POMÓC SŁUŻBIE ZDROWIA…

Nie wiemy jak pomóc służbie zdrowia. Oni sami też już nie wiedzą, jak sobie pomóc. Codziennie widzimy zmęczonych lekarzy, pielęgniarki, ratowników, ogólnie personel medyczny szpitali, karetek, sorów. To jednak tylko część większego problemu, jakim jest brak koordynacji w tej służbie. Na temat problemów moglibyśmy pisać na okrągło, tylko po co?

Dziesięć dni temu z Katowic pod Przystajń przywieziono starszego człowieka, pacjenta po miesięcznym pobycie w katowickim szpitalu. Panujący bałagan, zmęczenie, a może niefrasobliwość tamtejszego personelu spowodowała, że absolutnie nikt nie wiedział, że są wobec mężczyzny podejrzenia o zakażenie koronawirusem, a on sam w piątek przed wyjściem do domu miał pobrany wymaz do badań na obecność patogenu.

Mężczyzną już w Przystajni zająć się miała lokalna pielęgniarka środowiskowa. Konieczność jednak sprawiła, że trzeba było pacjenta zabrać karetką do jednego z częstochowskich szpitali. Zespół pogotowia ratunkowego z kłobuckiego ZOZu wykonał transport medyczny, a wcześniej zajął się jeszcze w domu niezbędnymi przygotowaniami i zaopatrzeniem. Kilka godzin później inny zespół tego samego zakładu opieki zdrowotnej odwiózł pacjenta do domu. W niedzielne popołudnie przyszedł wynik badań genetycznych na obecność koronawirusa – niestety pozytywny. W kłobuckim pogotowiu konsternacja, pięciu członków personelu – dwa pełne zespoły „P” i „S” miały bliski kontakt z wirusem, mogło dojść do zakażenia. Od kontaktu minęły dwa dni i chociaż według wiedzy medycznej oni sami zarażać nie mogli, kwarantanną objęto ich rodziny, a sąsiedzi i współpracownicy dopilnowali, by nikt nosa z domu nie wychylił – za co wszyscy objęci troskliwą opieką – serdecznie sąsiadom dziękują, życząc zdrowia, szczęścia i wszelkiej pomyślności…

Pięciu członków personelu, pielęgniarka środowiskowa, a także personel częstochowskiego szpitala mających kontakt z mężczyzną objęto kwarantanną. Dzisiaj tj. w poniedziałek 11 maja mija dziesięć dni od kontaktu, osiem w kwarantannie i dwa od wykonania testów. Tymczasem pracę za kolegów wykonują pozostałe zespoły, którym dni nie upływają na oglądaniu telewizji i czytaniu książek. Dość powiedzieć, że tylko do mężczyzny spod Przystajni, ze względu na jego stan zdrowia i konieczną pomoc, pogotowie jeździło przez miniony tydzień codziennie – nawet po kilka razy na dzień, bo w województwie trudno było znaleźć szpital, który ciężko chorym człowiekiem miałby się zająć. Ostatecznie pacjent trafił pod koniec tygodnia do Raciborza, gdzie ma mieć przeprowadzony kolejny zabieg. Pytanie dlaczego nie pozostawiono go przed tygodniem w katowickim szpitalu skoro jego stan uniemożliwiał samodzielną egzystencję bez pomocy służb medycznych?

Licząc na szczęśliwy los, uziemiony w kwarantannie personel, ma już rozpisane (wstępnie) dyżury na najbliższe dni, bo skoro nie mają objawów, to mają wrócić do pracy i odciążyć kolegów. Według danych Ministerstwa Zdrowia testów w Polsce wykonuje się mnóstwo, a na Śląsku to już w ogóle – priorytetowo, w tysiącach dziennie. W sobotę pobrano wymazy, opisując, że należą do pielęgniarki, ratowników i lekarza – by było szybciej. W poniedziałek o 19:00 minęły dwie doby nerwowego oczekiwania na wyniki, a tych nadal nie ma. Cały dzień w tej sprawie kłobucki ZOZ wydzwaniał do Sosnowca, bo właśnie tam, w Gym Centrum wykonuje się testy.

Chociaż komentarz ciśnie się na usta, pozostawiamy to bez komentarza. Przypominamy tylko naczelną zasadę medycyny przypisywaną Hipokratesowi „Primum non nocere” (po pierwsze nie szkodzić) i drugą „tempus fugit, aeternitas manet” (czas pędzi, wieczność zostaje).

Post scriptum.

JEDEN ZESPÓŁ BEZ WIRUSA!

Z ustaleń naszej redakcji wynika, że jeden z zespołów pogotowia oczekujących trzecią dobę na wyniki testów laboratoryjnych nie jest zainfekowany. Takie informacje uzyskaliśmy we wtorek rano. To zespół “S” czyli lekarz, pielęgniarka i ratownik, którzy tydzień temu pod Przystajnią zajmowali się pacjentem z koronawirusem. Według wiadomości uzyskanych przez klobucką.pl, w sosnowieckim laboratorium miało w sobotę dojść do awarii sprzętu diagnostycznego, stąd tak duże opóźnienie w przekazaniu wyników.

J.B.

J.B.

redaktor naczelny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *