OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA

Miejscowość Jezioro w gminie Wręczyca Wielka. Siedemdziesiąt pięć lat temu, w 1944 roku wieś znajdowała się pod niemiecką okupacją. Mieszkało w niej wówczas kilkudziesięciu mieszkańców głównie narodowości polskiej, chociaż znajdowali się tutaj też lokalni Niemcy zwani przez Polaków folksdojczami. W Jeziorze mieszkała w tym czasie rodzina Włodzimierza Nowińskiego, obecnie 92-letniego mieszkańca Borowianki w gminie Łobodno. Włodzimierz urodził się w 1927 roku i jest obecnie jedynym świadkiem wydarzeń sprzed 75 lat, w których brała udział jego najbliższa rodzina.

W czasie okupacji okolice pełne były „chłopców z lasu”, jak nazywali partyzantów miejscowi. Partyzantka dokuczała Niemcom, co jakiś czas któryś z prześladowców ginął zabity przez zbrojne grupy akowców. Okupant dawał wtedy pokazy grozy dla mieszkańców, którzy leśnych mogli wspierać, a często też wspierali. Jak mówi nam pan Włodzimierz często do jego domu nocami zaglądali partyzanci, chociaż jak pamięta, jego matka wyganiała ich wtedy bojąc się o rodzinę i konsekwencje, gdyby ktoś ich wtedy zobaczył.

W pobliskich Herbach był posterunek Schutzstaffel, paramilitarnej niemieckiej formacji, podległej Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP) w skrócie nazywanej SS. Trafić w ich ręce nie chciał nikt. Podobnie jak w gestapo, służyli w niej wszelkiej maści zwyrodnialcy i bandyci. Ta miejscowa była dodatkowo obsadzona przez Ukraińców – jak pamięta pan Włodzimierz. On sam znalazł się kiedyś na przesłuchaniu po tym, jak ktoś „ochrzcił” Niemcom piwo – sikając do kufli – jak mówi nie przyznał się. Za co dostał kilka razy „po mordzie” od esesmana. Dzisiaj, z perspektywy niemal osiemdziesięciu lat, jego opowieść zabarwiona jest humorem. Starszy pan uśmiecha się do swoich myśli, a patrząc w obiektyw kamery, jego oczy błądzą w przeszłości. Opowiada o tym, jak kopał umocnienia i okopy nim dotarł do Jeziora front Armii Czerwonej, o wejściu sowietów do Jeziora i że prawdopodobnie radziecki czołg uratował mu życie, kiedy we wsi, na jego podwórku Niemcy urządzili sobie skład amunicji i bazę kwatermistrzowską. Gdy wracał z lasu do domu, prawdopodobnie niemiecki oficer wziął go za partyzanta. Niechybną egzekucję przerwał T34, który pojawił się na skraju wsi wywołując paniczną ucieczkę niemieckiego wojska.

Niestety mniej szczęścia mieli bracia Włodzimierza Nowińskiego – Józef i Stanisław synowie Stefanii i Józefa. To niewyobrażalny dramat matki i rodziny. Dwaj starsi bracia, z których jeden przyjechał na niedzielę do domu z okolic Strzelec Opolskich gdzie pracował przymusowo na rzecz wojennych Niemiec i drugi pracujący na miejscu zostali pojmani z do dzisiaj nieznanych powodów i wraz z trzecim Polakiem rozstrzelani wieczorem, w czasie, gdy inni mieszkańcy mieli zakaz wychodzenia z domów.

Od lat mieszkańcy wsi, z której wywodzi się Włodzimierz Nowiński w rozmowach wspominali o uczczeniu pamięci pomordowanych. W tym roku z okazji rocznicy 75 lat od tych tragicznych wydarzeń, sprawą postanowił zająć się mieszkający w Jeziorze Robert Wróbel, na co dzień komendant komisariatu policji w Krzepicach. Zaangażował się w upamiętnienie pomordowanych na terenie Jeziora w 1944 roku. W 75 rocznicę mordu na mieszkańcach wsi, planuje zawiesić przy budynku miejscowej szkoły tablicę upamiętniającą rozstrzelanych cywilnych mieszkańców wsi Jezioro. W poszukiwanie informacji zaangażował się wraz z żoną Mariolą, by dotrzeć do zapisów ksiąg parafialnych, a także ostatniego z żyjących uczestników tych wydarzeń. Niestety dokładnych dat urodzin i śmierci nie udało się ustalić. Po konsultacji i na zaproszenie córki Włodzimierza Nowińskiego, które umówił Robert Wróbel, byliśmy z kamerą w Borowiance, gdzie udało nam się dokonać zapisu wideo jego historii. Serdecznie zapraszamy do obejrzenia materiału dostępnego pod dołączonym linkiem. To już niemal ostatnie ślady historii tych ziem z okresu II Wojny Światowej i niemieckiej okupacji. Nie można tego zaprzepaścić, to nasze historyczne dziedzictwo. O odsłonięciu tablicy będziemy informować.

J.B.

J.B.

redaktor naczelny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *