Kazimierz Leski – polski as wywiadu w mundurze niemieckiego generała

Losy wielu polskich bohaterów z okresu II wojny światowej nadal nie znajdują się w powszechnej świadomości Polaków. Tymczasem życiorys wielu z nich posłużyć może za scenariusz niejednego filmu sensacyjnego, czy szpiegowskiego. Gdyby postaciami tymi byli Amerykanie, w Hollywood powstałby zapewne niejeden film na ich temat. Niezwykle ciekawym i również mało znanym wątkiem z okresu II wojny światowej pozostaje działalność wywiadowcza. Tutaj na uwagę szczególna zasługuje postawa specjalnych (wywiadowczych) komórek Armii Krajowej. Cała formacja przeprowadziła łącznie w okresie swojego kilkuletniego działania ponad 110 tysięcy akcji, a w ponad 1200 z nich brała udział nie tylko niemiecka policja i żandarmeria, ale również Wermacht, także z wojskami pancernymi i lotnictwem. Przez cały okres działania AK wykolejono ok. 1300 pociągów, skutecznie utrudniając Niemcom prowadzenie walk na froncie wschodnim. Niemieckie ofiary Armii Krajowej sięgają 150 tysięcy osób. Nie bez znaczenia pozostał także wysiłek wywiadowczy. Dzięki operacjom w tej materii udało się dotrzeć do wielu tajemnic III Rzeszy: przyczyniono się do klęski wojsk niemieckich na Łuku Kurskim, w całej Europie zlokalizowano wiele U-Bootów (okrętów niemieckiej floty podwodnej) i zakładów Focke-Wulf (zakłady niemieckiej wytwórni lotniczej). Jednym z największych sukcesów była kradzież rakiety V-2, z której część przesłano do Wielkiej Brytanii. Rozpracowano również produkcję bomb V-1 i rakiet V-2. Z kolei jeden z asów wywiadu płk. Kazimierz Leski „Bradl wykradł niemieckie plany odcinka Wału Atlantyckiego, posługując się mundurem generała armii niemieckiej. Życiorys i sylwetka tego żołnierza zasługują na głębsze i bardziej wnikliwe poznanie.

Nowo odrodzona w 1918 roku Polska potrzebowała do prawidłowego funkcjonowania w bardzo trudnym położeniu geopolitycznym, nie tylko silnej armii oraz organów policyjnych. Od początku XX wieku wzrastać też zaczęło znaczenie wojskowych i cywilnych służb specjalnych. Nabrało to wyjątkowego wymiaru w związku z prowadzonymi wówczas licznymi wojnami oraz konfliktami. Dużą popularnością przekładaną na grunt praktyczny zaczęła się cieszyć maksyma Karla von Clausewitza, który ujął wojnę „jako politykę prowadzoną innymi środkami”. Działalność służb specjalnych: wywiadowczych oraz kontrwywiadowczych stała się nieodzowna w prowadzeniu wszelkich działań wojennych lub operacji militarnych. .Była także konieczna w okresie kruchego pokoju. Celem służb wywiadowczych stało się po prostu poszukiwanie oraz zdobywanie informacji, aby w oparciu o nie przygotować odpowiednie strategie obronne lub ofensywne. Z uwagi jednak na rodzaj poszukiwanych informacji, stosować zaczęto różne metody wywiadowcze oraz różne formy działania, których główną cechą stała się „tajność”.

Służby specjalne II RP odegrały szczególną rolę w realizowaniu polityki zagranicznej i wewnętrznej w odrodzonym państwie polskim. Aktywnie uczestniczyły w walce o niepodległość, a następnie skutecznie chroniły bezpieczeństwo odrodzonego państwa. Utworzenie wywiadu wojskowego II Rzeczypospolitej poprzedziła kilkuletnia działalność siatek konspiracyjnych polskich organizacji niepodległościowych. Zdobywało w nich doświadczenie wielu późniejszych oficerów polskiego wywiadu wojskowego.

Szczególną komórką stał się Oddział II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, w obręb którego wchodziło Biuro Szyfrów. Oddział II zajmował się wywiadem, w tym radio – wywiadem, radio – kontrwywiadem, kontrwywiadem oraz kryptografią. Wiele zależało zatem od odpowiedniego i profesjonalnego doboru kadrowego, przed którym stały niezwykle skomplikowane zadania. Powstałe w roku 1931 Biuro Szyfrów, zajmujące się wywiadem radiowym oraz kryptologią, dzieliło się na 4 referaty: BS1 – Szyfry własne, BS2 – Wywiad radiowy; BS3 – Szyfry rosyjskie i BS4 – Szyfry niemieckie. Celem każdego wywiadu jest zdobywanie informacji na temat przeciwnika. W trakcie II wojny światowej powstało wiele wyspecjalizowanych organizacji wywiadowczych, które wykorzystywały do zdobywania informacji organizacje ruchu oporu w całej Europie. Ryzyko takich działań było ogromne, a Polacy mają w nie wielki wkład”.

Kazimierz Leski urodził się w 1912 r. w Warszawie. Jego ojciec – Juliusz Leski walczył w Legionach i wojnie roku 1920. Po jej zakończeniu pracował w przemyśle obronnym. Okoliczności jakie poprzedzały wybuch II wojny światowej spowodowały zdobywanie doświadczenia, które okazało się bardzo przydatne w późniejszej karierze wojskowe W 1936 r., wraz z rozpoczęciem programu modernizacji sił zbrojnych i wychodzeniem z kryzysu gospodarczego Kazimierz Leski, znalazł pracę w Holandii jako kreślarz w biurze budowy okrętów podwodnych. Uczestniczył w projektowaniu okrętów ORP „Sęp” i ORP „Orzeł”, które budowano w Holandii na zamówienie polskiej floty. Coraz bardziej dynamicznie rozwijający się kraj potrzebował wykształconych kadr, szczególnie inżynierów i techników. Pierwsze życiowe wybory Kazimierza Leskiego, jako ucznia, a później studenta, wreszcie inżyniera i managera, były odpowiedzią na to wyzwanie i  częścią wspólnego wysiłku Polaków na rzecz kraju.. Służbę wojskową odbył w latach 1938-1939 w elitarnej Szkole Podchorążych Lotnictwa w Sadkowie koło Radomia. Po wtargnięciu Armii Czerwonej do Polski 17 września 1939 r. jego samolot został zestrzelony, a on sam, poważnie ranny i poturbowany, dostał się do niewoli sowieckiej, z której następnie uciekł i przedostał się przez Lwów do Warszawy. Praktycznie stał się wówczas inwalidą i już do końca życia musiał znosić nawracające bóle uszkodzonego kręgosłupa.

Warto też podkreślić, że pierwsze miesiące wojny obnażyły boleśnie słabości polskich tajnych służb. Polski wywiad, Oddział II Sztabu Głównego WP, otaczała i po dziś dzień otacza, wręcz legenda. Jego sukcesami, takimi jak złamanie kodu „Enigmy” słusznie szczycimy się po dziś dzień. Porażki były jednak niestety niemal tak samo spektakularne, przy czym wynikały one, co szczególnie przykre, z banalnych ludzkich słabości, sporów politycznych i personalnych na granicy zacietrzewienia, wreszcie ze zwykłej niekompetencji.Największy problem był w kraju. Pustkę stworzoną przez wrześniową klęskę polskiego wywiadu zaczęły tutaj wypełniać różne mniej lub bardziej spontaniczne inicjatywy. Leski związał swoje losy z jedną z najciekawszych podziemnych inicjatyw, a mianowicie z organizacją wywiadowczą „Muszkieterów” kierowaną przez jedną z najbardziej tajemniczych postaci polskiej konspiracji jakim był wynalazca inż. Stefan Witkowski. Przed wojną był on znany głównie z tego, że o mały włos nie wysadził w powietrze warszawskiego zamku, gdzie na polecenie ówczesnego prezydenta RP Ignacego Mościckiego prowadził badania nad tajemniczymi „promieniami śmierci”. Dzięki pewności siebie, inteligencji, sprytowi, którym towarzyszyły nieprzeciętne talenty organizacyjne i  interpersonalne, w 1940 r. Witkowski zarządzał on już rozbudowaną i uznawaną za skuteczną siecią wywiadu ofensywnego działającą na terenach okupowanych przez Niemców i w samej Rzeszy. Wśród podejmowanych przez komórkę Leskiego akcji były takie jak: próba wysadzenia w powietrze komendy policji niemieckiej przy pl. Teatralnym w Warszawie, wyszukiwanie lokali konspiracyjnych, ewakuacja materiałów ze spalonych lokali i skrytek, ostrzeganie osób zadenuncjowanych, rozpracowania dotyczące osób podejrzewanych o zdradę, penetracja tzw. Komitetu Ukraińskiego, inwigilacja własnych członków i ubezpieczanie miejsc spotkań, wreszcie – w pojedynczych przypadkach – wykonywanie wyroków na prowokatorach. Leski świetnie pasował do tego towarzystwa. Otrzymał wówczas od razu samodzielne zadanie zorganizowania wywiadu komunikacyjnego. Witkowski uparcie odmawiał faktycznego podporządkowania swoich działań legalnym władzom wojskowym (ZWZ-AK). Miał ambicję prowadzenia własnej gry polityczno-wywiadowczej w skali globalnej, w ramach której utrzymywał kontakty z wywiadami brytyjskim, niemieckim i sowieckim, a także prawdopodobnie węgierskim i włoskim. Dzięki tym stosunkom był w stanie przerzucać swoich współpracowników do Londynu. Nie ulega jednak wątpliwości, że sposób, w jakim prowadził swoją grę Witkowski, swoisty wywiadowczy „mentor” Kazimierza Leskiego, miał olbrzymi wpływ na tego ostatniego. Od niego też zaczerpnął on ideę świadomego kreowania swojej podziemnej legendy, w której fakty i rzeczywiste osiągnięcia, mieszały się w nieznanych proporcjach ze „zręcznym blefiarstwem” i „przerostami fantazji”, które wprost zarzucali twórcy „Muszkieterów” zawodowi oficerowie wywiadu.

 Na przełomie lat 1941/42 Leski otrzymał rozkaz wytyczenia nowych dróg przerzutowych. Wydawał się idealnym kandydatem do realizacji tego zadania: znał doskonale niemiecki, dobrze francuski, angielski i niderlandzki, przed wojną mieszkał na zachodzie Europy. Jednak ze względu na niebezpieczeństwo dekonspiracji musiał zwerbować zupełnie nowych ludzi. Akcja otrzymała kryptonim 666 i chyba nie było to przypadkowe oznaczenie kodowe. Postanowił udawać niemieckiego oficera. Najmniejszy kłopot stanowiły dokumenty, komórka legalizacyjna AK kierowana przez cichociemnego Stanisława Jankowskiego, pseudonim Agaton, potrafiła podrobić każdy zamówiony dokument, i to na papierze nieodbiegającym od pierwowzoru. znacznie większym problemem okazały się regulaminy i zwyczaje armii niemieckiej, które dopiero należało poznać. Pierwszą podróż do okupowanej Francji leski odbył w mundurze porucznika, ale szybko doszedł do wniosku, że ułatwi sobie życie, gdy będzie przedstawiał się jako generał. Oznaczało to mniej kontroli, ponadto jego kręgosłup, mocno nadwerężony podczas kampanii wrześniowej, wymagał podróży w odpowiednim komforcie. W ten sposób narodził się generał Julius von Hallman, pełniący służbę w autentycznej organizacji budującej zaplecze na froncie wschodnim. Leski korzystał ze specjalnych pociągów urlopowych dla Wehrmachtu, zawsze jeździł w przedziale sypialnym lub pierwszą klasą. Być może miał trochę za mało lat jak na generała, ale bardziej dziwne wydaje się, że nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że oficer tak wysokiej rangi podróżował bez adiutanta i ordynansa. Leskiemu udało się nawiązać współpracę z francuskim ruchem oporu, dzięki czemu dostał namiary na przewodników mogących go przeprowadzić do nieokupowanej strefy pod administracją rządu w Vichy. Ponownie zmieniał tożsamość i ubrany po cywilnemu wielokrotnie przemierzał trasę do portów Hiszpanii i Portugalii, organizując miejsca noclegowe dla kurierów. Jako generał-inżynier zatrudniony w Dienststelle wielokrotnie pojawiał się w paryskim oddziale sztabu Gospodarczego, gdzie trwały prace nad planami Wału Atlantyckiego, mającego chronić okupowaną Francję przed inwazją aliantów. Po powrocie do kraju przekazał zdobyte materiały przełożonym, którzy wysłali je kurierskim szlakiem do Londynu. Polski as wywiadu w mundurze niemieckiego oficera nigdy nie został zdekonspirowany. W latach 70. rozpoczął spisywanie wspomnień. Ich wydanie było możliwe dopiero w 1987 r. „Wywiad – w naszej sytuacji – stanowił na pewno najbardziej efektywny sposób walki. Wykorzystania wyników tej pracy przeważnie się nie oglądało, ale wiedzieliśmy, że gromadzony i opracowywany przez nas materiał daje Rządowi Polskiemu w Londynie poważny atut i argument przetargowy w pertraktacjach w aliantami, a tu – w kraju – umożliwia kolegom działalność niepodległościową, jak i poszczególne akcje. Wywiad był – z punktu widzenia społecznego – mniej kosztowny: nie powodował represji masowych i tak nagminnie stosowanej przez Niemców odpowiedzialności zbiorowej. Oczywiście los każdego z nas, tym bardziej schwytanego z materiałem był jednoznaczny i raczej nie różowy” – oceniał po latach Kazimierz Leski. Legendarny „Bradl” zmarł 27 maja 2000 r.

Spoczął w rodzinnym grobie na warszawskich Powązkach. Był jednym z najbardziej wszechstronnych oficerów AK-owskiego wywiadu, na który, z pewnością mogą wzorować się obecni i przyszli oficerowie wojskowych i cywilnych służb specjalnych.

Współcześni Polacy mają dzisiaj do spłacenia dług wobec ofiarności żołnierzy Armii Krajowej oraz wszystkich innych formacji i struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Tym bardziej, że ich poświęcenie nadal nie mieści się w powszechnej świadomości wielu obywateli. Dług nie tylko w postaci pamięci o niezłomnych żołnierzach, którzy nie dali złamać się w najtrudniejszych momentach, ale także za ich wiarę, męstwo, bohaterstwo i męczeństwo. Niech  ich przelana krew i oddane życie, a także zdecydowana i twarda postawa rodzi nowych, prawych i oddanych Ojczyźnie Polaków…

Piotr Nicpoń

Piotr Nicpoń

historyk politolog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *