich przedstawiciele nie ukrywają obaw i niepokoju. Niezbyt optymistycznie widzą również powrót do przerwanej działalności.

Kilka tygodni przerwy w prowadzeniu działalności w branży kosmetycznej i fryzjerskiej znacznie dało się we znaki właścicielom zakładów oferujących tego typu usługi. Obecny stan to dla obszaru beauty „być albo nie być”. Obie sfery zarówno kosmetyczna, jak fryzjerska są bardzo rozdrobnione. Na rynku funkcjonują głównie małe salony, które opierają działalność niemal wyłącznie na grupie stałych i lojalnych klientów. Nie ponoszą dużych nakładów na reklamę, bo jest to zbyt kosztowne, a zarobione pieniądze wolą inwestować w materiały, sprzęt i szkolenia. Wprowadzone zawieszenie działalności jest bardzo trudne do udźwignięcia zwłaszcza dla małych salonów, które w ramach jednoosobowych działalności gospodarczych prowadzą głównie kobiety. – Nie pracuję od miesiąca. Nie mam dochodów. Mamy odgórny zakaz pracy. Czekamy na dalsze kroki. Jak długo potrwa odmrażanie gospodarki, tego nie wiemy. Mam stałe opłaty związane z prowadzeniem działalności i muszę sobie radzić, bo działalności nie zawiesiłam. Czekam na moment kiedy pozwolą wrócić do pracy. Wtedy zobaczę jak daleko idące skutki, oprócz tych obecnych, będę odczuwać w przyszłości mojej firmy. – mówi Kamila, która na co dzień prowadzi salon kosmetyczny. – Złożyłam wniosek o umorzenie płatności składek ZUS przez 3 miesiące, jednak do dziś nie mam decyzji. To samo z zasiłkiem opiekuńczym na dziecko. Cisza. Składałam także wniosek o pożyczkę do PUP. Czekam. Nie wiem czy mogę na coś liczyć. – dodaje. Jak zaznacza w rozmowie z nami, istnieje szereg obaw przed powrotem do działalności. – Dotychczas miałam grono klientek, z którymi bardzo miło mi się współpracowało. Prowadziłam szkolenia. Teraz społeczeństwo odczuwa skutki epidemii swoimi finansami domowymi. Nie wiem czy odzyskam klientki, czy dla nich wyjście na paznokcie będzie priorytetem. Mam jednak cichą nadzieję, że powoli będzie coraz lepiej. – mówi z nutą optymizmu.

Zakłady fryzjerskie, czy kosmetyczne nie mogły z uwagi na swoja specyfikę przejść na inny tryb swojej działalności, tak jak na przykład punkty gastronomiczne. – W obecnej sytuacji jedynie co można robić w domu, to nabierać siły by być przygotowanym na powrót do pracy. Nie korzystałam jeszcze z żadnej pomocy antykryzysowej. Jeżeli ktoś może pracować online to korzysta z tej możliwości. W fryzjerstwie nie ma takiej możliwości. Nie sadze żeby wszystko wróciło do normy z przed wirusa. – mówi Paulina, na co dzień prowadząca salon fryzjerski. Nasze rozmówczynie wskazują, że w tym roku, nawet jak wrócą do częściowo normalnego funkcjonowania, to będzie trudno. – Złożyłam wniosek do ZUS – u o umożenie składek i do PUP o kredyt dla mikroprzedsiębiorstw oraz o dofinansowanie do pensji pracownika ale jeszcze nie otrzymałam żadnej pomocy. Liczę że niedługo coś się ruszy. Koleżanki z branży kosmetycznej z którymi współpracujemy też liczą na pomoc państwa bo jedziemy na tym samym wózku. Stan w którym się znaleźliśmy na pewno nie szybko minie i niestety musimy się do tego zacząć przyzwyczajać. – mówi przejęta sytuacją Renata, właścicielka salonu fryzjerskiego. Wątpliwości mogą budzić także obostrzenia w wymiarze praktycznym. – Jak uda nam się wrócić do pracy w salonie, to na pewno będziemy zachowywać szczególną ostrożność na ile jest to możliwe. Niestety nie uda ram się zachować zalecanej odległości, ani obcinać Panu brody który jest w maseczce, możemy jedynie dezynfekować stanowisko pracy po każdym kliencie, dezynfekować narzędzia, używać jednorazowych pelerynek i ręczników, co już robiło się wcześniej i myć ręce środkami wirusobójczymi. – kwituje nasza rozmówczyni.

Branża beauty, a co za tym idzie salony kosmetyczne i fryzjerskie mają ruszyć w III etapie odmrażania gospodarki. Nastąpi to najprawdopodobniej w maju. W jaki sposób będzie wyglądało funkcjonowanie tego typu zakładów w dobie walki z pandemią, trudno aktualnie ocenić. Faktem jest, że istniejące obostrzenia związane z bezpieczeństwem na pewno zmienią dotychczasowy sposób działania tej sfery, co utrudni życie zarówno właścicielom salonów fryzjerskich, czy kosmetycznych, jak ich klientów. Niewykluczone, że wiele osób mimo braku lub osłabionego zagrożenia koronawirusem nadal będzie obawiało się korzystać z usług kosmetyczek i fryzjerów, a innych – z powodu kryzysu gospodarczego – po prostu nie będzie na to stać. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że czarne chmury, które pojawiły się nad tą branżą szybko przejdą, a wskazane czarne potencjalne scenariusze się nie sprawdzą.

fot.: pixabay.com

Piotr Nicpoń

Piotr Nicpoń

historyk politolog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *