Felieton. Nie ma co zbierać, czyli o odmrożeniu kultury słów kilka

Kultury nie uprawia się zrywami, wtedy, kiedy ktoś orzeknie, że ‚już można’. Fundamentem kultury jest uporczywość wysiłku twórczego i żaden internet tego nie zmieni ani od tego nie uwolni”(Barbara Toruńczyk). Najprawdopodobniej za tydzień pojawi się pierwsza recenzja filmu, który zobaczę na dużym ekranie – od początku wybuchu pandemii i zamrożenia gospodarki. 6 czerwca, skutą lodem kulturę postanowiono przywrócić do życia. Oficjalnie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kina, teatry i inne instytucje miały otworzyć swoje podwoje dla spragnionych sztuki odbiorców. Rzeczywistość była jednak zupełnie inna. Mało kto był gotowy na powrót.

Rygorystyczne obostrzenia negatywnie wpłynęły na rentowność spektakli, które z uwagi na wysokie koszty produkcyjne w większości opłacalne są dopiero przy widowni zapełnionej w 75 procentach. Połowa miejsc to zdecydowanie za mało. Decyzja dotycząca takich rygorów sanitarnych dziwi szczególnie wtedy, gdy sytuacje tę porównamy do braku obostrzeń na przykład w kościołach. Mimo, że w obydwu przypadkach ludzie znajdują się w przestrzeni zamkniętej, w miejscach kultu religijnego limity zostały całkowicie zdjęte. Kultura została, jak zwykle pozostawiona sama sobie. Może naród bez niej będzie głupszy, a takim zdecydowanie łatwiej rządzić i manipulować?

Od dwóch tygodni pracę wznowiła część kin studyjnych. Repertuar w głównej mierze opiera się na filmach, których premiera odbyła się kilka lat temu. Więksi gracze milczą. W ostatnim czasie sieć Cinema City wydała oświadczenie, w którym to poinformowała klientów, że odmrożenie multipleksów nastąpi 7 lipca – miesiąc po rządowej decyzji z IV etapu.

Dlaczego kina otwierają się tak późno, skoro od ponad miesiąca mogą działać? Jeśli pochylimy się nad tą kwestią, to jest to działanie w pełni zrozumiałe. Przemysł filmowy nie jest sklepem warzywnym, który może wznowić działanie z dnia na dzień. Kino to w zasadzie końcowy element całego „łańcucha pokarmowego”. Filmowcy i dystrybutorzy szybko zareagowali na „lockdown” gospodarki – rynek się uregulował. Premiery trafiły na streaming VOD. Nikt nie pójdzie do kina i nikt nie zapłaci za bilety, jeśli może oglądać nowości w zaciszu swojego domu w zasadzie za darmo, bo w ramach miesięcznego abonamentu. Wydatek jest w zasadzie nieodczuwalny.

Jedną z pierwszych premier tego typu było „W lesie dziś nie zaśnie nikt”, które na Netflixa trafiło już 20 marca 2020 roku – tydzień od oficjalnego wprowadzenia „narodowej kwarantanny” totalnej. Szybko znaleźli się naśladowcy, którzy masowo zaczęli powielać pomysł, który był jednoznacznym sukcesem PR-owym i finansowym. Straciły wyłącznie kina. Brak ciekawych premier oraz wygaszone licencje spowodowały, że na ponowne otwarcie przyszło nam czekać dodatkowy miesiąc.

Winą za ten stan rzeczy obarczałbym przede wszystkim rządzących, którzy nie prowadzili rozmów ze światem sztuki i instytucjami kultury. Wprowadzali kolejne etapy odmrażania gospodarki w iście hollywoodzkim stylu. Zapowiedzi zapowiedzi – jutro poznacie kolejny etap, który wejdzie w życie za dwa tygodnie. Po co informowali o tym, że dopiero jutro będą informować o czymś konkretnym? Oczywiście, żeby przykuć uwagę, pokazać, że nie siedzą bezczynnie z założonymi rękoma, że coś faktycznie się dzieje. Napędzali PR-ową machinę zapominając o meritum – o ludziach, z którymi zapomnieli lub nie chcieli się komunikować.

Pamiętam wypowiedź ministra kultury Piotra Glińskiego, który w jednym z wywiadów stwierdził, że „Instytucje kultury będą otwierane indywidualnie, stopniowo, zgodnie z reżimem sanitarnym”. Był to „pierwszy krok” w odmrażaniu tego sektora gospodarki. W końcu przecież trzeba będzie to wszystko pootwierać. I tak z mozołem od 4 maja, zaczęto kulturę przywracać do życia. Reanimacja trwa nadal – pacjent umarł.

Od 18 maja umożliwiono pracę na planach filmowych. Na ponad dwa miesiące – również ten obszar – został zamknięty. W środę, 13 maja 2020 roku, na konferencji prasowej premiera Mateusza Morawieckiego, ministra edukacji Dariusza Piontkowskiego oraz ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego przedstawiono główne założenia III etapu odmrażania gospodarki. Obok decyzji o otwarciu restauracji z ogródkami, odmrożenia kosmetyczek i fryzjerów pomyślano także o filmowcach, którzy znowu będą mogli kręcić filmy – oczywiście przy zachowaniu odpowiednio surowych reżimów sanitarnych.

Udzielono również zezwoleń na działanie kin samochodowych – tzw. Grindhouseów. „Na bezrybiu i rak ryba”, dlatego też pomysł ten spotkał się ze sporą aprobatą ze strony społeczności. Według mnie przedsiębiorcy nie uchwycili jednak istoty takich kin, które przed laty cieszyły się sporą popularnością – głównie w Stanach Zjednoczonych. Grindhouse’y swoje apogeum przeżywały w latach 70., natomiast pod koniec wieku praktycznie przestały istnieć. Z racji ograniczonej percepcji – widz oglądał film zamknięty w samochodzie, było niewiele widać przez szybę, dźwięk wydostający się z zawieszonych radioodbiorników był niskiej jakości – w kinach samochodowych puszczano głównie filmy eksploatacji – tanie w produkcji dzieła klasy B. Zazwyczaj były to dwa utwory przedzielone serią zwiastunów innych widowisk równie wysokich lotów. W Polsce podczas pandemii puszczano klasyki, wzniosłe megaprodukcje pokroju Gladiatora. Mało co było widać, prawie nic nie było słychać – taka to ponura, polska rzeczywistość.

Boję się, że w wyniku zamrożenia gospodarki, świetnie rozwijająca się dotąd polska kultura zostanie rozmieniona na drobne i stanie się takim grindhousem Europy. W obecnej kampanii prezydenckiej wielu kandydatów podkreśla i zaznacza, że będzie wspierać świat sztuki. Do tej pory, bez pomocy, ten sektor radził sobie znakomicie. Po pierwszej poważniejszej ingerencji państwa w tą gałąź przemysłu – w tym przypadku lockdown – nie ma w zasadzie co zbierać. Dlatego apeluję, do wszystkich polityków – od lewa do prawa: nie pomagajcie kulturze, zostawcie ją w spokoju!

Bartosz Dominik

Bartosz Dominik

Bartosz Dominik

krzykwilhelma.wordpress.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *