STO LAT MŁODEJ PARZE

Minął tydzień od drugiej tury wyborów prezydenckich. Można byłoby powiedzieć, że życie polityczne w Polsce wraca powoli na swoje zwyczajne tory, gdyby nie to, że tory opuściło ponad dwa lata temu. Nie mniej jednak zarówno partia rządząca, jak i opozycja robią wszystko, żeby umilić nam czas oczekiwania na kolejną kampanię wyborczą (to już w 2023!).
Ministerstwo Edukacji ogłosiło 16. lipca nowe rozporządzenie dotyczące wychowania dzieci i młodzieży. Data zwyczajna (czwartek), poza tym są wakacje i konia z rzędem temu, kto w ogóle się interesuje tym, co w Polskiej oświacie się dzieje. Uwagę tych, którzy się jeszcze interesują, przykuły dwa elementy. Po pierwsze, do szkół ma wrócić łacina i kultura antyczna, na razie jako przedmiot nieobowiązkowy, ale zarówno dla liceów jak i techników. Problemem może być to, że kadra nauczająca łaciny siedzi na emeryturze od blisko dwudziestu lat, ale tym niech się martwią dyrektorzy szkół i samorządy. Partia rządząca wielokrotnie zapowiadała powrót do dawnych sprawdzonych wzorców, jednak nikt nie mówił o późnej republice rzymskiej z jej rozpasaniem i orgiami, o Safonie i jej wierszach do uczennic, albo o Arystotelesie i jego uwielbienia do młodych studentów. Pomysłodawcy powinni pamiętać, że nie wszystko co klasyczne było dobre!
Drugą kwestią, pojawiającą się równocześnie w inicjatywie ustawodawczej Prezydenta Andrzeja Dudy, to kontrola kuratoriów, dyrektorów (a jak to nie pomoże) i rodziców, nad treściami jakie dzieci i młodzież poznają na lekcjach wychowawczych. Ma skończyć się samozwańcze zapraszanie przez różnych „pedagogów” przedstawicieli organizacji pozarządowych, wciskających naszym pociechom w głowy jakieś bzdury o samorządności, równościach, czy równouprawnieniu kobiet. Program takiego wystąpienia ma najpierw ocenić dyrektor w porozumieniu z kuratorem, a zgodę na taką pogadankę mają udzielić rodzice. Poza tym każda szkoła w wychowaniu ma kłaść szczególny nacisk na patriotyzm i narodowe wartości, takie jak miejsce kobiet w rodzinie i ochronę życia poczętego.
Coraz głośniejsze stają się głosy o powakacyjnej rekonstrukcji rządu. Na razie jedyną osobą, która ją potwierdza, jest sam Prezes, a jak wiadomo, gdy Prezes mówi, to mówi. Na razie odbyło się kurtuazyjne przesyłanie donosów do najwyższej władzy w partii. Z jednej strony Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przekazał wielostronicowy raport o tym, jak spółki Skarbu Państwa pod rządami Premiera Morawieckiego zamawiały reklamy w mediach, które nie są zbyt przychylne partii rządzącej. Z drugiej strony PMM przedstawił równie gruby raport, jak dzięki jego wizytom w różnych miejscowościach skoczyło poparcie PAD przed drugą turą oraz jak Ministerstwo Sprawiedliwości wydaje pieniądze na krewnych i znajomych.
Jeśli dorzucimy do tego ploteczkę, że były premier Jarosław Gowin ma zostać zneutralizowany poprzez wstawienie go na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich zaraz po tym, jak to stanowisko opuści Adam Bodnar, okaże się, że na Zjednoczonej Prawicy zaczynają pojawiać się coraz wyraźniejsze rysy. Jest to nie do pomyślenia, aby tak zdecydowanemu zwycięstwu jak teraz towarzyszyło takie wzajemne podgryzanie się.
W niedzielę do sakramentu małżeństwa przystąpił Jacek Kurski, były i obecny prezes telewizji publicznej. Wydarzenie było szeroko relacjonowane przez największe media polskie i polskojęzyczne. Młoda para pobrała się w Łagiewnikach i jednocześnie zapoczątkowała nową świecką tradycję, polegającą na tym, że nowożeńcy przed imprezą weselną odbywają pieszą pielgrzymkę do grobu wybranego prezydenta tysiąclecia. W tym przypadku był to Lech Kaczyński, być może dlatego, że prezydenta Mościckiego pochowano w Genewie, a później przeniesiono do Warszawy, a to trochę daleko na piesze wycieczki, zwłaszcza w welonie. Pan młody wyglądał na bardzo wzruszonego, podobnie jak jego dzieci, pochodzące z wcześniejszego, trwającego 24 lata małżeństwa, które niestety zostało formalnie przez Kościół rozwiązane. Jestem nieco zdziwiona, bo podstawą kościelnego rozwiązania małżeństwa mogą być tylko impotencja, niezdolność umysłowa, bliskie pokrewieństwo oraz znaczna różnica wieku małżonków. Jako że pana Jacka nie podejrzewam, uznaję, że ostatecznym powodem był pewnie brak skonsumowania wcześniejszego związku.
Premier Antoni Macierewicz nadal peregrynuje po Polsce uświadamiając masy sympatyków w metodach fałszerstwa i manipulacji. Ostatnio wygłosił zdanie, że kłamstwo musi być tak bezczelne i wielkie, żeby ludzie nawet przez chwilę nie byli w stanie pomyśleć, że taka głupota jest nieprawdziwa. Prelekcja była związana z ogłoszeniem przez pana Antoniego informacji, że Rada Europy przyjęła raport jego komisji (ten, który jeszcze nie powstał) i zażądała od Rosji oddania wraku (tego, który partia rządząca obiecała odzyskać 5 lat temu). Car Putin odezwę zignorował.
Jakiś czas temu PAD i PMM ogłosili na wspólnej konferencji, że udało im się przekonać Unię do tego, żeby uruchomiła fundusz odbudowy po koronawirusie. Było to w czerwcu i negocjacje jeszcze się nie rozpoczęły. W poniedziałek (20.07.2020) w czwartym ich dniu wiadomo, że fundusz skurczył się z 750 mld do 700 mld euro, bo większe pieniądze zablokowała Skandynawia. Nie spodobało się to Grekom, Włochom, Hiszpanom i (o dziwo) Francuzom. Dodatkowo, przedstawiciele krajów oszczędnych (czytaj: skąpych), czyli Austrii, Holandii, Danii, Szwecji i Finlandii, stwierdzili, że potencjalne pieniądze dla każdego kraju mają być ograniczane w zależności od stopnia przestrzegania reguły praworządności (czyli respektowanie wyroków TSUE, którego partia rządząca nie uznaje), karty praw podstawowych (czyli tolerancja wobec mniejszości, których partia rządząca nie uznaje) oraz ochrony klimatu (którego istnienie partia rządząca częściowo uznaje ale i tak przedłużyła koncesję kopalni odkrywkowej Turów).
PMM ogłosił, że Polska wstała z kolan, więc nie popuści ani eurocenta, ale Wielka Brytania, która do tej pory wspierała Polskę w takich sprawach zbrexitowała się poza Unię, a nasz drugi najpotężniejszy sojusznik, Węgry, wolą siedzieć cicho, po tym jak ich przedstawicieli wywalono z Europejskiej Grupy Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim. Dodatkowo LIBE, czyli Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych PE, przyjęła raport o braku poszanowania sądów i prawa przez Polskę. Za przyjęciem raportu głosowali wszyscy od komunistów z Hiszpanii, po najbardziej zatwardziałych konserwatystów z Czech. Na nic się nie zdały próby uświadomienia przez Patryka Jakiego i Beatę Kępę swoich kolegów z frakcji, że Unia stosuje podwójne standardy i najpierw powinna zająć się Węgrami. W odpowiedzi usłyszeli, że u nas jest gorzej niż na Węgrzech i jesteśmy pierwszym tak krnąbrnym przypadkiem. Po minach delegacji węgierskiej można było stwierdzić, że o słynnym braterstwie możemy zapomnieć na jakiś czas.
I takiego trzymania przyjaciół blisko, a wrogów jeszcze bliżej, sobie i wszystkim życzę
Żmija

Żmija

Żmija

Jadowity punkt widzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *