Nagła zamiana miejsc

Miniony tydzień, w przynajmniej dwóch krajach europejskich upłynął pod hasłami walki z dyktaturą. I w obu przypadkach władza uznaje demonstrujących za agentów obcych, bliżej nieokreślonych mocarstw. Największa różnica jest taka, że w jednym z nich policja jeszcze nikogo nie rozjechała.

W minionym tygodniu, dziewiętnaście miejscowości i powiatów w Polsce zostało ogłoszonymi „czerwonymi strefami” walki z koronawirusem, podczas gdy kolejne kilkanaście otrzymało jedynie żółte kartki. Dla mieszkańców „czerwonych stref” sytuacja wróciła do momentu z okolic kwietnia, kiedy w naszym kraju mieliśmy największe obostrzenia koronawirusowe, czyli muszą chodzić w maskach po ulicach (za ich brak grożą surowe mandaty), a w kinach, restauracjach i innych instytucjach usługowych zmniejszono dopuszczalną ilość obsługiwanych klientów. Niestety, prawdopodobnie z konieczności szybkiego działania, Ministerstwo Zdrowia nie zauważyło w jaki sposób przemieszczają się lokalne społeczności. I tak, na przykład, w Rudzie Śląskiej, po jednej stronie ulicy mieszkańcy muszą chodzić w maskach, podczas gdy po drugiej stronie takiego obowiązku nie ma i nikt nikogo nie będzie karał. Dlaczego? Ruda Śląska należy do aglomeracji katowickiej i granice pomiędzy nią, a Zabrzem, czy Chorzowem przebiegają wzdłuż ulic właśnie. Podobna sytuacja ma miejsce w Wieluniu, gdzie zamknięto targowisko, ale w graniczącym z powiatem Działoszynie można normalnie zrobić zakupy „u rolnika”.

Słowo stało się ciałem i minister środowiska Michał Woś przedstawił projekt ustawy wymuszającej na Organizacjach Pozarządowych ogłaszanie wszędzie gdzie tylko się da, że jakaś część ich środków pochodzi z zagranicy. Szczególnie na cenzurowanym u ministra są WWF i Greenpeace, być może ze względu na Puszczę Białowieską i przekop Mierzei Wiślanej. Obecny na konferencji szef partyjny ministra Wosia, Zbigniew Ziobro podkreślał, że jeśli ktoś jest dużym darczyńcą jakiejś organizacji, to może jej dyktować warunki. Obaj ministrowie z Solidarnej Polski nie nadmienili, że wszyscy darczyńcy wpłacający powyżej 15tys PLN jednorazowo, lub 35 tys. PLN w transzach muszą być ujęci z imienia i nazwiska w corocznych sprawozdaniach finansowych i na stronach internetowych (jakoś nie dotyczy to Ordo Iuris), WWF i Greenpeace utrzymują się w 60% ze składek, a większość NGOsów lwią część pieniędzy otrzymuje w grantach z różnych ministerstw. Widocznie państwo polskie nie jest tak dużym darczyńcą aby dyktować warunki. Od pomysłów swoich koalicyjnych kolegów już zdążył się odżegnać były premier Jarosław Gowin, mówiąc, że na koalicyjnym zjeździe nie było o takich rzeczach mowy.

Partia rządząca wygrała kolejną batalię na forum międzynarodowym. Po udanej konfrontacji pomiędzy Georgette Mosbacher, a europosłanką Beatą Mazurek, przedstawiciele partii rządzącej twardo mówili o tym, że Polska jest suwerenna i nawet największy sojusznik nie będzie dyktował warunków. Po tym jak administracja prezydenta Donalda Trumpa ogłosiła, że w planach jest przygotowane rozporządzenie, które delegalizuje wszystkie umowy zawarte na terenie USA z ByteDance (właścielem TikToka) oraz Teretem (właścicielem WeChata), w Polskim sejmie pojawiła się ustawa delegalizująca media społecznościowe spoza Unii Europejskiej i USA. Największa reklama portalu TikTok, czyli Prezydent Andrzej Duda już z niego zrezygnował. Ze względu na sytuację z koronawirusem, nikt z dziennikarzy nie zapytał ministra cyfryzacji skąd taka nagła zmiana, ale prawdopodobnie wpadliśmy na to we własnym zakresie, bez konieczności interwencji ze strony amerykańskiej ambasady.

W Warszawie odbył się kolejny protest medyków. Tym razem chodzi o bezwzględną karę dla lekarza za popełnienie nieumyślnego błędu medycznego, a przy okazji przypomniano o obiecanym zwiększeniu nakładów na służbę zdrowia. Naprawę nie rozumiem o co im chodzi. Niech nawet leczą dłużej, a dokładniej, to wtedy nie pójdą siedzieć. A dla pacjentów czekających w kolejkach rok, dwa czy pięć nie zrobi już żadnej różnicy.

Minister Edukacji Dariusz Piontkowski ogłosił, że nauczyciele będą kolejną częścią tzw. „budżetówki”, która będzie miała zamrożone pensje na 2020 rok. Uzasadnieniem jest to, że rok jest ciężki z powodu koronawirusa, a poza tym, ważniejsza jest 13. i 14. emerytura, a nie jakieś porozumienie podpisane w zeszłym roku pomiędzy Minister Zalewską, a Nauczycielską Solidarnością. Minister Zalewska już dawno jest europosłem, więc porozumienie można uznać za niebyłe.

06.08.2020 odbyło się długo wyczekiwane przez wielu zaprzysiężenie PAD na drugą kadencję. W czasie uroczystości znów doszło do zamiany ról pomiędzy partią rządzącą a opozycją. Przedstawiciele opozycji karnie siedzieli w maskach, podczas gdy wśród rządzących tylko część miała założoną ochronę ust i nosa. Najbardziej wyłamali się posłowie Konfederacji, którzy przecież są najbliżsi światopoglądowo partii rządzącej. PAD w swoim wystąpieniu zapewniał, że tak jak pięć lat temu będzie prezydentem wszystkich Polaków i martwił się, że wyciągnięta do zgody tyle lat temu ręka za chwilę mu uschnie. Ktoś z doradców zapomniał mu powiedzieć, że o tym, którzy Polacy są godni uścisku decyduje nie on, a Prezes.

W sąsiedniej Białorusi od niedzieli (9.08.2020) odbywają się zamieszki. Wszystko przez to, że ludzie Aleksandra Łukaszenki przesadzili trochę w dosypywaniu głosów do urn wyborczych i urzędujący od 26 lat prezydent dostał poparcie oscylujące w okolicach 80%. Jego główna przeciwniczka Swietłana Cichanouska otrzymała ich tylko 7%. Z wynikiem nie zgadzają się zwolennicy Cichanouskiej, chociażby z tego względu, że w białoruskich ambasadach i konsulatach oddano na nią w okolicach miliona głosów, na 10-milionowy kraj. Policja i służba bezpieczeństwa zastosowała wobec protestujących (to znaczy tych, których nie wyłapali przez ostatnie dwa tygodnie) gaz łzawiący i granaty hukowe, a nawet jednego rozjechano (na śmierć) wozem opancerzonym. Wydaje się, że nawet odcięcie wszystkich od sieci mobilnej nie zmieniło sytuacji.

Należy tu chyba oddać honor prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu, który mimo tego, że zdobył 48% poparcia zajął się budowy własnej formacji, zamiast wywoływać wojnę domową.

Tymczasem nasza partia rządząca z Premierem Mateuszem Morawieckim postanowiła nie wtrącać się w sprawy Białorusi, a przynajmniej dopóki nie zostanie zwołana Rada Europejska i nie ustali jaka jest opinia Unii w tej sprawie. Co prawda trochę się to kłóci z polityką wstawania z kolan, ale zapewne PMM nie chce się za bardzo wychylać, żeby nikt sobie nie przypomniał o tym, że nie zrobiliśmy nic w sprawie Sprawiedliwej Transformacji, której sami byliśmy pomysłodawcą.

I takiej odwagi cywilnej sobie i wszystkim życzę,

Żmija

Żmija

Jadowity punkt widzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *