SĄDY ZABIJAJĄ WIARĘ W BEZPIECZEŃSTWO

Policja łapie przestępców, prokuratura wnioskuje o areszt, sądy wypuszczają na wolność – z różnych powodów, niestety ze szkodą dla naszego poczucia bezpieczeństwa.

CZĘSTOCHOWA. Mieszkaniec tej miejscowości usłyszał wyrok za gwałt, do więzienia jednak nie trafił i za jakiś czas zaatakował ponownie. Mowa jest o Michale P., który w październiku 2017 r. napadł i usiłował zgwałcić młodą kobietę. W tym czasie skazany prawomocnie 36-latek powinien być za karatami.

Około godz. 23.20 pod koniec października ubiegłego roku, z jednego z lokali wyszła młoda kobieta. Rzecz miała miejsce w samym centrum Częstochowy. Kierowała się w stronę domu, idąc alejami, następnie ul. Dąbrowskiego aż do al. Jana Pawła II. Na wysokości kościoła pw. Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, zaatakował ją nieznany mężczyzna ciągnąc w krzaki i brutalnie podduszając. Doszło do próby gwałtu, w chwili gdy tuż obok jechał rowerzysta, młodej kobiecie udało się głośno krzyczeć, co spłoszyło gwałciciela. Policji nie udało się przez kilka miesięcy ustalić sprawcy pomimo nagrania z kilku kamer. Nagrania ujawniły, że mężczyzna szedł za kobietą od placu Biegańskiego. W marcu br. policja opublikowała film z wizerunkiem niedoszłego gwałciciela wraz z apelem do świadków zdarzenia mogących rozpoznać napastnika. Miesiąc później ujęto 36-latka podejrzanego o brutalny napad, dwa dni później został on aresztowany, a kobieta rozpoznała go podczas wizji.

W trakcie śledztwa Michał P. do winy się nie przyznał potwierdzając jednocześnie, że na nagraniach monitoringu znajduje się faktycznie on. Zeznawała też, doszło do kontaktu z kobietą, jednak nie była to próba gwałty, a… pomocy, gdy ta potknęła się na chodniku, jednak spłoszony przez rowerzystę uciekł, gdyż miał już wyrok za gwałt. Wyrok zapadł w sierpniu 2017 r., a Michał P. skazany został na 3 lata za gwałt na 16-letniej sąsiadce, po nieprawomocnym wyroku sąd jednak zwolnił go z aresztu tymczasowego., a już dwa miesiące od wyroku znów zaatakował.

W styczniu 2018 r. zapadł w sprawie Michała P. prawomocny już wyrok, mimo to za kraty nadal nie trafił, a do zatrzymania doszło dopiero pod koniec kwietnia br. Ukazuje to słabość systemu wobec wszelkiej maści bandziorów i zwyrodnialców, którzy cieszą się wolnością zamiast znaleźć się w miejscu odosobnienia.

LUTROWSKIE. Kilka tygodni temu, w sobotę, 1 września w tej miejscowości kierowca dostawczego vana marki Renault potrącił dwoje z trojga nastoletnich rowerzystów jadących prawidłowo drogą powiatową. Pojazdem kierował 22-letni obywatel Ukrainy, który po przebadaniu przez przybyłych na miejsce funkcjonariuszy policji miał w organizmie 3 promile alkoholu. Jak jednak ustaliliśmy, ten sam kierowca już dzień wcześniej miał konflikt z prawem również pod wpływem alkoholu. Został zatrzymany przez policję z Olesna za kierowanie pod wpływem alkoholu na podstawie art. 178a par. 1 Kodeksu karnego. Wówczas nie wyraził zgody na sprawdzenie jego stanu alkomatem, został odwieziony na badanie krwi, a następnie dostarczony pod adres zamieszkania na terenie powiatu oleskiego. Nieodpowiedzialny cudzoziemiec w trybie przyśpieszonym został doprowadzony do częstochowskiego sądu gdzie zatrzymano jego paszport i skazano na karę 5 miesięcy pozbawienia wolności.

Jak jednak dowiadujemy się od naszych czytelników, skazany na niemal pół roku więzienia Ukrainiec, w więzieniu nie spędził wiele czasu. Od niemal dwóch tygodni jest widziany u swojego dotychczasowego pracodawcy w Krzepicach. Ma wprawdzie elektroniczną bransoletkę, która pozwala na monitorowanie jego zachowań i miejsca przebywania, jednak pomimo, iż na skutek spowodowanego przez niego zdarzenia obrażeń ciała doznali 15-letnia dziewczyna i jej rówieśnik, którzy karetkami pogotowia ratunkowego zostali zabrani do szpitala, sąd objął sprawcę jedynie policyjną opieką.

Jaką mamy pewność – jako społeczeństwo, że obcokrajowiec, który w odstępie dwóch dni, dwukrotnie pod wpływem alkoholu został zatrzymany przez stróżów prawa, ponownie nie wejdzie z nim w konflikt? Dlaczego sędziowie tak chętnie wypuszczają potencjalnych zabójców i gwałcicieli, jednocześnie surowo karząc zwykłych zjadaczy chleba za niewielkie uchybienia prawu? Na to pytanie czytelnicy muszą odpowiedzieć sobie sami. My odpowiedzi nie znajdujemy.

J.B.

J.B.

redaktor naczelny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *