Co robimy w ukryciu

Żyjemy w czasach, w których kulturze grozi, że zginie od środków kultury” (Fryderyk Nietzsche). Jesteśmy świadkami sytuacji bez precedensu. Kiedy kurz po pandemii powoli opada, zniszczenia wywołane zamrożeniem gospodarki stają się coraz bardziej widoczne. Destrukcja dostrzegalna jest szczególnie w obszarze kultury, którą rząd na czele z Ministrem Glińskim „skuł lodem” tak mocno i na tak długo, że nawet odmrożenie z 6 czerwca 2020 roku w żaden sposób nie wpłynęło na poprawę opłakanego stanu, w którym znalazł się ten istotny element życia społecznego. Zezwolono na otwarcie kin, jednak większość z nich nadal jest zamknięta. Z oficjalnych komunikatów poszczególnych multipleksów wynika jasno, że na normalne funkcjonowanie tego obszaru kultury przyjdzie nam jeszcze długo poczekać. Na osłodę całej sytuacji warto przypomnieć, o dopiero co uchwalonym nowym podatku od serwisów VOD. Po co wspierać kulturę, skoro łatwiej ją zamrozić i pogrzebać?

Skoro kina są nadal zamknięte, postanowiłem kolejny raz pochylić się nad ofertą największych serwisów VOD, które funkcjonują na naszym rynku. Moją uwagę zwrócił serial na platformie HBO GO – „Co robimy w ukryciu”. Jest to kontynuacja, w pewnych kręgach kultowej, komedii nowozelandzkiej o tym samym tytule. To właśnie nakręcone w 2014 roku „Co robimy w ukryciu” stało się trampoliną dla mało znanego wówczas reżysera – Taikiego Waititi, który obecnie jest jednym z najgorętszych nazwisk Hollywood, a jego „Jojo Rabbit” jednym z ważniejszych filmów 2019 roku.

Produkcja jest paradokumentem – czyli obrazem, którego forma i treść stylizowane są na formę dokumentalną. W tym przypadku „ekipa filmowa” podgląda życie codzienne współczesnych wampirów. Z reporterskim zacięciem odkrywa tajemnice, znanych z przerażających opowieści, potworów. W serialu skupiono się na czterech nieumarłych bohaterach, którzy są uosobieniem tropów i archetypów związanych z wampirami. „Co robimy w ukryciu” to serial, którego twórcy czerpią pełnymi garściami z całego dorobku kina grozy. Potrafią jednak zdystansować się wobec legendarnych dzieł, by przetworzyć i zreinterpretować je do swoich potrzeb.

Produkcja bawi przede wszystkim podejściem bohaterów, którzy są oderwani od rzeczywistości. Chcę egzystować z ludzką społecznością, nie wyróżniać się w tłumie, pozostać w cieniu. Jednak nieśmiertelność oraz poczucie wyższości powodują, że wampiry nie rozumieją współczesnego świata – traktują ludzi, jedynie jak bezmózgą masę i pełnowartościowy posiłek. Twórcy bezceremonialnie śmieją się również z wizerunku postaci wampira w kulturze masowej. W kreatywny sposób ukazują trudności, z jakimi muszą mierzyć się te demoniczne kreatury. Lęk przed symbolami kultu religijnego, alergia na srebro, nadwrażliwość na światło czy czosnek to przecież idealne punty wyjścia do znakomitych gagów. Scenarzyści bawią się postrzeganiem wampirów przez kulturą popularną, czyli też igrają z oczekiwaniami widza, który jest przez nich nieustannie zaskakiwany.

W „Co robimy w ukryciu” dużą rolę odgrywa również czynnik ludzki. Wampiryczna społeczność ukazana jest z perspektywy śmiertelnego sługi Guillermo, który spełnia wszystkie zachcianki swojego Pana w nadziei, że ten przemieni go w końcu w wampira. Potwór nie zamierza jednak wracać do obietnicy, którą złożył przed laty. Człowiek zaczyna podejrzewać, że cała umowa nie ma pokrycia w rzeczywistości. Poznaje inne sługi, które oferowały swoją pomoc wampirom przez całe życie i ostatecznie pozostały z niczym.

Tak nowatorskie podejście w portretowaniu wampirów nie mogłoby się jednak udać, gdyby nie charyzmatyczne postaci. Nie sposób nie pochwalić obsady aktorskiej, której udało się uwiarygodnić ten fantastyczny świat przedstawiony. Na szczególną uwagę zasługują: Kayvan Novak, Matt Berry oraz Natasia Demetriou, którzy wcieli się w wampiryczne trio. Jest to zestawienie skrajnie różnych charakterów oraz sposobów patrzenia na wampiry w popkulturze. Dlatego też serial tak dobrze działa na płaszczyźnie fabularnej – bohaterowie nie pasują do siebie, mają zupełnie inny pogląd na otaczający ich świat, wyznają inne wartości. Zderzenie tych antagonizmów powoduje, że „Co robimy w ukryciu” to serial wyjątkowo zabawny – produkcja, która nie pozwala się nudzić.

Szczególnie podoba mi się jednak kreacja Marka Prokscha, który wcielił się w postać wampira energetycznego Colina Robinsona. Bo to właśnie ich – wysysających energię z ludzi pasożytów jest w świecie najwięcej. W zasadzie, każdy z nas może wskazać osobę ze swojego otoczenia, która wykazuje podobne cechy. Colin nie musi wgryźć się w ofiarę, żeby się nią posilić. Męczy, truje, denerwuje innych – tak się pożywia. Gagi sytuacyjne z Robinsonem są według mnie najjaśniejszym punktem produkcji. Warto wspomnieć również o Guillermo, w którego wcielił się Harvey Guillén. Postać jest motorem napędowym całej historii. Jest to bohater, z którym najłatwiej jest sympatyzować – jest człowiekiem, dlatego też widza interesuje jego los, może się z nim zżyć.

Tym, co wyróżnia „Co robimy w ukryciu” na tle innych produkcji jest sposób realizacji i warstwa audio-wizualna. Z racji tego, że utwór stylizowany jest na dokument, zastosowano tutaj wiele narzędzi i rozwiązań, które są charakterystyczne dla reportaży telewizyjnych. Setki (sto procent dźwięku i obrazu/wywiady), transfokacja, szarpane ruchy kamery to główne środki wyrazu artystycznego w filmie. Twórcy często przełamują „czwartą ścianę” umieszczając ekipę filmową w centrum wydarzeń. Wampiry wiedzą, że są filmowane i często informują o tym fakcie inne postaci.

„Co robimy w ukryciu” to serial wybitny, który w umiejętny sposób reinterpretuje i odświeża dość zakurzony obraz wampira w popkulturze. Najbliżej mu zdecydowanie do kultowego dzieła Mela Brooksa – „Dracula: Wampiry bez zębów”. Jest to jednak zdecydowanie „pójście o krok dalej”. Produkcja na papierze musiała rysować się absurdalnie, jednak ryzyko się opłaciło, a serial jest obecnie jedną z najbardziej interesujących propozycji w portfolio HBO. Polecam!

Ocena serialu: 9/10

Bartosz Dominik

Bartosz Dominik

krzykwilhelma.wordpress.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *