ZENEK

Raczej jestem bardzo szczęśliwym i zdrowym człowiekiem, nigdy nie myślałem o nieszczęściu” (Zenon Martyniuk). Niezwykłą rzadkością w kinematografii jest sytuacja, w której twórcy decydują się przybliżyć biografię żyjącej postaci. Takie podejście nastręcza wielu problemów – przede wszystkim niezwykle trudno podsumować całą historię, nadać produkcji odpowiedniego tonu, skoro portretowany bohater nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Historia pokazuje jednak, że te specyficzne przedsięwzięcia czasami kończą się spektakularnym sukcesem. Warto chociażby wspomnieć o znakomitym „Rocketmanie”, którego fabuła koncentrowała się na postaci Eltona Johna. Produkcja koncentrowała się przede wszystkim na emocjach oraz walce legendarnego wokalisty z demonami przeszłości – mogła więc tworzyć zamkniętą i spójną całość. Jednak jaki kraj, taki Elton. Z dużym niepokojem przyjąłem informację o tym, że rozpoczęto prace nad filmem poświęconym Zenonowi Martyniukowi. Uważam, że nie jest to postać, którą warto polskiemu społeczeństwu przedstawiać, jako wzorzec kultury i smaku.

Przez takie działania społeczeństwo coraz śmielej obnosi się z sympatią i brakiem wstydu wobec jego twórczości. Parę lat temu prawdziwe gwiazdy polskiej piosenki nie chciały być utożsamiane z discopolowym otoczeniem. Dzisiaj, Izabela Trojanowska bez cienia żenady występuje na jednej scenie z „królem disco-polo” Zenkiem. Jak widać czasy się zmieniają. Szkodliwym społecznie wyrażeniem jest zbitka wyrazowa „kultura disco-polo”, która coraz częściej pojawia się w dyskursie publicznym. Takie sformułowania wpływają negatywnie na rozwój kultury, ponieważ prowadzą do jej regresu i pauperyzacji. Sztuka zawsze powinna odwoływać się rzeczy wzniosłych, które zmieniają nasze postrzeganie świata i nas samych.

Bałem się, że debiutujący na ekranach kin 10 lutego 2020 roku „Zenek” w reżyserii Jana Hryniaka będzie kolejnym zamachem na polską sztukę, bezwstydnie odzierając ją ze swojego nimbu i blasku. Byłem jednak w błędzie. Niemal od samego początku seansu, dzieło koresponduje z moimi obawami – dowodząc, że są one bezzasadne. Zenek nie jest człowiekiem, który chce budować kulturę. On wyłącznie chce dawać radość ludziom, którzy przychodzą na jego koncerty. Spodobał mi się pomysł na film oraz jego przesłanie. Jeśli bowiem kochasz to, co robisz – ludzie zauważą Twoją autentyczność. Nieważne, jakie są owoce Twojej pracy, ważne, że wkładasz w to całe swoje serce. To uczucie widać również w filmie Hryniaka.

Pierwsze minuty „Zenka” były dla mnie szokujące. Zdałem sobie sprawę z tego, że to nie jest zły film, że twórcy faktycznie chcieli dobrze opowiedzieć historię celebryty. Jeśli spojrzymy na tę produkcję, jako całość – dość łato będzie można podzielić ją na dwie części. W rolę tytułową wcieli się bowiem: Jakub Zając (młody Zenek) i Krzysztof Czeczot (stary Zenek). Momenty, w których występuje Zając są zdecydowanie lepsze. Jest to kino, które ogląda się z przyjemnością. Wręcz trudno oderwać wzrok od ekranu. Młody aktor ma w sobie charyzmę – jego kreacja i sposób, w jaki portretuje gwiazdora disco-polo są bardzo interesujące i przyjemne w odbiorze. Na tym tle, Czeczot wypada blado, jest jednowymiarowy, wydaje się, jakby nie rozumiał granej przez siebie postaci. Jego występ, jak i sama końcówka z jego udziałem wydają się być zbędne. Uważam, że gdyby film zakończył się na roli Zająca, to „Zenek” byłby prawdziwym zaskoczeniem i jednym z lepszych polskich filmów 2020 roku. Jednak druga część seansu niweczy początkowe założenia, nuży i rozwadnia całą historię.

Jeśli chodzi o aktorów, to bardzo podobała mi się rola Klary Bielawki, która wcieliła się w Danuśkę Martyniuk, żonę Zenka. Poraża to, jak dużo mogła ona wykrzesać z tej neutralnej postaci, której scenarzystka nie poświęciła dostatecznej uwagi. Bohaterka jest jednowymiarowa – na ogół się nie odzywa, jednak mimo to, aktorce udało tchnąć się w tego scenopisarskiego manekina życie i autentyczność.

Tym, co w „Zenku” zaskakuje najbardziej jest to, że w filmie prawie w ogóle nie ma muzyki disco-polo. Osoba nie znająca postaci „króla” po obejrzeniu produkcji mogłaby wręcz sądzić, że jest to historia najsłynniejszego w Polsce cover bandu. Chłopaki grają w remizach pop, disco i znane polskie szlagiery – ludzie szaleją, dobrze się bawią, porównują Zenona do Michaela Jacksona.

Twórcy ewidentnie wstydzą się disco-polo, co według mnie odziera film ze specyficznego uroku. Mimo, że nie gustuje w takiej muzyce, to uważam, że gatunek ten jeszcze bardziej podkreślałby przaśność całości, która jest największym atutem obrazu. Zenek bawiący się z cyganami, przekręcający nazwy kultowych kapel, mówiący bez „ładu i składu” – to momenty, w których film na chwile staje się prawdziwym dziełem sztuki.

To właśnie w pastiszu i jego adaptacji twórcy najlepiej realizują główne założenia filmu – dając odbiorcom radość i przyjemność z seansu. Zenek walczący z cygańską mafią, odbijający porwanego syna z rąk porywaczy, porównywany wokalnie do Jacksona czy Georga Michaela to parodia najwyższych lotów. Ogląda się to przyjemnie, jednak jeśli wiemy, jaki Zenek Martyniuk jest naprawdę – to film wywołuje u nas spory dysonans poznawczy. Twórcy umiejętnie balansują na granicy kiczu, jednak w paru ważnych momentach, zwłaszcza pod koniec produkcji, zdecydowanie przesadzają, doprowadzając widowisko do absurdu.

Podsumowując, „Zenek” to film dziwaczny, który łączy ze sobą elementy zrealizowane wybitnie z tymi, które wywołują w widzach uśmiech zażenowania. Jednak w ogólnym rozrachunku jest to produkcja solidna, która jednak nie ma określonej grupy odbiorców. Fani disco-polo srogo się zawiodą, że w utworze nie ma kochanych przez nich szlagierów. Reszta społeczeństwa odbije się od obrazu, bo podobnie jak ja, nie chce wspierać przedsięwzięć, które gloryfikują niski smak i wpływają negatywnie na propagowanie i rozwój kultury. A szkoda, bo mimo wszystko warto Zenka zobaczyć i przekonać się, że „nie taki diabeł straszny, jak go malują”.

Ocena filmu: 4,5/10

Bartosz Dominik

Bartosz Dominik

krzykwilhelma.wordpress.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *