„Na prawo most,…”

W minionym tygodniu ważne wydarzenia rozgrywały się na trzech frontach: parlamentarnym, prezydenckim i prawnym. Czyli wbrew temu co twierdzą ludzie z opozycji, zasada trójpodziału władzy nadal działa.

2 czerwca parlament uchwalił nowe prawo wyborcze, dzięki któremu Marszałek Witek mogła wreszcie ogłosić termin wyborów (28. czerwca). Przy okazji wrzucono kilka przepisów, w myśl których do 14. czerwca nowi kandydaci mogą zbierać podpisy pod listami. Nie posądzam partii rządzącej o złośliwość, ale jedynym nowym kandydatem jest Rafał Trzaskowski z PO. I zapewne to, że remisuje z Andrzejem Dudą w II turze tylko przekonało posłów do odrzucenia poprawek senatu wydłużających ten czas.

Najistotniejszym wydarzeniem minionego tygodnia było czwartkowe głosowanie nad wotum nieufności wobec ministra Łukasza Szumowskiego. Wnioskowała o to parlamentarna komisja zdrowia, posiłkując się medialnymi doniesieniami na temat firm brata ministra oraz jego znajomych, którzy mieli zarobić ciężkie pieniądze na sprzedaży po zawyżonych cenach wadliwego sprzętu Ministerstwu Zdrowia. Minister Szumowski w czasie swojej mowy obrończej przypomniał, że 9 lat temu, kiedy panowała świńska grypa szpitale też wysyłały alarmy o brakach sprzętowych i ówczesna minister (później marszałek, a potem premier) Kopacz, nie dość że to zignorowała, to jeszcze Polska była jedynym krajem europejskim, który nie zakupił szczepionek.

Złośliwi przypominali, że na świńską grypę zachorowało ćwierć miliona ludzi na całym świecie (przy 7 milionach koronawirusa przez pół roku) 182 w Polsce (, a braki sprzętowe dotyczyły bardzo specjalistycznych respiratorów dla dzieci i jednego płucoserca. Z kolei szczepionki były przeterminowane, powodowały narkolepsję i wszystkie kraje europejskie, które wybuliły pokilkaset milionów euro procesowały się później latami z koncernami farmaceutycznymi, które nie chciały odebrać towaru.

W czasie debaty opinię Koalicji Obywatelskiej referowała Barbara Nowacka. Pani posłanka była tak zajadła, że nawet zawsze spokojny Marszałek Terlecki musiał ją co chwila upominać. Kiedy poseł Nowacka zwróciła uwagę, że Prezes Jarosław Kaczyński i Minister Kultury Piotr Gliński są do nie odwróceni tzw. „plecami”, sprowokowała Prezesa do odwrócenia się poinformowania jej (i pozostałych), że „takiej chamskiej hołoty Sejm jeszcze nie oglądał”. Z kolei Marszałek Terlecki stracił cierpliwość, wyłączył posłance mikrofon i zarządził przerwę, żeby pani poseł ochłonęła. W opozycyjnej części Internetu słowa Prezesa zagotowały zbyt wiele głów, ale bądźmy szczerzy zawsze Prezesa mogło zaswędzieć oko (jak swego czasu posłankę Lichocką). A poza tym stojąca zaraz obok premier Jadwiga Emilewicz nie usłyszała nic, więc po co bić pianę?

Władze wszystkich (no dobrze, prawie wszystkich) krajów świata postawiły sobie za cel wypłaszczenie krzywej zachorowań na koronawirusa. Jedynie polskiemu rządowi i bohaterowi narodowemu ministrowi Szumowskiemu się to udało. Partia rządząca podeszła do sprawy dosłownie, w związku z tym nasza krzywa pozostaje w stabilnym, płaskim rewirze 550-580 zachorowań dziennie. Inne kraje, w których ta liczba spadła do kilku osób mogą się tylko od nas uczyć. Trochę się boję, że tak dobrą statystykę może popsuć to, że od 06.06. można już organizować wesela na 150 osób, ale biorąc pod uwagę naszą weselną kulturę picia, można liczyć na zepsucie krzywej w dół.

W tej chwili najbardziej dotkniętym jest województwo śląskie, gdzie wirus zagnieździł się w kilku kopalniach. W związku z tym minister Aktywów Państwowych Jacek Sasin został zmuszony (powtarzam, zmuszony) do podjęcia decyzji o zamknięciu kopalń m. in. Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Na szczęście minister ma świadomość, że górnicy nie są niczemu winni, w związku z czym są jedyną grupą zawodową, która dostanie 100% postojowego z powodu koronawirusa. I na pewno nie dlatego, że górnicy są jedyną w Polsce grupą zawodową, która hobbistycznie podpala opony pod sejmem.

Marszałek Witek wreszcie ogłosiła termin wyborów „mam nadzieję, że teraz na pewno się odbędą” prezydenckich. W związku z tym kandydaci ruszyli w Polskę ze spotkaniami i wiecami wyborczymi. Prezydent Andrzej Duda zaprezentował bardzo odważny program obietnic wyborczych, między innymi mówiąc, że jak zostanie wybrany, to dołoży starań, żeby urzędnicy byli bardziej uczciwi, zostanie zbudowanych kilka potrzebnych dróg i mostów, a Polska przestanie być w ruinie. Albo mi się wydaje, albo asystent PADa przez przypadek dał mu kartkę z przemówieniem z 2015 roku.

Gdzieś przy okazji PAD ogłosił nowy program rządkowy 500+, czyli bon turystyczny w wysokości 500 złotych na każde dziecko. Jest to wersja mini bonu 1000+ dla każdego pracującego, który zmarł gdzieś pomiędzy tarczą 3.0 a tarczą 4.0. Dodatkowo rząd, na prośbę prezydenta ma się pochylić nad programem oczko+, czyli dopłatami 5000 do oczek wodnych. Chodzi o zatrzymywaniu wody w gruncie, bo Polska staje się coraz suchszym krajem. I jakoś nikt nie mówi o tym, że zgodnie uchwalonym kilka lat temu prawem wodnym (wtedy kiedy powstała Agencja Wody Polskie) przy sprzedaży działki z takim „akwenem” pierwszeństwo wykupu ma miejscowy starosta po urzędowej cenie.

Zupełnie bez związku z wyborami, minister Sasin (ze względu na swoją funkcję szefa poczty Listonosz Generalny) wycofał obowiązek sprawdzania przez urzędników pocztowych czy ktoś nie zwleka z abonamentem. Pocztowcy mają widocznie inne, ważniejsze zadania.

Na polu sądowym, w tarczy 4.0 pojawił się przepis autorstwa Ministra, Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry. Chodzi o przepis w którym szczególnie zuchwałe kradzieże, takie bez poszanowania mienia i pokory wobec osoby okradanej będzie zagrożone karą do 8 lat pozbawienia wolności, a w przypadku recydywy do 16. Dodatkowo uznano, ze taka kradzież będzie dotyczyła rzeczy od 35 złotych. Czyli za dwie kradzieże na kwotę 70 złotych grozi 16 lat mamra. Minister na konferencji prasowej grzmiał, że chodzi o okradanie drobnych sklepikarzy i przedsiębiorców w czasie pandemii. Przypomnę tylko, że za defraudację 70 milionów złotych można dostać maksymalnie 10 lat. A kto nigdy nie wyniósł papieru do drukarki z firmy, w której pracuje, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Wiadomości TVP zaczęły grillować mecenasa Romana Giertycha (za poprzednich rządów „trochę mniej zjednoczonej” prawicy Ministra Edukacji Narodowej). Wytknięto mu, ze w wywiadach m. in. Z Gazetą Wybroczą przekazywał dane wrażliwe o swoim kliencie. Sprawą ( po uprzejmym donosie pracującego w niej kuzyna jednego z dziennikarzy TVP) zainteresowała się Naczelna Rada Adwokacka i postawiła mecenasowi zarzuty. Po kilku dniach, kiedy okazało się, że zarzuty są bezpodstawne, a impulsem do tego były nie-do-końca zgodne z etyką powiązania, zaczęła się wycofywać rakiem. Myślę, jednak, że nawet czasowe zawieszenie będzie wystarczające dla Izby Dyscyplinarnej aby zacząć proces.

Tarcza 4.0 to generalnie taki worek bez dna, bo swoje kilka ustawach chce do niej dorzucić Ministerstwo Środowiska. Urzędnicy planują, że ze względu na koronazapaść branży meblarskiej i budowlanej, polskie elektrownie będą mogły palić drewnem, bez sensu, zalegającym w Lasach Państwowych. Leśnicy boją się, że za dużo drzew oznacza częstsze pożary i w cale nie chodzi o to, ze LP zanotowały stratę 100 mln złotych za niesprzedane drewno. Projektowi sprzeciwia się zarówno branża meblarska jak i… Ministerstwo Rozwoju.

I takiej bezinteresowności w „ochronie” środowiska sobie i wszystkim życzę

Żmija

Żmija

Jadowity punkt widzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *