ŻEBY POLSKA…

Miniony tydzień minął pod znakiem wielu różnych wydarzeń, w związku z czym, dokończenie tytułu pozostawiam Czytelnikom do samodzielnego uzupełnienia.

Media niesprzyjające partii rządzącej zaczęły robić nieprzyjemny szum wokół brata ministra Szumowskiego (gra słów niezamierzona). Okazuje się, że premier Jarosław Gowin już w 2016 roku, na 4 lata przed wybuchem „epidemii koronawirusa” zgłaszał szefostwu CBA, że firmę należałoby prześwietlić. Ponieważ CBA było w trakcie śledztwa przeciwko ministrom z koalicji PO-PSL, dzięki któremu mieli dostać jakieś zarzuty, ze sprawy nic nie wynikło. To znaczy zarówno ze sprawą brata ministra, jak i w kwestii zarzutów dla członków Platformy…

Pandemia koronawirusa oficjalnie się chyba zakończyła (przynajmniej w Polsce, bo na świecie dramat trwa). Od soboty nie trzeba już chodzić w maseczkach „zakrywających usta i nos”. Dodatkowo zdjęto ograniczenia z kościołów i domów weselnych. W tych pierwszych można już się gromadzić bez ograniczeń, a w drugich bawić się może do 150 osób. Tymczasem w sklepach nadal trzeba mieć maskę, kina i teatry mogą sprzedawać bilety na co drugie miejsce, a w szkołach i przedszkolach ciągle obowiązuje zasada 1 osoba na 15 mkw.

Pozostając w tematyce wirusa. Pewne światło na to, w jaki sposób wojewodowie zbierają dane o chorych i przekazują je ministerstwu, rzucił niewinny artykuł z lokalnej gazety w powiecie kępińskim (woj. wielkopolskie). Miejscowa fabryka mebli jest jednym z większych ognisk choroby zarówno w regionie jak i w kraju. Okazało się, że 150 zachorowań jakie odnotował tamtejszy sanepid nie znalazło się w żadnym ministerialnym zestawieniu (odnotowano tylko 49). Dlaczego? Otóż… fabryka mebli działa w kępińskim, więc próbki pojechały do Poznania, jednak chorzy pracownicy pochodzili z powiatu wieruszowskiego (woj. łódzkie) Więc marszałek wielkopolski twierdzi, że problem należy do Łodzi, a łódzki że do Poznania. W związku z czym 100 osób chwilowo wyparowało z systemu…

Członkowie partii rządzącej są oburzeni i to oburzenie, niestety udzieliło się Prezesowi. Chodzi o to, że opozycja próbuje ingerować w niezależną, zgodną z prawem dorzuconym do Tarczy 1.0, decyzję Marszałek Sejmu w sprawie terminu wyborów prezydenckich. Zdaniem członków partii rządzącej jedyny termin jaki wchodzi w grę, to 28 czerwca. Po tej dacie czeka nas apokalipsa – nie będziemy mieli w Polsce prezydenta. Podkreślany jest walor konstytucyjny (mimo, że ten sam walor sugerował ostateczny termin wyborów 10 i 24 maja). Sama zainteresowana (marszałek) nie wypowiada się. Być może dlatego, że Konstytucja stanowi jasno, iż w przypadku braku prezydenta, jego obowiązki przejmuje marszałek.

Z pewnego letargu i uśpienia obudziła się lewica. Posłowie tej partii (tych partii?) podnieśli rwetes z powodu nowelizacji ustawy prawo o zdrowiu. Przy okazji regulacji „antypandemicznych” dorzucono likwidację obowiązku informowania pacjentek o tym gdzie mogą legalnie usunąć ciążę, jeśli miejscowemu lekarzowi sumienie i jego klauzula na to nie pozwolą. Przy okazji do polskiego porządku prawnego wprowadzono pojęcie „dziecka poczętego”, ale bez definicji. Przedstawiciele lewicy oburzają się, że jest to godzenie w prawa kobiet i naruszanie kompromisu wypracowanego w latach 90. Nie rozumieją, że chodzi o ratowanie małżeństw, które po trzech miesiącach przebywania razem mogą nie wytrzymać dłuższej bliskości.

Ciekawe zjawisko wystąpiło w Ministerstwie Szkolnictwa Wyższego. Komitet Polityki Naukowej zarekomendował likwidację Polskiej Akademii Nauk, natomiast jej Instytuty częściowo zlikwidować, a częściowo włączyć w struktury uczelni. Argumentem za tym ma być to, że spora cześć Instytutów PAN nie ma odpowiedniego dorobku naukowego. Dodatkowo, te komórki które „przeżyją” mają być zorganizowane w Stowarzyszeniu im. Marii Curie-Skłodowskiej podlegającemu wyłącznie Ministerstwu. Komitet nie zaproponował struktury, finansowania, ani jak to stowarzyszenie ma działać, poza tym, że ma być kopią niemieckiego Stowarzyszenia Maxa Plancka.

Cała sprawa jest interesująca z trzech powodów. Po pierwsze Ministerstwo ma własny organ (inny niż KPN), który bada jakość nauki we wszystkich państwowych i niepaństwowych jednostkach. Po drugie PAN od 1990 roku był instytucją niezależną (coś w rodzaju Sądu Najwyższego, tylko dla naukowców). Po trzecie kilka z potencjalnie zlikwidowanych instytutów ma całkiem spore osiągnięcia (wliczając udział w misji sond na Marsa), a najbardziej ma „oberwać” Wydział Historii i Nauk Społecznych PAN. Stwierdzenie, który powód sprawia, że obecny minister jest zainteresowany pomysłem pozostawiam pod rozważania Czytelnikom. Podpowiem tylko, że pierwszy nie ma znaczenia, a trzeci jest tylko pomocniczy.

Na wspólnej konferencji prasowej (28.05) Premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że Polska wytycza w negocjacjach kierunki Unii Europejskiej (chodzi o projekt przeznaczenia 750 mld euro na odbudowę gospodarki po koronawirusie) i Polskie pomysły zostały w tych negocjacjach przyjęte. Prezydent Andrzej Duda sam pochwalił się, że miał w tym swój czynny udział, dzięki listowi wysłanemu do europejskich przywódców 29 kwietnia. Pewnym (drobnym) problemem może być to, że projekt, który trafił do Parlamentu Europejskiego jest niemiecko-francuski i pochodzi z frakcji, do której PMM i PAD nie należą, a po drugie, na dzień pisania felietonu (poniedziałek) negocjacje formalnie się nie zaczęły. Na szczęście obaj panowie już wiedzą jakie będą efekty, dlatego po zakończonej konferencji udali się, bez masek, na wspólny posiłek zakończony konsumpcją bezalkoholowego piwa.

Straszne rzeczy dzieją się u naszego największego sojusznika (w USA, nie u tego drugiego). Po tym jak policja zabiła afroamerykanina, w całym kraju odbyły się marsze protestacyjne, które zamieniły się w zamieszki. Splądrowano kilkaset sklepów znanych marek a w 25 miastach wprowadzono stany wyjątkowe i godzinę policyjną. W związku z tym, w wielu miastach USA odbywają się trzy rodzaje protestów: czarnoskórzy protestujący przeciwko brutalności policji, rdzenni Amerykanie protestujący przeciwko grabieży ziemi i białych, którzy chcą pójść do fryzjera albo na siłownię. I to wszystko kiedy USA nadal mają jedną z najwyższych liczb zachorowań na koronawirusa na świecie.

I takiej społecznej odpowiedzialności sobie i wszystkim życzę

Żmija

Żmija

Jadowity punkt widzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *