CUDU NAD WISŁĄ NIE BĘDZIE

W minionym tygodniu na polskiej scenie politycznej odbyło się takie zawirowanie, że nawet woda z przerwanego rurociągu nie będzie w stanie zmyć niesmaku u obecnych i przyszłych wyborców – wszystkich liczących się w naszym kraju partii.

W sobotę (15.08) w Warszawie odbył się marsz środowisk narodowych z okazji 100-lecia Bitwy Warszawskiej. Z technicznego punktu widzenia wydarzenie było nielegalne, ponieważ nie było na nie zgody ani ze strony stołecznego ratusza, ani ze strony sądu, który decyzję podtrzymał. Jeśli chodzi o pobudki prezydenta Trzaskowskiego, to można z łatwością uznać, że były polityczne. Jeśli chodzi o sąd, to tu jest gorzej, bo jesteśmy już przecież po głębokiej reformie sądownictwa i chyba kandydaci wybrani przez prokuratora generalnego powinni być bardziej przychylni organizacjom patriotycznym. Policja (teoretycznie), powinna to nielegalne zgromadzenie rozpędzić, ale była wtedy zajęta ochroną pomników i krzyży przed lewackimi bojówkarzami, zrozumiałe więc jest, że nie mogli się zająć drobnym naginaniem prawa.

Pozostając w kwestii prawa. Bojówkarze LGBT zaczęli nagminnie je naruszać, zawieszając charakterystyczne, tęczowe flagi na różnych pomnikach. Pomnik Chrystusa Króla na szczęście został już przeproszony kwiatami i modlitwą przez parę prezydencką. Mimo wszystko okazuje się, że Polska ma o wiele bogatszą historię i tradycję niż się komukolwiek wydawało. Najnowszym oskarżeniem o znieważenie pomnika ważnej postaci historycznej, jest to autorstwa krakowskich prokuratorów, a dotyczy wywieszenia tęczowej flagi na rzeźbie Smoka Wawelskiego. W sumie racja, bo zgodnie z przekazami Wincentego Kadłubka, była to osobistość żyjąca na ziemiach polskich najwcześniej. Przerażające jest to, że kawałek materiału okazał się większą krzywdą niż Don Pedro i cała jego Kraina Deszczowców.

Władze Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego (to ta izba powołana do życia przez partię rządząca trzy lata temu) zamówiły sobie sesję zdjęciową u jednego z warszawskich fotografów. Chodzi o portrety wszystkich członków Izby, które będą wisiały w holu głównym Sądu. Do tej pory takie zdjęcia robił ktoś z zaplecza administracyjnyego, ale prezes Tomasz Przesławski postawił na profesjonalizm. Sesja ma kosztować jakieś 10 tysięcy złotych, co oznacza mniej-więcej 600 złotych od „główki”. Branża fotograficzna, borykająca się z koronawirusem oferuje maksymalne stawki 2,5 tys. złotych brutto i właśnie zaczęła intensywnie szukać innych instytucji państwowych, którym będzie można zaoferować takie stawki.

Na zamkniętym spotkaniu z przedstawicielami związków zawodowych, minister aktywów Jacek Sasin przedstawił prognozę wydobycia węgla na najbliższe kilkanaście lat. Ponieważ spotkanie było zamknięte, wszystkie poruszane tematy wyciekły do mediów pół godziny po tym jak się skończyło. Wynika z niego, że do 2025 roku zapotrzebowanie na węgiel spadnie o jakieś 10 milionów ton, a później jeszcze bardziej. Na szczęście minister zapewnił związkowców, że żadna kopalnia nie zostanie zamknięta, mimo, że takie ilości bezpiecznie wyprodukują 3 najbardziej rentowne. Wydaje mi się, że słowa PADa o tym, że polskiego węgla wystarczy nam na 200 lat były mocno przesadzone, za chwile okaże się, że jest na niego takie zapotrzebowanie, że wystarczy go do końca ludzkiej cywilizacji.

Posłowie wszystkich opcji politycznych zagłosowali nad zmianami w uposażeniu. Chodzi o minimalną podwyżkę o 60% dla posła i senatora, 100% podwyżkę dla premiera i ministrów, oraz 106% podwyżkę dla prezydenta. Ma to być odwrócenie obniżki o 20%, która dokonała się w 2018 roku po tym jak tzw. opinia publiczna oburzyła się na nagrody dla ministrów premier Beaty Szydło. Dodatkowo 18 tys. złotych ma zacząć dostawać Pierwsza Dama. Biorąc pod uwagę działalność tej ostatniej, prawdziwe staje się powiedzenie, że milczenie jest złotem. Ponadto podwyższone zostaną subwencje na partie polityczne, obniżone pod wpływem opinii publicznej przez Donalda Tuska kiedy jeszcze był premierem (czyli jakieś 10 lat temu). Przeciwko ustawie głosowała Konfederacja, część Lewicy z Razem, Zielona część KO i Kukizowa część PSLu. Obojętnie z której strony patrzeć, jeszcze nie było takiej zgody pomiędzy partiami o tak różnych poglądach. Ustawa ma wylądować w senacie w przyszłym tygodniu, ale już senatorowie rozważają jej odrzucenie. Część senatorów opozycji już zapowiedziało, że zagłosują przeciw ustawie nawet jeśli oznaczałoby to, że zostaną wyrzuceni z klubu. Senatorowie z partii rządzącej nie wypowiadają się, ale raczej są za.

Opublikowano wyniki matur. Przyszłość narodu osiągnęła w nich niesamowicie wysoki wynik 20% nie zdało tego egzaminu, a niecałe 7% ma prawo do poprawki w tym roku. Ministerstwo Oświaty zrzuciło winę na zeszłoroczny, trwający 3 tygodnie strajk nauczycieli, nie zwracając uwagi, że ze względu na koronawirusa opóźniło termin egzaminów o miesiąc. Zdaniem ministra Piontkowskiego, młodzież w pełni mogła wykorzystać dodatkowy czas na naukę. Mieszkam blisko centrum miasta powiatowego i widziałam jak przez ten miesiąc młodzi ludzie pilnie studiowali historię zwłaszcza Piastów i Kasztelanów, interesowali się też biologią, a szczególnie żubrami.

Rewolucja na Białorusi trwa nadal i jak na razie nie ma widoków na to, żeby którakolwiek ze stron miałaby się cofnąć choćby na krok. Po tym jak władze porządkowe i wojsko sprzątnęły z ulic wszystkich mężczyzn, których byli w stanie, pokojowe protesty zaczęły kobiety. Tutaj zaczął się problem, bo na Białorusi publiczne bicie kobiet uchodzi za barbarzyńskie i w niektórych miejscowościach funkcjonariusze odmawiają udziału w pacyfikacjach protestu. Prezydent Łukaszenka stwierdził, że w obliczu tak jawnego buntu poprosi o pomoc Putina i wezwał go do wysłania na Białoruś bratnich wojsk radzieckich… tfu… rosyjskich. Strategia tego rozwiązania, które tylko utwierdza białoruską opozycję w tym, że ich prezydent chodzi na pasku Moskwy, jest poza moim zrozumieniem.

Tymczasem kraje bałtyckie ogłosiły, że zmieniają częstotliwość prądu w swoich gniazdkach. Niby nic wielkiego, ale do tej pory prąd w tych krajach był zsynchronizowany z rosyjskim, co bezpośrednio oznaczało, że Moskwa mogła w dowolnym momencie stwierdzić, że przeciąży im instalacje i mieszkańcy nie będą mieli światła. Najlepiej gdzieś w środku zimy. Od teraz Litwa Łotwa i Estonia będą zsynchronizowane z siecią unijną, bo jest trochę mniejsza szansa na zwarcie.

I takiego braku spięć sobie i wszystkim życzę,

Żmija

Żmija

Żmija

Jadowity punkt widzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *