PRAWO OJCA

Kilkanaście lat temu, gdy sytuacja ekonomiczna w Polsce była daleka od obecnej, wielu naszych rodaków wyjechało z kraju „za chlebem”, Piotr był jedną z takich osób. Nie pochodzi z bogatej rodziny, a dużą część życia zawodowego związał z Norwegią, gdzie wyjechał kilkanaście lat temu. Czas mijał, a tęsknota za krajem, chęć stabilizacji i pragnienie założenia rodziny narastały. Ciągnęło do Polski. Ekonomiczne więzy z nowym krajem były jednak silne i wielokrotnie musiał wracać, by pozamykać swoje sprawy. Ostatecznie w zakończył przygodę z emigracją, wrócił do Polski i zapragnął tutaj ułożyć sobie życie od nowa i co nie może dziwić – założyć rodzinę.

Po powrocie w jednej z miejscowości naszego powiatu założył firmę, wkrótce potem kolejne przedsięwzięcie, a plany rozwojowe miał duże. W tym czasie w jego życiu pojawiła się mieszkająca po sąsiedzku kobieta. Poznawali się coraz bliżej, w jej życiu małżeńskim od dawna miało się nie układać. Zaczęło się banalnie od rozmów, wspólnych kaw, zwierzeń i tak trwało kolejne tygodnie. Piotr zaniedbał nieco biznes kierując się sercem i inwestując w związek czas i pieniądze.

Kasia i Tomek byli małżeństwem kilkanaście lat, coś jednak się psuło. Ostatecznie przed rokiem wyprowadziła się od męża i pomieszkiwała z Piotrkiem, troszczącym się o nią uczuciowo i materialnie. Jeździli na wycieczki, a on obsypywał prezentami planując wspólne życie i stworzenie rodziny. Wiosną ubiegłego roku Kasia zaszła w ciążę. Dar losu i szczęście, o którym Piotr od dawna marzył. Przez cały okres ciąży utrzymywał kontakty z przyszłą matką, towarzyszył jej podczas wizyt lekarskich, dbał jak o własną żonę, chociaż żyli w związku nieformalnym. W tym czasie Kasia rozeszła się z Tomkiem. Do rozwodu doszło na jesień ubiegłego roku, dwa miesiące przed przyjściem na świat Martyny. Piotr cieszył się z każdego dnia rozwijającej się ciąży. Jednak z Kasią zaczęły się dziać niepokojące rzeczy. Jak mówi – nie chciała urodzić dziecka, ani nadal być z nim. Pod koniec ciąży ich relacje bardzo się ochłodziły i Kasia wróciła do byłego męża. Z początkiem tego roku urodziła się Martyna. Piotr odwiedził byłą już partnerkę w szpitalu po porodzie, zrobił sobie z niemowlęciem serię zdjęć i na tym ich nieoficjalne relacje się zakończyły.

Katarzyna powracając do byłego męża wniosła do ponownego związku córkę. Jednak do córki przyznają się obaj panowie. Tomasz uznał ją za swoją, a Piotr od jej urodzenia robi wszystko, by uznano jego ojcostwo. Była partnerka Piotra miewała różne okresy, raz była zdecydowana, by poddać się testom, w których można by ustalić biologicznego ojca, innym razem kategorycznie się na to nie godziła. Doszło do tego, że Piotr opłacił badania genetyczne, na które się ostatecznie nie stawiła. I tutaj w końcu wkroczyło prawo.

Ustalenia Prokuratury Rejonowej w Częstochowie można streścić w następujący sposób: – do orzeczenia rozwodu państwo Katarzyna i Tomasz byli małżeństwem, a w 2019 roku pani Katarzyna urodziła córkę Martę. W akcie urodzenia, jako ojciec dziecka został wpisany pan Tomasz (zgodnie z domniemaniem ustawowym, że dziecko pochodzi od męża matki – gdyż urodziło się przed upływem 300 dni od rozwiązania małżeństwa). W okresie poczęcia dziecka pani Katarzyna utrzymywała pożycie intymne z Piotrem i ze swoim mężem, ale uważa, że biologicznym ojcem dziecka jest jej mąż. Katarzyna wyprowadziła się od Piotra przed urodzeniem dziecka i wróciła do byłego męża, który to zaaprobował. Teraz pozostają w nieformalnym związku, wspólnie wychowując małoletnią Martynę, tworząc rodzinę. I chociaż Tomasz ma świadomość, że Katarzyna utrzymywała pożycie również z Piotrem uważa, że dziecko pochodzi od niego i wychowuje córkę razem z byłą żoną, nie wystąpią też z pozwem o zaprzeczenie ojcostwa… Tym samym brak jest jakiegokolwiek dowodu z zakresu nauk biologicznych, że Tomasz nie jest ojcem małoletniej i chociaż w ocenie Piotra, to on jest ojcem biologicznym, co miała potwierdzić Katarzyna, ta jednak zerwała znajomość i obecnie uniemożliwia Piotrowi kontakt z dzieckiem.

Piotr uważa za konieczne zaprzeczenie ojcostwa Tomasza, tu jednak prawo sprawia, że nie może zgoła nic. By doprowadzić do skutecznego skierowania pozwu o zaprzeczenie ojcostwa Piotr musiałby wykazać, że pozew jest konieczny dla dobra dziecka. Teraz jednak, gdy dziecko przebywa w kompletnej rodzinie, a Tomasz uważa je za swoje wykonując obowiązki ojca, a matka dziecka nie uważa Piotra za ojca biologicznego odcinając się od dalszych z nim kontaktów. Co więcej kieruje zgłoszenia Policję o nachodzenie.

Piotr chce walczyć o uznanie swojego ojcostwa, pragnie tego dziecka i chce testów DNA na potwierdzenie swoich praw bionicznych do Martyny. Prokuratura jest jednak nieugięta i po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego, nie znalazła podstaw do załatwienia sprawy zgodnie z jego oczekiwaniami – skierowania do sądu pozwu w przedmiotowej sprawie. Matka dziewczynki zeznała, że w trakcie trwania małżeństwa utrzymywała pożycie intymne z Piotrem, a wiosną ubiegłego roku zaszła w ciążę, tymczasowo zamieszkując z Piotrem w tym czasie wnosząc do sądu pozew rozwodowy, toteż nie ma ona pewności, co do biologicznego pochodzenia dziecka, jednak podejrzewa, że ojcem dziewczynki jest jej były mąż Tomasz, do którego wróciła zimą przed rozwiązaniem.

Tomasz pomimo braku stuprocentowej pewności, co do swojego ojcostwa, uważa się za ojca dziewczynki, którą od urodzenia wychowuje wspólnie z byłą małżonką, deklaruje też, że nie chce wnosić pozwu o zaprzeczenie swojego ojcostwa, nie wie także, czy podda się badaniom z polimorfizmu DNA. W akcie urodzenia sporządzonym w Urzędzie Stanu Cywilnego w Częstochowie, zgodnie z domniemaniem prawnym, jako ojciec małoletniej wpisany został Tomasz.

Prawnik w rozmowie z nami podaje podstawy przepisów stanowiące, że jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. Domniemania tego nie stosuje się, jeżeli dziecko urodziło się po upływie trzystu dni od orzeczenia rozwodu lub separacji. W tych okolicznościach, nie ulega wątpliwości, że dziecko urodziło się po ustaniu małżeństwa, jednak przed upływem 300 dni od tego momentu. Domniemanie ojcostwa, jest zatem domniemaniem prawnym kwalifikowanym, co oznacza, że obalić je można tylko na skutek powództwa o zaprzeczenie ojcostwa. Powództwo takie wytoczyć może mąż matki dziecka, matka dziecka oraz dziecko po osiągnięciu pełnoletności. Uprawnienie takie nie przysługuje natomiast mężczyźnie, który deklaruje, że jest biologicznym ojcem dziecka. W okolicznościach przedmiotowej sprawy mężczyzna nie jest uprawnionym do skierowania do sądu pozwu o zaprzeczenie ojcostwa, w związku z czym swoich praw może dochodzić jedynie za pośrednictwem prokuratora, któremu zgodnie z treścią art. 86 k.r.o. przysługuje legitymacja do wytoczenia powództwo o zaprzeczenie ojcostwa. Uprawnienie to nie jest jednak bezwarunkowe, albowiem ogranicza je wymóg działania zgodnego z dobrem dziecka lub interesem społecznym. Prawo jednak wskazuje również, że wszystkie decyzje dotyczące dziecka powinny być podejmowane przede wszystkim z myślą o jego dobru i interesie, a te mogą, lecz nie muszą pokrywać sie z interesami rodziców.

Tyle prawo. Ostatnie z przytoczonych praw, w teorii uchyla furtkę dla zdesperowanego Piotra, który nie dopuszcza do siebie myśli, że dziecko może nie być jego. Jest przekonany o ojcostwie, a małą kocha i chce mieć prawa do widywania i opieki. Niestety polskie prawo, a także większości państw europejskich w takich sprawach staje po stronie dobra dziecka – nawet dobra domniemanego, bo trudno nie oprzeć się wrażeniu, że tak chwiejna postawa matki dziecka może rzutować na jego rozwój w przyszłości.

Imiona bohaterów zostały zmienione.

J.B.

J.B.

redaktor naczelny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *