I WRESZCIE KONIEC

Wczorajsza (piszę wczorajsza, bo ten tekst powstaje w poniedziałek) II tura wyborów prezydenckich zakończyła trwający co najmniej dwa lata pojedynek dwóch największych partii na polskiej scenie politycznej. Teraz Polacy mogą spokojnie wrócić do swoich codziennych zajęć i przestać się ekscytować tym “co się w tej Warszawce wyprawia”.
Pisząc felieton nie znałam jeszcze oficjalnych wyników wyborów prezydenckich, ale już wiadomo było, że PAD pozostanie PADem i nie trzeba będzie wymyślać równie dźwięcznego akronimu (PRT to brzmi jakoś obleśnie i można się przy okazji opluć). Kontrkandydaci, w sportowym duchu wzajemnie sobie pogratulowali, aby następnego dnia (już w trochę mniej sportowym duchu) ich macierzyste partie wróciły do standardowego rzucania w siebie obelgami. Jedni nie mogą przeboleć, że przegrali pół milionem głosów, a drudzy nie są w stanie pojąć, jakim cudem wygrali tylko pół milionem głosów.
Niespecjalnie elegancka wymiana zdań odbyła się pomiędzy Pierwszą Damą, a jednym z redaktorów Gazety Wyborczej. Ów redaktor zasugerował, że podobnie jak paprotka kwitnie raz na sto lat, tak PAD (Pani Agata Duda) odzywa się raz na – bardzo rzadko w każdym razie. Pani prezydentowa pozwoliła sobie na uszczypliwość w czasie konwencji wyborczej, udowadniając, że nie tylko potrafi mówić, ale również posługuje się bardzo elokwentną polszczyzną. Z kolei PAD (mąż) po zakończonym spotkaniu z sympatykami zamieścił fotografię paproci przewiązaną jedną z apaszek (żony) zawiniętą w formę kwiatu. Bo wiemy, że podarowywanie kwiatów przełamuje lody.
Wieczór wyborczy w różnych stacjach telewizyjnych obfitował w ciekawe momenty. Dla mnie najbardziej interesującą była rozmowa z przedstawicielami mediów (sprzyjających partii rządzącej), która odbywała się na antenie telewizji publicznej. Zaproszeni redaktorzy zaczęli mieć obawy, że opozycja zachęci sędziów z Izby Skargi Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (wybranej przez Krajową Radę Sądownictwa, w większości wybraną przez partię rządzącą), żeby nie uznali wyborów. Ja przepraszam, ale opozycja nie potrafiła wyłonić spośród siebie jednego kandydata i nagle mają być tak potężni, że przekonają do swoich racji niezawisłych (od 2017 roku) sędziów. Być może sukces panom i paniom redaktorom za mocno uderzył do głowy.
W końcówce kampanii na portalach społecznościowych pojawiły się tajemnicze gwiazdki * ***. Okazało się, że był to sprytny sposób środowisk przeciwnych partii rządzącej na to aby ominąć dobre obyczaje wypowiedzi. Symbol ma oznaczać zachęcanie do uprawiania miłości z partią rządzącą bez jej ewidentnej zgody (pierwsze słowo zaczyna się na j…). Pomysłodawcy akcji (którzy sami nazwali się “Ruchem Ośmiu Gwiazd”) sugerują nawiązania do włoskiego oddolnego ruchu buntu “Ruch Pięciu Gwiazd”. Z kobiecej perspektywy informuję, że przy ruchach ilość gwiazdek nie ma znaczenia.
Z perspektywy osoby piszącej dla gazety lokalnej, interesującą była poniedziałkowa (13.07) wypowiedź wiceministra Aktywów Państwowych Janusza Kowalskiego. Otóż, wiceminister stwierdził, że teraz, jak już Andrzej Duda wygrał wybory nastąpi repolonizacja mediów z kapitałem niemieckim oraz gazet lokalnych. Ministra oburzyła bezpodstawna nagonka na prezydenta elekta i z tego powodu będzie postulował o przyśpieszenie prac nad odpowiednimi ustawami, aby telewizje, gazety i portale internetowe znajdowały się wyłącznie w polskich rękach, czy to się obecnym właścicielom podoba czy nie. Największym zmartwieniem wiceministra Kowalskiego są głównie media typu Fakt, czy Super Express, albo Gazeta Wyborcza, mniejszym natomiast Interia (kupiona przez Polsat) i Polsat właśnie. Przepytywany przez dziennikarzy TokFM Janusz Kamiński (również wiceminister) ostrożnie odpowiadał w temacie firm amerykańskich, ale przyznał, że ponad 90% rynku mediów lokalnych jest w rękach kapitału niemieckiego. Jeszcze nigdy nie byłam tak dumna z bycia mniejszością.
Pomimo tego, że PAD wygrał głosowanie w środowiskach polonijnych, te same środowiska zgłaszają, że pakiety wyborcze były źle oznakowane, nie przyszły na czas, albo system rejestracji wyborców się wysypał. Oby tylko w rewolucyjnym zapale nie przesadzili, bo trzeba będzie zrobić III turę dla zagranicy.
Żandarm świata (USA) postanowił, że w dobie pandemii każdy jest skazany sam na siebie i w związku z tym wykupił u jedynego producenta cały zapas leku na Covid-19 (Remesvir), wliczając wszystko to co będzie wyprodukowane do września włącznie. Jednocześnie Amerykanie zaczęli negocjować z francuską firmą Sanofi, która jest w tej chwili najbliższą opracowania szczepionki, że oni dostaną ją jako pierwsi, a dopiero później wszyscy inni. A to, że pozostała część świata będzie mogła obejść się smakiem, to mają w głębokim poważaniu.
I takiej solidarności ze światem sobie i wszystkim życzę
Żmija

Żmija

Żmija

Jadowity punkt widzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *