100. ROCZNICA BITWY WARSZAWSKIEJ część II

2020 Rokiem Bitwy Warszawskiej

Pod koniec ubiegłego roku polski parlament ogłosił 2020 Rokiem Bitwy Warszawskiej, decydującego starcia wojny polsko-bolszewickiej. Bohaterskie Wojsko Polskie na czele z Marszałkiem Józefem Piłsudskim, wspieranym m.in. przez szefa sztabu generalnego – generała Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego, obroniło niepodległość Polski. „Zwycięstwo przekreśliło też plany rozszerzenia rewolucji bolszewickiej na Europę Zachodnią” – podkreślono w tekście dokumentu. Konfrontacja z bolszewikami z 1920 roku porównywana do zwycięstw pod Grunwaldem oraz Wiedniem, stanowi jedną z najbardziej chlubnych kart w dziejach oręża polskiego. Dramatyczna obrona Warszawy przed hordami bolszewickimi na trwałe wpisała się w narodową tradycję. Nazywana też „Cudem nad Wisłą”, odbyła się w dniach 13-15 sierpnia 1920 r. Rozegrana została zgodnie z planem operacyjnym, który na podstawie ogólnej koncepcji Marszałka Piłsudskiego opracował szef sztabu generalnego Wojska Polskiego – Tadeusz Rozwadowski. Generał Rozwadowski to jedna z najbardziej zapomnianych, a jednocześnie niedocenionych postaci okresu walki o niepodległość, patrząc zarówno z perspektywy sukcesu Bitwy Warszawskiej z 1920 roku, jak przez pryzmat wkładu osób wojskowych w kreowaniu i budowie II Rzeczpospolitej. Do historii przeszedł jako współautor strategii Bitwy Warszawskiej, a nawet – główny sprawca „cudu nad Wisłą”. Mimo, że na temat konfrontacji sprzed 100 lat powstało wiele publikacji naukowych oraz popularno – naukowych oraz tego, że temat nie umyka również twórcom kultury i świata mediów, nadal istnieje sporo wątków, które są mniej znane, a które warto zgłębić.

TADEUSZ ROZWADOWSKI – ZAPOMNIANY GENERAŁ

W spojrzeniu na wkład najwyższych rangą oficerów w budowę w 1918 r. niepodległej Rzeczypospolitej na pierwszy plan wysuwają się generałowie Józef Dowbor-Muśnicki, Józef Haller i Tadeusz Jordan Rozwadowski. Wywodzili się oni z różnych tradycji wojskowych, ich drogi nieraz się krzyżowały, ale choć czasem zdarzało im się stawać po różnych stronach barykady, to jednak cel, do którego dążyli był ten sam – dobro niepodległej Ojczyzny.

Z uwagi na zbliżającą się kolejną rocznicę Cudu nad Wisłą warto nieco bliżej przyjrzeć się ostatniemu z wymienionych dowódców. „Niedoceniany strateg”, „rycerz bez skazy”, „zapomniany generał”, czy „poniżony bohater” to tylko niektóre z określeń, jakie można spotkać w literaturze historycznej, popularnonaukowej i publicystyce poświęconej tej wybitnej jednostce. Mimo znaczącej roli, jaką odegrał Tadeusz Rozwadowski w historii Polski okresu międzywojennego, jak też okresu poprzedzającego odzyskanie niepodległości, jego postać nie jest dziś szerzej znana przeciętnemu czytelnikowi. O generale również tylko w sposób bardzo marginalny wspomina się w szkolnych podręcznikach.

W literaturze historycznej ostatnich dziesięcioleci natomiast Rozwadowski postrzegany był i w sumie jest w dużej mierze nadal głównie przez pryzmat jego wielkiego i dramatycznego konfliktu z marszałkiem Piłsudskim o autorstwo planów bitwy warszawskiej. Rozwadowski był także obrońcą legalnego rządu i Prezydenta RP w czasie trzydniowej wojny domowej w maju 1926 r. Tak postrzegali Rozwadowskiego zarówno jego sympatycy, jak i przeciwnicy.

Tadeusz Rozwadowski (Jordan-Rozwadowski) urodził się 19 maja 1866 roku w Babinie w powiecie kałuskim (obwód stanisławowski) w rodzinie ziemiańskiej o silnych tradycjach wojskowych. Przodkowie Rozwadowskiego walczyli w polskich powstaniach narodowych. Jeden z nich Maciej Rozwadowski, wykazał się męstwem w bitwie pod Wiedniem w 1683 roku. Pradziadek Kazimierz Rozwadowski był kościuszkowskim brygadierem w 1794 roku, a dziadek Wiktor walczył w powstaniu listopadowym 1830 roku –za co został odznaczony Orderem Virtuti Militari. Ojciec Tomisław był oficerem i dowódcą oddziału jazdy powstańczej w 1863 roku.

Po ukończeniu prywatnego gimnazjum we Lwowie, w 1880 roku wstąpił Tadeusz Rozwadowski do szkoły wojskowej w Hranicach na Morawach. W 1883 roku rozpoczął studia w Wojskowej Akademii Technicznej w Wiedniu, po której ukończeniu w 1886 roku jako prymus uzyskał nominację na podporucznika artylerii. Służbę wojskową w armii austro-węgierskiej pełnił w 1 Pułku Artylerii Polowej w Krakowie, a następnie w 10 Dywizjonie Artylerii Konnejw Jarosławiu. W 1894 roku awansował na kapitana. W latach 1896–1907 był attaché wojskowym przy poselstwie w Bukareszcie.. Po studiach w elitarnej Szkole Wojennej w Wiedniu służył w armii Austro-Węgier i gdy wybuchła I wojna światowa dowodził 12 Brygadą Artylerii. W maju 1915 roku zasłużył się w bitwie pod Gorlicami. Dzięki zastosowaniu przez niego po raz pierwszy tzw. ruchomej zasłony ogniowej, czyli przesuwania ostrzału artyleryjskiego wraz z atakiem piechoty, udało się przerwać front rosyjski.

W przededniu odzyskania przez Polskę niepodległości kariera wojskowa niezwykle utalentowanego żołnierza potoczyła się niczym w serialu filmowym. W odrodzonym Wojsku Polskim, w październiku 1918 roku generał został pierwszym szefem Sztabu Generalnego i stworzył zalążki przyszłych rodzajów sił zbrojnych. Miesiąc później Rozwadowski objął dowództwo Armii „Wschód” i obronił Lwów przed armią ukraińską. Następnie został wysłany do Francji jako szef Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu. Do Polski wrócił 22 lipca 1920 roku wezwany przez Józefa Piłsudskiego, Naczelnego Wodza. I po raz kolejny został mianowany szefem Sztabu Generalnego WP. – To był najtrudniejszy moment w czasie wojny polsko-bolszewickiej. Sowieci parli naprzód za uciekającymi w panice polskimi oddziałami. Generał Rozwadowski został mianowany szefem sztabu formalnie 22 lipca, w opracowaniu koncepcyjnym bitwy nad Bugiem nie brał jednak udziału. Włączył się dopiero w planowanie Bitwy Warszawskiej. Pierwszy zarys przyszłej operacji warszawskiej, tzw. ogólną instrukcję obronną, przygotowywał 4 sierpnia płk Tadeusz Piskor. Pierwopis słynnego rozkazu do przegrupowania, który zawierał zarys przyszłej operacji, przygotowywał 6 sierpnia według wytycznych płk. Piskora – kpt. Bronisław Regulski.


Dziś większość historyków przyznaje, że plan bitwy warszawskiej jest dziełem geniuszu Józefa Piłsudskiego. Argumentują oni, że w nocy z 5 na 6 sierpnia w jego umyśle zrodziła się idea zwrotu zaczepnego. Jedno, co jest prawdziwe w powyższym stwierdzeniu, to tylko data. Wspomnianej nocy u Marszałka zameldował się gen. Rozwadowski z przygotowanymi dwoma opcjami działania. Rozwadowski od momentu objęcia stanowiska szefa sztabu generalnego sukcesywnie realizował swoją strategię, czyli sprowadzenie bolszewików pod Warszawę i pobicie ich w decydującej konfrontacji. Wstępem do bitwy warszawskiej była bitwa nad Bugiem, która wyhamowała Armię Czerwoną i umożliwiła Rozwadowskiemu przegrupowanie polskich wojsk. Pierwszy wariant działania Rozwadowskiego, mniej ryzykowny, zakładał wyjście kontrofensywy spod Garwolina, drugi, bardziej ryzykowny, znad Wieprza. Po wspólnej dyskusji i sugestiach generała, Piłsudski wybrał rejon Wieprza. W tym miejscu polscy historycy dopuszczają się rzeczy co najmniej kuriozalnej, ponieważ twierdzą, że plan Rozwadowskiego zakładał wyjście polskiej kontrofensywy spod Garwolina. Zupełnie przemilczają drugi wariant opracowany przez Rozwadowskiego i jego autorstwo przypisują Piłsudskiemu. Takie postępowanie całkowicie ich dyskredytuje. Rezultatem nocnej narady z 5 na 6 sierpnia 1920 roku był sporządzony przez gen. Rozwadowskiego rozkaz do przegrupowania 8358/III. Problem jednak w tym, o czym oczywiście większość historyków nie chce mówić, że bitwa warszawska nie została rozegrana według tego rozkazu. Polski sztab przytomnie zorientował się, że Tuchaczewski będzie wykonywał „manewr paskiewiczowski”, czyli spróbuje przekroczyć Wisłę na północ od Warszawy i zaatakować Warszawę od zachodu. Odpowiedzią polskiego sztabu był własnoręcznie sporządzony przez gen. Rozwadowskiego z 8 na 9 sierpnia 1920 roku rozkaz operacyjny specjalny nr 10 000. To według tego rozkazu rozegrano bitwę warszawską. Miał on kluczowe i decydujące znaczenie dla losów całej wojny, bo wzmacniał 5 Armię gen. Sikorskiego, dzięki czemu udało się jej wytrzymać ofensywę bolszewicką i przejść do kontrnatarcia. Jasno widać zatem, kto był faktycznym autorem planu bitwy warszawskiej. Nie podlega żadnej dyskusji, że rozkaz operacyjny specjalny nr 10 000 był własną inicjatywą gen. Rozwadowskiego, a Józef Piłsudski krytykował podjęte w tym rozkazie decyzje i się z nimi nie zgadzał. Rzeczą zupełnie bezsensowną byłoby zastanawianie się nad proporcjami, który z dowódców bardziej przyczynił się do ostatecznej wiktorii nad bolszewikami, bo wszyscy i tak mieli jeden cel, co nie zmienia faktu, że osobisty kunszt Rozwadowskiego był tutaj kluczowy. W kontekście samej konfrontacji militarnej z 1920 roku warto podkreślić, że już jesienią 1919 r. szyfry Armii Czerwonej zostały złamane przez por. Jana Kowalewskiego. Manewr polskiej kontrofensywy udał się zatem m.in. dzięki znajomości planów i rozkazów nieprzyjaciela, a także umiejętności wykorzystania tej wiedzy przez polskie dowództwo.

Główny strateg Bitwy Warszawskiej w ostatnich latach swojego życia (w stan spoczynku przeniesiono go w 1927 roku), postulował gruntowną modernizację wojska (rozwój artylerii, lotnictwa i broni pancernej) oraz należyte przygotowanie go do nieuchronnego starcia militarnego z Niemcami lub Sowietami, którego termin przewidywał na rok 1936. Zasłużoną wojskową emeryturą nie cieszył się jednak zbyt długo. Pod koniec września 1928 r. nękały go ciągłe ataki gorączki. W połowie października trafił wycieńczony do lecznicy św. Józefa przy ul. Hożej w Warszawie. Tam też zmarł 18 października 1928 r. o godzinie 13.40. Biografowie Generała wskazują na to, iż został on najprawdopodobniej otruty poprzez podanie w kanapkach końskiego włosia, które spowodowało owrzodzenie jelit lub też włożenie do posiłku zmielonego szkła. Badający generała tuż przed jego śmiercią lekarze wojskowi, płk dr Bolesław Szarecki oraz chirurg lwowski prof. Tadeusz Ostrowski, nie mieli jednak wątpliwości, że generał został otruty.

Aktualne miejsce pochówku Rozwadowskiego pozostaje nieznane.W latach siedemdziesiątych władze sowieckie zniszczyły Cmentarz Orląt Lwowskich. Polska działaczka społeczna Maria Tereszczakówna wraz z grupą kilku innych osób, w celu ratowania szczątków polskich bohaterów przeniosła kilka ciał zasłużonych Polaków w inne miejsca. W wyniku śmierci bezpośrednich świadków pamięć o miejscu pochówku zwłok generała Rozwadowskiego zatarła się. Według Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa ciało Rozwadowskiego zostało przeniesione w nieznane miejsce, prawdopodobnie na Cmentarzu Łyczakowskim.

Generał broni Tadeusz Jordan Rozwadowski bez wątpienia odegrał wiodącą rolę w krytycznych dniach sierpnia 1920. Jest przykładem wybitnego wojskowego i wielkiego patrioty oddanego idei wolności i niepodległości Polski. Z racji urodzenia i przebytej drogi życiowej wyznawał generał poglądy konserwatywne i prawicowe, jednak z armii austriackiej wyniósł takie cnoty wojskowe, jak: karność, wier­ność złożonej przysiędze, a ponadto legalizm i przywiązanie do demokratycznych norm, które panowały w habsburskiej monarchii. Dlatego też był wierny zasadzie apolityczności wojska i przeciwnikiem uprzywilejowania jakiejkolwiek grupy oficerów niezależnie, czy byli to legio­niści, czy też żołnierze pochodzący z armii zaborców.

Był doskonałym wodzem. Posłuch wyrabiał sobie u ludzi bez trudu, nie gwałtem, lecz umiejętnością przewidywania. Wysoko cenił swój honor żołnierski, którego nigdy go nie splamił. Cokolwiek robił, czynił z myślą o Polsce“, – napisał po śmierci generała Mieczysław Lisiewicz, pisarz i adiutant gen. Sikorskiego. Jeden z przedwojennych publicystów Zygmunt Nowakowski napisał przed wojną, że: „Całe (…) życie [Rozwa­dowskiego] od kolebki prawie aż po wielki finał zgonu zbudowane było jakby na modłę tragedii antycznej. I to takiej tragedii, która w mistrzowski wręcz sposób zachowała zasadę klasycznych trzech jedności: czasu, miejsca i akcji. W wielkiej tragedii generała Rozwadowskiego miejscem jest Polska, czasem Polska i akcją Polska”. Była to opinia jak najbardziej słuszna, choć trzeba wyraźnie podkreślić, że efekty działań Rozwadowskiego wykraczały daleko poza granice niepodległej Rzeczypospolitej. Pamiętać trzeba, że sama Bitwa Warszawska uratowała nie tylko niepodległość Polski na blisko 20 lat. Dzięki niej zachowały niezależność takie państwa jak Litwa, Łotwa, Estonia, Rumunia Czechosłowacja czy Węgry. Zasadniczo wpłynęła również na stabilizację konstrukcji ówczesnego ładu międzynarodowego w Europie.

Niestety jak dotąd nie ma zbyt wielu przykładów upamiętnienia tej postaci w przestrzeni publicznej poza nazwami nielicznych ulic. W ciągu dwóch ostatnich lat pojawiły się inicjatywy budowy temu zasłużonemu bohaterowi pomników. Miałyby takie powstać między innymi w Warszawie na Placu Piłsudskiego oraz w Piotrkowie Trybunalskim.To jednak nadal zbyt mało, aby postać oraz dokonania Rozwadowskiego dotarły do większej rzeszy obywateli. Zbyt mało mówi się także o Rozwadowskim na lekcjach historii. O roli generała przypomniał w 2012 roku kanał TVP Historia w filmie fabularno-dokumentalnym Zapomniany generał Tadeusz Jordan Rozwadowski. Pozostaje mieć nadzieję, że doczekamy się kolejnych tego typu produkcji i miejsc upamiętniających generała Rozwadowskiego, bo był on jednym z największych polskich bohaterów XX wieku i z pewnością zasługuje na zdecydowanie większą gloryfikację w przestrzeni publicznej zamiast fałszywych autorytetów, dla których nie powinno być w niej dla nich miejsca.

Piotr Nicpoń

Piotr Nicpoń

historyk politolog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *