PIĘĆ LAT MINĘŁO JAK JEDEN DZIEŃ

Miniony tydzień minął pod znakiem podsumowań, rocznic oraz konkursu, który nigdy nie powinien się odbyć.

Chyba najważniejszym ze wszystkich wydarzeń ubiegłego tygodnia była piąta rocznica wyboru Prezydenta Andrzeja Dudy na stanowisko. Niestety, z powodu wolty opozycji, oraz uporu Jarosława Gowina, PAD nie mógł świętować swojej pierwszej pięciolatki jednoczesnym ogłoszeniem wyników wyborów, które z całą pewnością dawały mu kolejną kadencję. Politycy jak zawsze podzielili się na dwa obozy, z jednej strony była partia rządząca, której przedstawiciele słali gratulacje i zapewniali „że tylko dzięki niemu biało-czerwona drużyna wyeliminowała biedę i ubóstwo z Polski” (to minister Gliński), a z drugiej cała reszta, która nie potrafiła się zachować. Obawiam się trochę, że najważniejszy architekt „dobrej zmiany” mógł się poczuć odrobinę urażony, że komu innemu przypisuje się zasługi.

Tymczasem słowo stało się ciałem i pełną parą ruszyły pracę nad 3. częścią tarczy antykryzysowej. Wydaje się, że tym razem już ostatnią, chyba, że znowu opozycja zacznie bruździć, a jacyś przedsiębiorcy zaczną protestować. Jak na razie projekt jest otwarty na propozycje różnych resortów i między innymi pojawiła się w nim propozycja Ministra Rolnictwa, aby poluzować różne kary za bestialskie traktowanie zwierząt. Bo przecież nie ma nic ważniejszego dla gospodarki.

Sąd Najwyższy po wymianie komisarza i pięciodniowej debacie wysłał do prezydenta kandydatury na I Prezesa. Wbrew oczekiwaniom polskojęzycznych mediów, został nim nie sędzia Włodzimierz Wróbel, który dostał największe poparcie wśród swoich kolegów. Prezydent skorzystał ze swoich prerogatyw i wybrał Małgorzatę Manowską. Opozycja zaczęła utyskiwać, że nie miała poparcia większości sędziów i nawet nie wiadomo, czy ma uprawnienia sędziowskie. Ale prawda jest taka, że I Prezes Sądu ma być niezależny, więc ktoś kogo nie popiera własne środowisko jest najlepszą gwarancją że to środowisko uzdrowi.

Gdzieś z boku, w czwartek (21. maja) w sejmie pojawił się projekt, według którego wynagrodzenie w wysokości prawie 10 tysięcy złotych (na tzw. „rękę”) miała zacząć dostawać Pierwsza Dama oraz wszystkie jej poprzedniczki. Byłaby to znacząca zmiana jeśli chodzi o żony prezydentów, bo do tej pory na czas kadencji nie miały prawa wykonywania zawodu, nie mówiąc już o składkach ZUS czy latach liczących się do emerytury. Niestety, po tym jak opozycja i media niesprzyjające rządowi zaczęły się obruszać, ustawa jak szybko się pojawiła tak szybko zniknęła. I na pewno nie ma z tym nic wspólnego to, że była w niej również zawarta propozycja podwyżki uposażeń dla kadry zarządzającej państwem (rządu). Po prostu członkowie opozycji nie chcieli dać pani prezydent tego co jej się słusznie należało.

Pozostając przy prezydencie i pieniądzach. Na spotkaniu na targowisku w Garwolinie emerytowany obywatel zapytał dlaczego 13. emerytura wynosiła tylko 900 złotych, a po podwyżce cen, za wywóz śmieci płaci już 1200 złotych rocznie. Prezydent na szczęście zauważył, że emeryt był podstawiony przez opozycję i przytomnie odpowiedział, że emerytura jest od niego i od rządu, a za śmieci opłaty pobierają samorządy. I podwyżki wcale nie pojawiły się dlatego, że rząd uchwalił wymuszające je przepisy.

Premier Mateusz Morawiecki chciał pokazać jak bardzo leży mu na sercu stan polskiej branży restauracyjnej, dlatego w mediach społecznościowych pochwalił się zdjęciem, na którym spożywa posiłek w jednej z gliwickich restauracji w otoczeniu jej właścicieli. Natychmiast odezwały się głosy nienawistnych komentatorów podnoszące, że nie został zachowany przepisowy odstęp pomiędzy biesiadnikami, a premier wychodząc nie założył obowiązkowej maski. Na szczęście rzecznik rządu szybko wyjaśnił, że jego szef… po prostu nie wiedział, że takie przepisy obowiązują. Co by z kolei oznaczało, że przysypiał na każdej konferencji ministra Szumowskiego przez ostatnie półtora miesiąca. Z kolei sam minister przekonywał, że premier był na posiłku służbowo, a wtedy maski nosić nie trzeba.

Prezes TVP Jacek Kurski po powrocie do zarządu telewizji ogłosił na Tweeterze, że TVP wygrywa w konkursie na najlepszy dokument o pedofilii, ponieważ film Sylwestra Latkowskiego obejrzało więcej osób niż najnowszą produkcję braci Sekielskich. Wpis skasował, ale niesmak pozostał. Na domiar złego, ktoś wytknął partii rządzącej, że po szumnych zapowiedziach nie powołano komisji do spraw molestowania dzieci. Rzecznik ministra sprawiedliwości, poinformował, że ta komisja ma już pierwszego członka i został powołany dwa dni po emisji programu w TVP. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że obietnicę złożono ponad rok temu, ale działo się tyle różnych rzeczy, że nie można było się tym wcześniej zająć.

W sobotę 23 maja, w Warszawie kolejny raz protestowali przedsiębiorcy. I po raz kolejny protest zamienił się w zamieszki. Smaczku całej akcji dodaje fakt, że władze PKP InterCity wydały konduktorom polecenie, żeby informowali Biuro Bezpieczeństwa o wszystkich, którzy na ten protest będą jechali pociągami. Pewnie po to, żeby policji łatwiej było zidentyfikować potencjalny element przestępczy.

I takiej świadomości obywatelskiej sobie i wszystkim życzę,

Żmija

Żmija

Jadowity punkt widzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *