ANTYPOLSKA „OPERACJA NKWD” 1937 – 1938 – PRZEMILCZANE LUDOBÓJSTWO

Obok wielu długo przemilczanych wydarzeń, współcześnie na nowo odkrywanych, które stanowią białe karty w historii Polski XX wieku, na uwagę szczególną zasługuje masowa zagłada Polaków przez reżim sowiecki. Była ona dokonana na polskich obywatelach zamieszkujących ZSRR w ciągu dwóch lat bezpośrednio poprzedzających wybuch II wojny światowej. Oficjalny rozkaz likwidacji polskich obywateli Związku Sowieckiego wydany został 11 sierpnia 1937 roku przez komisarza spraw wewnętrznych Nikołaja Jeżowa, a następnie zatwierdzony przez Stalina. W bieżącym roku mija 80 lat od tego wydarzenia.

Obecność Polaków i element polskości w dziejach Rosji to zjawisko prawie tak stare jak sama Rosja. Konflikty i wojny między Polską a Rosją przeplatają się w dziejach z okresami pokojowego współistnienia. To ostatnie zaowocowało wymianą i współpracą w licznych dziedzinach oraz wzbogacaniem się kulturowym obu narodów. W okresie zaborów Polacy w ramach represji za udział w walce o niepodległość byli zsyłani w różne rejony Imperium Rosyjskiego. Na obszarze Rosji znalazła się też spora liczba przesiedleńców zarobkowych, którzy w służbie imperium i rodzącego się rosyjskiego systemu ekonomicznego widzieli szanse podniesienia swojego statusu społecznego i majątkowego. W spisie kościelnym z 1923 r. na terenie Rosji bolszewickiej zostało zarejestrowanych ponad 1,2 mln Polaków. W kolejnych latach liczba ta zaczęła dość szybko spadać. Podczas oficjalnego spisu ludności przeprowadzonego w 1926 r. zarejestrowano już tylko 783 tys. Polaków, z których jednak niewiele ponad 46 proc. uznawało język polski za język ojczysty.

W przededniu wybuchu II wojny światowej nie było na terytorium ZSRR żadnego Polaka, który w latach 1937–38 mógł spać spokojnie. Powodów wzrastającej wrogości wobec Polaków było wiele. Jednym z nich było między innymi to, że próbowano wykorzystać ich do destabilizowania sytuacji w II RP i przyspieszenia rewolucji światowej, co okazało się w praktyce niewykonalne. Polska społeczność w ZSRR, w porównaniu z innymi narodami Związku Sowieckiego, okazała się mało podatna na sowietyzację. Przeważająca większość Polaków była świadoma swej polskości. Stało się to głównym powodem jej eksterminacji.

Więźniarki przyjeżdżały zawsze nocą, enkawudziści wyrywali ludzi ze snu i w pośpiechu zaganiali do samochodów. Pojmanych wywożono do obwodowych i terenowych komend NKWD i tam natychmiast zabijano, nierzadko po uprzednich torturach. Na mieszkańców dalekich Kresów padł wielki strach. Tereny wcielone zgodnie z traktatem ryskim, kończącym w 1921 roku wojnę z bolszewikami, do ukraińskiej oraz białoruskiej republiki sowieckiej, stały się sceną straszliwej zbrodni.

Cała operacja była poprzedzona precyzyjnie zaplanowaną akcją, której działania objęły również Moskwę i obwód moskiewski, Leningrad, Kraj Dniepropietrowski, Krasnojarsk i całą Syberię. Gdziekolwiek żyli Polacy, trwała bezwzględna wojna przeciwko nim, w której nie brano do niewoli jeńców. Niemal od razu po przewiezieniu do miejsc kaźni ich eliminowano.

W pierwszej kolejności gładzono przedstawicieli polskiej inteligencji. Pod pretekstem przynależności do nieistniejącej szpiegowskiej struktury z centralą w Warszawie, ochrzczonej na Łubiance mianem Polskiej Organizacji Wojskowej, mordowano między innymi polskich działaczy społecznych i politycznych, nauczycieli, urzędników, księży, zamożniejszych – a później wszystkich – rolników, pracowników służby leśnej i rzemieślników. Przekrój społeczny mordowanych przez NKWD Polaków był bardzo szeroki. Najliczniej ginęli polscy chłopi, którzy stanowili największą grupę wśród polskich mężczyzn. Rozstrzeliwani byli również polscy komuniści. Stalin wbrew utartym opiniom nie znosił Komunistycznej Partii Polski, bo uważał, że jest trockistowska i rozbijacka. Członkowie NKWD, w sporej części pochodzenia żydowskiego zainicjowali też zakrojoną na znaczną skalę propagandę, której celem było wykreowanie jak najgorszego wizerunku Polaków. W propagandzie radzieckiej tego okresu Polska była krajem antysemickim. Publikowane były teksty noszące takie tytuły jak: „Pogromy w Polsce” czy „Zdziczenie faszystowskiej Polski”, będące w prasie sowieckiej zjawiskiem stałym. Celem było negatywne ukazywanie Polaków w percepcji sowieckiej opinii publicznej.

Metody egzekucji Polaków były bardzo brutalne. Czasem zabijano salwami niemal na oślep. Czasami zabijano też skazanych bez użycia broni palnej np. przy pomocy kijów. W toku mordów używano specjalnego oprzyrządowania – fartuchów, wiader, sznurów, szczotek itp., co pomagało uchronić ubrania i mundury katów oraz miejsca kaźni przed lejącą się z przestrzelonych głów krwią.

Zwłoki pomordowanych wywożono następnie w okoliczne lasy, gdzie w dobrze ukrytych miejscach wrzucano je do głębokich dołów i zasypywano. Spoczywają obok jeńców katyńskich w Bykowni i Kuropatach, a także w Moskwie-Butowie, Lewaszowie pod Petersburgiem, Smoleńsku, Charkowie i Winnicy.

Polaków aresztowano na podstawie uprzednich list proskrypcyjnych, przygotowanych przez lokalną administrację na zlecenie NKWD. Po aresztowaniu wymuszano torturami przyznanie się do stawianych nieprawdziwych zarzutów. Często umierali w trakcie tortur. Mienie aresztowanych i ich rodzin było konfiskowane. Rodziny zabitych nie były informowane o losie swoich bliskich, ani o miejscu ich pochówku. Operacje przeprowadzano w tajemnicy. Ludzie znikali z rzeczywistości i akt.

Dzieci zabitych wysyłano do sierocińców. Cześć z nich z powodu fatalnych warunków umierała. Te które przeżyły miały zmieniane nazwiska i pozbawiane były informacji o swoich rodzicach. Likwidowano ich wszystkie związki z Polską. Te rodziny, które przeżyły były prześladowane przez dziesięciolecia w ZSRR i musiały ukrywać swoją polskość.

W trakcie przebiegu całej operacji Sowieci kierując się nienawiścią etniczną wymordowali ok. 200 tys. Polaków, czyli 20 proc. jedno milionowej populacji Polaków zamieszkujących tereny Związku Radzieckiego.

W Polsce na ogół nie zdawano sobie wówczas sprawy z sowieckich zbrodni popełnianych na Polakach w latach 1937 – 1938. Poza szczątkową wiedzą u niektórych dyplomatów ani polskie elity, w tym polska prasa, ani polski wywiad nie wiedziały, co się dzieje za wschodnią granicą. Sowiecka Rosja była bardzo trudna do penetracji dla służb wywiadowczych, które bardziej koncentrowały się na penetracji potencjału militarnego armii sowieckiej. Nawet o wielkim głodzie na Ukrainie posiadano niepewne informacje, choć według niektórych szacunków pochłonął on nawet 8 mln ofiar. Tym bardziej niewiele wiedziano o dobrze zaplanowanej i szybko zrealizowanej operacji polskiej NKWD.

Polityczne „elity” III RP przez praktycznie całe 27 lat nie wspominały o Operacji Polskiej i nie formułowały zarzutu ludobójstwa pod adresem Federacji Rosyjskiej jako spadkobierczyni ZSRR. Rządzący krajem układ dawnych funkcjonariuszy aparatu partyjno-bezpieczniackiego oraz tzw. konstruktywnej opozycji solidarnościowej jak ognia bał się wspominania sowieckich zbrodni na Polakach. W obiegu naukowym pojawiały się wprawdzie pozycje poświęcone ofiarom lat 1937 i 1938, ale tematu nie popularyzowały media, w przygniatającej większości zmonopolizowane przez władze. Nie akcentowano tej problematyki także w programach szkolnych i akademickich. Zagłada Polaków w Sowietach wciąż nie zajmuje należnego jej miejsca w pamięci zbiorowej – obok Zbrodni Katyńskiej, ukraińskich rzezi Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej czy tragedii Powstania Warszawskiego. Nierzadko było lub jest to powiązane z polityczną poprawnością oraz chłodną kalkulacją. Dyspozycyjni wobec Kremla historycy polscy dość często w sposób świadomy wiele razy manipulowali określonymi faktami lub celowo eliminowali je z powszechnej świadomości poprzez przemilczanie. Bardziej umiarkowani akcentują lub akcentowali, że było to pochodną faktu, że Polska w realiach po transformacyjnych nie powinna dążyć do zadrażnienia stosunków z Moskwą. Posługiwano się często argumentacją, że był to czas Wielkiego Terroru, a sprawa polska była tylko jedną z wielu jego cząstek składowych. Tymczasem w przypadku Polaków stosowano kryterium przynależności narodowej. Bycie Polakiem w Związku Sowieckim w tamtym strasznym czasie oznaczało mniej więcej to samo, co być Żydem w III Rzeszy. Tragiczne losy Polaków w okresie Wielkiego Terroru w Związku Sowieckim wyróżniają się na tle cierpień innych narodów. Represjonowano wówczas około 1 proc. mieszkańców tego kraju wszystkich narodowości. W odniesieniu do Polaków wskaźnik ten wynosił 18 -20 proc. ogółu polskiej populacji w ZSRR, w porównaniu do niecałego 1 proc. Rosjan oraz 1,5–2 proc. Ukraińców i Białorusinów. Pod rządami Stalina panowała atmosfera „zoologicznej polonofobii”. Dla lojalnego obywatela Związku Sowieckiego słowa „Polak” i „wróg ludu” były prawie synonimami.

Tragedia naszych rodaków w Związku Sowieckim sprzed osiemdziesięciu lat jest współczesnym Polakom praktycznie nieznana. O ile o uczczenie ofiar Katynia lub rzezi wołyńskiej zatroszczyły się ich mieszkające w Polsce rodziny, o tyle o Polaków wymordowanych w trakcie „operacji polskiej” nie ma się komu upomnieć, ponieważ często ginęły całe polskie rodziny albo bliscy osób skazanych na śmierć zostali wysiedleni w głąb ZSRR i poddani sowietyzacji.

Dziś jednak na fali powszechnego zainteresowania historią, „Operacja Polska NKWD” powraca. Nadal jednak polityka historyczna bywa wykorzystywana bardzo często w podłych celach, które zmierzają do realizacji bieżących interesów określonych elit lub grup. Każde zakłamywanie historii oraz manipulowanie faktami niezależnie od narodowości sprawców czy ofiar powinno być krytykowane i spotykać się ze zdecydowaną reakcją. Wielkie zadanie istnieje w szczególności przed młodym pokoleniem historyków i polityków, a także przyszłymi pokoleniami patriotów.

Gorzej jednak, gdy współczesne elity polityczne niezależnie od deklarowanych poglądów nie potrafią prowadzić odpowiedniej polityki historycznej oraz upomnieć się o prawdę. Tym bardziej, że nie o zemstę tutaj idzie, a o godne upamiętnienie. To z kolei może stać się małym krokiem w kierunku budowania poprawnych relacji w przyszłości i pojednania, choć do tego jeszcze zapewne bardzo daleka i trudna droga…

Piotr Nicpoń

historyk, politolog

Piotr Nicpoń

Piotr Nicpoń

historyk politolog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *