SEKUNDY OD ŚMIERCI POD KOŁAMI POCIĄGU

W tunelach londyńskiego metra co rusz rozlega się głośne „mind the gap”, by zamyślonym lub rozkojarzonym pasażerom przypomnieć o niebezpieczeństwie grożącym pomiędzy peronem, a wagonikami kolejki. W Częstochowie i innych dworcach nie ma komunikatów o zachowaniu ostrożności i szczelinie pomiędzy peronami, a pociągiem. Czy gdyby komunikat taki się rozległ, kobieta zwróciłaby uwagę na syna, który wpadł w szczelinę? Nie wiadomo. Matka pięciolatka, 47-letnia kobieta miała pół promila alkoholu we krwi i zajęta była rozmową w czasie gdy jej syn wpadł pomiędzy wagon, a peron, na którym oboje stali.

W poniedziałek 16 kwietnia br. tylko sekundy dzieliły 5-latka od śmierci pod kołami ruszającego z częstochowskiego dworca pociągu! Jedynie dzięki refleksowi maszynisty i jego błyskawicznej reakcji pięciolatek przeżył wpadnięcie do szczeliny pomiędzy peronem, a wagonami pociągu. Pociąg już ruszał, maszynista jednak w porę zahamował i chłopcu nic się nie stało. Został przebadany na dworcu przez przybyłego na miejsce lekarza pogotowia. Jeszcze we wtorek matce chłopca został postawiony zarzut narażenia dziecka na utratę życia lub zdrowia. Nie dopilnowała syna, bo żegnała się ze znajomym, nie bez wpływu mogło być tutaj pozostawanie kobiety pod wpływem alkoholu.

Matka chłopca została zatrzymana, a pięciolatkiem zaopiekowała się jego starsza siostra. Po wytrzeźwieniu 47-latka usłyszała w Prokuraturze Rejonowej Częstochowa-Południe zarzut narażenia syna na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w związku z niedopełnieniem obowiązku opieki. Prokurator zastosował wobec podejrzanej dozór policyjny. Śledczy wyjaśniają teraz szczegóły sprawy.

FINAŁ SPRAWY

Dzisiaj w Sądzie Rejonowym zapadł w tej sprawie wyrok w częstochowskim sądzie, gdzie zdecydowano, że matka chłopca nie poniesie konsekwencji. Sędzia Sądu Rejonowego Katarzyna Gulbinowicz umorzyła sprawę wymierzając roczny okres próby dla oskarżonej. Prokuratura w akcie oskarżenia zarzuciła 47-latce narażenie swojego syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co Jolancie S. groziło do pięciu lat pozbawienia wolności. Kobieta w trakcie procesu zeznała, że 16 kwietnia dnia przed wyjściem na dworzec wypiła „łyk lub dwa z setki owocowej wódki”. Do żadnych zaniedbań w stosunku do chłopca, nie przyznała się do końca procesu. Sam proces odbył się bardzo szybko. Rozpćzął się przed tygodniem i zakończył już we wtorek 27 listopada. Prokuratora wystąpiła o pisemne uzasadnienie wyroku. Czy dojdzie do apelacji?

Tomasz Ozimek, rzecznik prokuratory okręgowej w Częstochowie, z którym rozmawialiśmy dzisiaj poinformował, że Sąd zmienił kwalifikację czynu z umyślnego przestępstwa na nieumyślne, a umarzając warunkowo sprawę potwierdził znikomą szkodliwość społeczną czynu. Akt oskarżenia wskazywał, iż przebieg zdarzenia mógł być inny gdyby nie pozostawanie kobiety w stanie nietrzeźwości.

O zdarzeniu tym informowaliśmy wiosną tego roku, pokazywaliśmy również materiał wideo na naszym profilu w Facebooku, na którym widać było moment, w którym pięciolatek wpadł pomiędzy peron, a wagon pociągu Intercity. W tym czasie kobieta stała dość bezradnie na peronie częstochowskiego dworca. Z zeznań kobiety i ustaleń śledczych wynika, iż żegnała wraz z synem odjeżdżającego o Łodzi partnera kobiety. Oboje machają w stronę pociągu, a następnie Joanna S. łapie syna za rękę, po chwili puszczając ją i robiąc krok w stronę pociągu, by dotknąć okna. Pięciolatek naśladuje matkę, patrzy na nią i chce zrobić to, co ona. Robi krok w stronę wagonu sięgając do okna.

Opatrzność nad nim czuwała komentowała to zdarzenie rzeczniczka PKP Agnieszka Serbeńska. „Matka powinna to przewidzieć” – mówi. Na nagraniu z monitoringu widać, jak matka pochyla się nad szczeliną, w nieświadomym odruchu próbuje odepchnąć wagon, zatrzymać pociąg. Po chwili chłopiec wynurza się z przerwy pomiędzy wagonami, wspina się z pomocą mamy i świadka powracając na peron.

Jolanta S. w prokuratorze, a następnie przed sądem zeznaje, że „nie była w stanie przewidzieć zachowania dziecka”. Wydarzenie dzieje się błyskawicznie. Chłopiec nie sięga okna i wpada w szczelinę między peronem a pociągiem, pociąg rusza…. Lusterka boczne lokomotywy zamykają się automatycznie z chwilą gdy pociąg rusza z peronu, jednak doświadczenie maszynisty, który na kolei przepracował kilkadziesiąt lat robi swoje. Nie dostrzega dziecka, które jeszcze przed sekundą stało na peronie obok matki. Natychmiast uruchamia hamulec, zapobiegając tragedii. Chwilę później maszynista zawiadamia policję, która po przyjeździe na miejsce, alkomatem bada stan trzeźwości matki. Prokuratura zleca dokładne badania, które wykazują, że 47-latka miała 0,6 promila alkoholu. Wskutek badania skierowaniu do sądu akt oskarżenia z żądaniem kary pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Czy to już finał czy dojdzie do apelacji? Dowiemy się tego w najbliższych tygodniach, o czy czytelników będziemy informować.

J.B.

J.B.

redaktor naczelny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *