Spider-Man Uniwersum



Szóstego stycznia 2019 roku, po raz siedemdziesiąty szósty, rozdano Złote Globy, czyli nagrody przyznawane przez Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej. Tegoroczna edycja była bardzo zaskakująca; dla wielu ostateczni laureaci nie dorównywali jakością pozostałym produkcjom, które nominowano. Jednym z kilku zwrotów akcji, było przyznanie nagrody w kategorii „najlepszy film animowany” obrazowi „Spider-Man Uniwersum”, który stanowi temat niniejszej recenzji. Dzieło Boba Persichettiego oraz Petera Ramsey’a, w wyścigu o statuetkę, wyprzedziło murowanego faworyta studia Pixar, czyli „Iniemamocnych II”, kontynuację disneyowskiego „Ralpha Demolki oraz „Wyspę psów” w reżyserii Wesa Andersona. Na papierze wygląda na kolejną kontrowersję w tegorocznej edycji „Globów”. Tak się jednak złożyło, że animowany pajączek faktycznie bije na głowę pozostałe produkcje.

Najnowszy film o Człowieku pająku opowiada historię Milesa Moralesa – nastolatka, który po ukąszeniu przez radioaktywnego pająka nabywa niezwykłe umiejętności i dzięki nim staje do walki z Kingpinem, którego diaboliczny plan może doprowadzić do destrukcji całego wszechświata. I gdyby fabuła kończyła się w tym miejscu, to „Spider-Man Uniwersum” byłby kolejnym origin movie, których – zwłaszcza w subgatunku superbohaterskim – pojawiło się, przez ostatnie lata, aż nadto. Na szczęście, dla filmu duetu Persichetti-Ramsey stanowi to jedynie preludium i podbudowę do zawiązania się znacznie bardziej skomplikowanej i angażującej struktury narracyjnej. Działania głównego antagonisty tworzą wyrwę międzywymiarową, która przenosi spider-manów z innych rzeczywistości do świata Moralesa. Od tego momentu bohaterowie będą musieli zjednoczyć się i razem stawić czoła złu.

To niebywałe, że przyszło mi żyć w świecie (czyt. alternatywnej rzeczywistości), w którym pomysł ten nie tylko uzyskał „zielone światło” od studia, ale przede wszystkim, zdobył uznanie widzów i krytyki. Tak złożone przedsięwzięcie zapewne wiązało się z dużym ryzykiem, tym bardziej cieszy fakt, że w „Spider-Man Uniwersum” zagrało niemal wszystko. Jednym z najjaśniejszych aspektów produkcji jest scenariusz autorstwa Phila Lorda oraz Rodneya Rothmana. Struktura, na której wspiera się cała opowieść, jest gruntownie przemyślana i skonstruowana. W odpowiednich momentach animowany Spider-man bawi, w moemntach kluczowych wzrusza, a szalone tempo akcji nie pozwala się nudzić ani przez chwilę.

Wracając na chwilę do osoby Phila Lorda (scenarzysty) – to ów dżentelmen wraz z Christopherem Millerem („Lego Batman” i „Lego Przygoda”) stoją za sukcesem tego filmu. Po spektakularnym zwolnieniu przez Lucasfilm i tym samym odsunięciu ich od tworzenia spin-offa „Gwiezdnych Wojen” opowiadającego o młodym Hanie Solo, wydawało się, że kariera tych panów właśnie dobiega końca. Paradoksalnie jednak, tego samego roku, w którym pojawiła się chłodno przyjęta opowieść o gwiezdnym przemytniku, debiutuje świetnie oceniana animacja ich autorstwa, która zgarnia większość branżowych nagród.

„Spider-Man Uniwersum” nie odniosłoby jednak tak dużego sukcesu, gdyby nie zachwycający sposób animacji, na jaki zdecydowali się twórcy. Film jest bardzo mocno stylizowany na komiks – co jakiś czas na ekranie pojawiają się charakterystyczne dymki, onomatopeje, a na całość nałożony jest, przypominający papier tudzież nadruk, filtr. Poza tym, zauważalne jest przyjemne dla oka klatkowanie, którego wartość z pewnością oscyluje poniżej 24 klatek na sekundę. Zabieg ten jeszcze bardziej podkreśla to, że autorzy bardzo mocno inspirowali się tym specyficznym medium, jakim jest komiks i jak najdokładniej starali się przełożyć na język filmu to doświadczenie. Efekt ich pracy jest porażający, a „Spider-Man Uniwersum” to chyba najdoskonalsza pod względem formy animacja 2018 roku. Trzeci akt opowieści stanowi swego rodzaju kulminację audio-wizualną, a kolor na krótki moment staje się najważniejszym elementem składowym dzieła. Dlatego też, przestrzegam przed tą produkcją osoby, które cierpią na epilepsję fotogenną – w pewnych momentach na ekranie dzieje się naprawdę sporo.

Warto pochwalić również aktorów głosowych, którzy tchnęli życie w poszczególne postaci. Mahershala Ali, Zoe Kravitz, Jake Johnson czy chociażby Shameik Moore wcielający się w postać Moralesa, pokazali, że bez nich produkcja ta byłaby wyraźnie niekompletna i gorsza. Tym bardziej cieszy fakt, że polski dystrybutor zdecydował się na wypuszczenie do kin również wersji z polskimi napisami. Warto jednak nadmienić, że rodzimy dubbing wypada nad wyraz solidnie i nie jest na siłę „dośmieszany”, co jest ostatnio zmorą polskich lokalizacji.
Spider-man wielokrotnie powtarzał, że „z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność”. Na barkach autorów, bez wątpienia spoczywała taka właśnie odpowiedzialność. Ostatnie dwa lata były niezwykle ważne dla człowieka pająka, który od pewnego czasu znajdował się w swoistym letargu. Ten stan rzeczy zmieniła niezwykle udana filmowa adaptacja Marvela o podtytule „Homecoming”, a umocniła to znakomita gra wideo traktująca o tym superbohaterze. W komiksie również nastały złote czasy dla Spidey’go. Twórcy animacji nie mogli zawieźć fanów, zwłaszcza w roku 2018, w którym to odeszli: Stan Lee oraz Steve Ditko –osoby, które stworzyły Spider-mana. Na szczęście „Spider-Man Uniwersum” to film kompletny i chyba najlepsza ekranizacja tego komiksu w historii. Polecam!

Bartosz Dominik

Bartosz Dominik

Bartosz Dominik

krzykwilhelma.wordpress.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

http://klobucka.pl/wp-content/uploads/2019/10/PAUZA-BISTRO.jpg
http://klobucka.pl/wp-content/uploads/2019/10/Starczewski-Okładka.jpg http://klobucka.pl/wp-content/uploads/2019/10/Patrycja-Miara.jpg http://klobucka.pl/wp-content/uploads/2019/10/OKŁADKA-Orchidea-reklama.jpg