76. ROCZNICA BITWY O MONTE CASSINO

18 maja odbyły się uroczystości 76. rocznicy bitwy pod Monte Cassino. Zainicjowała je Msza święta polowa na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino. Bitwa miała znaczenie nie tylko militarne: czyn zbrojny Polaków dowodzonych przez gen. Andersa otworzył aliantom drogę na Rzym, choć trzeba podkreślić, że nie od razu, bo przed aliantami leżało silnie ufortyfikowane miasteczko Piedimonte San Germano. Konfrontacja o Monte Cassino miała też ogromne moralne znaczenie dla narodu polskiego, prowadzącego już wtedy piąty rok walkę z narodowosocjalistyczną niemiecką III Rzeszą. Monte Cassino, również w okresie zniewolenia komunistycznego, stało się wielkim symbolem zwycięstwa i urzeczywistnieniem tego, że dla Polaków nie ma rzeczy niemożliwych, a walka o niepodległość jest wartością najważniejszą. Ta symboliczna rocznica stała się kolejną okazją do bliższego przyjrzenia się często zapomnianym lub mało znanym wątkom dotyczącym Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, przebiegu walk oraz bezimiennym bohaterom tamtych dni.

Warto przypomnieć, że polscy żołnierze, którzy znaleźli się w II Korpusie Polskim operującym na Półwyspie Apenińskim w latach 1944 -1945, byli uprzednio przeszkoleni w Iraku, Palestynie i Syrii. Z tych właśnie jednostek powstał II Korpus Polski przeznaczony do walki na froncie włoskim. II Korpus Polski został przerzucony do Włoch na przełomie 1943 i 1944 r. Do portów w Bari i Tarencie przetransportowano wówczas około 44 tys. ludzi, 580 dział i 11 800 pojazdów. Pierwsze nieudane natarcie na Monte Cassino przeprowadziły w połowie stycznia 1944 r. siły amerykańskie i brytyjskie. Druga bitwa o Monte Cassino rozpoczęła się 15 lutego. Wziął w niej udział korpus nowozelandzki oraz jednostki hinduskie. Pomimo wsparcia artylerii i lotnictwa, które przed atakiem zrzuciło na wzgórze klasztorne 576 ton bomb, również i to natarcie nie przyniosło powodzenia. Kolejny atak aliantów nastąpił 15 marca. Poprzedziło go trwające 3,5 godziny bombardowanie miasta Cassino. W walkach ponownie uczestniczył korpus nowozelandzki, wspierany przez dywizję hinduską. Jednak i tym razem po trwającej 11 dni bitwie sprzymierzeni wycofali się, ponosząc ogromne straty. W czwartej, decydującej bitwie o Monte Cassino, wzięli udział żołnierze II Korpusu Polskiego.

Zbigniew Wawer w książce “Monte Cassino 1944” podkreślał, że w bitwie tej “w jednym szeregu spotkali się żołnierze września 1939, kampanii norweskiej i francuskiej 1940, więźniowie sowieckich łagrów, obrońcy Tobruku”. Zwracał również uwagę, iż: “Tu po raz pierwszy jednostki Polskich Sił Zbrojnych wystąpiły w samodzielnym związku taktycznym“.

Początek czwartej, decydującej bitwy, zaplanowano na noc z 11 na 12 maja. Jednocześnie miało nastąpić uderzenie na całym lewym skrzydle włoskiego frontu. Brały w nim udział m.in. oddziały amerykańskie i Francuski Korpus Ekspedycyjny. Natomiast II Korpus Polski pod wodzą gen. Andersa otrzymał zadanie uderzenia na grzbiet górski łączący pozycje niemieckie z klasztorem. Niestety, także to natarcie zostało odparte. Dopiero kolejny szturm, który ruszył 16 maja, przyniósł upragnione zwycięstwo. Po 1,5 dobie walk Polacy zajęli wzgórze, z którego wycofała się wcześniej większość obrońców. Rankiem 18 maja na ruinach klasztoru zatknięta została biało-czerwona flaga. Kilka dni później wojska alianckie przełamały linię Gustawa w całym pasie natarcia.

W czasie bitwy używano czołgów typu Sherman oraz lekkich typu Stuart. Ich zadaniem było m.in. wdarcie się w głąb masywu górskiego. Jednak w trudnym terenie czołgi spadały z wąskich dróg, traciły gąsienice, wybuchały na minach i były niszczone ogniem nieprzyjaciela. Udział polskich pancerniaków w bitwie, a przede wszystkim 4 Pułku Pancernego, upamiętnia pomnik powstały z wraku Shermana. Czołg 12 maja 1944 roku wjechał na pułapkę wykonaną z min przeciwczołgowych. Zginęła cała pięcioosobowa załoga dowodzona przez ppor. Ludomira Białeckiego.

Walka na otwartym terenie, zaminowanym i obstawionym niemieckimi kryjówkami, spowodowała duże straty w szeregach polskich, pozwoliła jednak na rozpoznanie terenu, ważne przy kolejnych atakach. Wiążąc niemieckie siły, dała także oddziałom brytyjskim możliwość wyparcia Niemców z dolnych rejonów Monte Cassino i z miasta Cassino. W bitwie zginęło 923 polskich żołnierzy, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych. Po bitwie Naczelny Wódz PSZ ustanowił Krzyż Pamiątkowy Monte Cassino, którym odznaczono prawie 50 tys. żołnierzy II Korpusu, biorących udział w walkach. Za szczególne zasługi na polu bitwy rząd RP nadawał Krzyż Walecznych żołnierzy II Korpusu, a za wyjątkowe bohaterstwo w obliczu wroga najwyższe polskie odznaczenie wojenne (i jedno z najstarszych odznaczeń wojennych na świecie), Order Virtuti Militari. W 1945 r. na Monte Cassino otwarto polski cmentarz wojenny, na którym spoczęło 1072 polskich żołnierzy. W 1970 r. pochowany tam został również gen. Władysław Anders. Na miejscu wiecznego spoczynku zdobywców Monte Cassino wyryto napis “Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”.

Warto zauważyć, że znaczna część bohaterów spod Monte Cassino zanim trafiła na front włoski, doświadczyła piekła Syberii. Trzeba wyraźnie podkreślić, że generałowi Andersowi udała się rzecz niemożliwa. Z tysięcy wynędzniałych łagierników, w nieludzkich wręcz warunkach, stworzył sprawną i groźną siłę bojową, która potrafiła dokonać spektakularnych wyczynów na Półwyspie Apenińskim. Niestety polskim żołnierzom walczącym na froncie włoskim nie było dane powrócić do wolnej ojczyzny. Żołnierze II Korpusu, uratowani z sowieckich łagrów, wiedzieli, jak wygląda życie w komunistycznym „raju”. Nie mieli zresztą dokąd wracać – ich rodzinne wsie i miasta, jak Wilno czy Lwów, zostały włączone do Związku Sowieckiego.

Losy powojenne walczących na frontach II wojny światowej Polaków miały tez wiele przykrych momentów. Dokumenty archiwalne potwierdzają przypadki samobójstw wskutek tego, że wielu ludzi po zakończeniu wojny nie widziało dla siebie miejsca w nowej sytuacji. Zarazem z czasem nasilała się fala powrotów do pozbawionej wolności Polski. Bolesny przykład miał miejsce w roku 1951. Wszyscy byli żołnierze Polskich Sił Zbrojnych, którzy powrócili na tereny wschodnich województw, zostali jednej nocy aresztowani przez NKWD i z rodzinami, bez dobytku, załadowani do wagonów i deportowani na Wschód. Tym razem wywieziono ich do Irkuckiej Obłasti. Po 1956 r. częściowo uzyskali prawo powrotu, ale z odzyskaniem dobytku było już bardzo różnie. Tak więc niektórzy odbyli podróż przez pół świata – z Polski, przez Syberię, Włochy i znowu na Syberię. Ponowne odcięcie od kraju, negatywnie oddziaływało na psychikę żołnierzy. Część rozdzielonych rodzin zdołała się połączyć po 1956 r. Bardzo dużo żołnierzy wybrało dalszą emigrację. Wielu pojechało do Argentyny. Byli to głównie żołnierze gen. Andersa, którzy pozostali we Włoszech ze względu na założenie rodzin i razem z żonami, z dziećmi wyjeżdżali do Ameryki Południowej. Szczególnie liczne i aktywne środowiska kombatanckie II Korpusu powstały w Wielkiej Brytanii, ale również w Ameryce Północnej – w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Generał Władysław Anders zmarł 12 maja 1970 roku. Pochowano go we Włoszech, na Polskim Cmentarzu Wojennym pod Monte Cassino. Rok później Rada Ministrów PRL formalnie uchyliła uchwałę z 1946 r. o odebraniu mu obywatelstwa polskiego, co zrobiono niemal potajemnie, ponieważ nie opublikowano jej w Dzienniku Ustaw. Trzeba tez pamiętać, że polskiego obywatelstwa zostali także pozbawieni gen. Stanisław Kopański, gen. Antoni Chruściel oraz 72 innych wysokich rangą oficerów z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Przez komunistyczną propagandę przedstawiani byli jako „sługusy sprzedający się Brytyjczykom”. Po upadku w Polsce komunizmu imię generała Władysława Andersa otrzymały liczne ulice, place, szkoły i jednostki wojskowe.

Niestety nasi bohaterowie zarówno spod Monte Cassino, jak innych kampanii na froncie zachodnim są dzisiaj zapominani i nie doceniani, tak w kraju jak zagranicą. Polacy przedstawiali dla sojuszników konkretną wartość dopóki byli potrzebni. Dopóki niepowstrzymane pragnienie wolności i patriotyzm pchały ich wprost na lufy i naboje wroga. Nasi rodacy byli wspaniałymi żołnierzami, ponieważ znając dramatyczną historię Ojczyzny, wiedzieli ile warta jest wolność….

Piotr Nicpoń

Piotr Nicpoń

historyk politolog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *