FOTELE DLA PIELĘGNIAREK. DRAMAT MATEK (Serio?)

Matki chorych dzieci alarmują. Fotele, które WOŚP przekazała Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, stoją na korytarzach. A miały służyć rodzicom, którzy czuwają przy łóżkach swoich dzieci. – Właśnie dla tego celu nasz kochany Jurek je przekazał” – podkreśla jedna z matek, o czym informuje Wirtualna Polska.

W podobnym tonie piszą inne media, które wietrzą okazję by zwiększyć klikalność, polubienia i udostępnienia informacji na profilach społecznościowych. Nie inaczej było w Kłobucku. W środę 30 stycznia zaczęła się nagonka na miejscowy szpital, w którym znalazła się wraz synem Antosiem, samotnie go wychowująca matka Karolina Bielska. W Internecie pojawił się jej wpis z anonimowego profilu o poniższej treści:

A ja króciutko. Leżę z synem w Rejonowym szpitalu w Kłobucku. Fotele od Fundacji WOŚP dotarły i tutaj… Niestety na dyżurkę dla pielęgniarek… Ja muszę płacić 15 zł za dobę za leżankę. Dziękuję za uwagę”.

O wpisie szybko poinformowano lokalne media, w tym naszą redakcję. W szpitalu rozdzwoniły się telefony, w których „prasa internetowa” domagała się rozmów z ordynatorem, przełożoną pielęgniarek i wszystkimi, którzy mają lub mogą mieć cokolwiek wspólnego ze „skandalem”. Całość dotarła aż do dyrekcji, starosty i szefa WOŚP.

Mieszkanka Częstochowy pożaliła się redaktorom, że musi płacić za łóżko, personel nie pozwala jej opuścić szpitala, a pielęgniarki są niemiłe. Dopiero rzecznik praw pacjenta miał jej uświadomić, jakie prawa przysługują pacjentowi, dzięki czemu personel pozwolił opuścić jej na kilka godzin szpital, by ogarnęła swoje sprawy – jak poinformowała jedna z redakcji.

SMUTNE. I NIEPRAWDZIWE

Czasami odwiedzamy ten szpital przy okazji różnych wydarzeń – ostatnio w związku z Mikołajem i akcją Jarosława Sośniaka. Prawa pacjenta są wywieszone na każdym piętrze i nie były w żaden sposób przed pacjentem ukryte. Zresztą w dobie smartfonów i Internetu, trudno ukryć cokolwiek. Łatwo jednak sprawdzić – dzwoniąc do szpitala, dlaczego fotele nie stoją w salach i jak wygląda sprawa odpłatności za łóżko. Zacznijmy jednak od początku.

Nim fotele dotarły do szpitala (w październiku ub. roku), były jedynie zapowiedziane – nie pokazano, jak wyglądają. Joanna Maruszczyk, dyrektorka ZOZ-u w Kłobucku, zamówiła trzy sztuki (sal jest 14) do placówki, którą zarządza – w ciemno. Mogła zamówić dwadzieścia, czy pięćdziesiąt, zamówiła trzy. Gdy fotele dotarły do szpitala, okazało się, że są znacznie większe niż spodziewane. Fotele okazały się duże, wygodne, obite sztuczną skórą, jednak mimo ich urody – nieporęczne. Nieco za duże do małych sal szpitalnych. W pokojach pacjentów fotele stać mogą, ale utrudniają komunikację i zawadzają. Z kolei na korytarzu blokują drogi ewakuacyjne i cóż, również stać nie mogą. Ostatecznie ustawiono je w świetlicy, a pielęgniarki również sporadycznie korzystają z fotela, bo jest obszerny, wygodny i pozwala odpocząć – na fotelach nie śpią, mają na oddziałach własne kanapy. Czy pielęgniarki mogą odpocząć? To już każdy ocenić musi sam. Ten, kto w szpitalu był, jest lub będzie, zapewne wyrobi sobie opinię o pielęgniarkach. Piszący te słowa w kłobuckim szpitalu był hospitalizowany i zastrzeżeń nie miał. Przed laty leczono też w tym szpitalu córkę, a jej mama nocowała wraz z dzieckiem. Również zastrzeżeń do personelu nie było.

W salach jest miejsce dla opiekunów dziecka. To zwykłe, pełnowymiarowe łóżka. Mali pacjenci za szpital, nie płacą. Opiekunowie mają niewielką opłatę w wysokości 15 złotych za dobę. Czy to dużo? Pościel trzeba wyprać, zdezynfekować, wyprasować, a czasem też wymienić na nową. Wszędzie płacić trzeba. Są jednak wyjątki. Gdy kogoś nie stać, może zwrócić się do ordynatora. Samotna matka, osoba biedna czy w trudnej sytuacji życiowej może liczyć na darmowe łóżko, wystarczy poprosić. Mama Antosia jeszcze za nic nie płaci, za to już ma roszczenia, jak donosi Internet. Dziecko ma 10 miesięcy, a ona musi wyjechać. Skoro musi, niech jedzie, czy jednak pośród czytelników jest mama rocznego dziecka? Czy chętnie zostawi je pod opieką wyspecjalizowanych, tym niemniej obcych ludzi? Z reguły matki walczą, by móc pozostać z dziećmi, a nie, by od nich wyjechać.

CO MÓWI PRAWO?

Zgodnie z ustawą o prawach pacjenta, pacjent ma prawo do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej (artykuł 34). Jeżeli realizacja tego prawa generuje dla podmiotu leczniczego koszty, pacjent ponosi te koszty, a wysokość opłaty rekompensuje rzeczywiste koszty (art. 35 ustawy). A zatem ZOZ nie pobiera opłaty za łóżko, ale za pościel, energię, wodę, dodatkowa dezynfekcję czy eksploatację aneksu kuchennego.

Mieszkanka Częstochowy wraz z synem Antonim nie została przyjęta do szpitala w mieście, w którym mieszka. Oboje zostali jednak przyjęci do szpitala rejonowego w Kłobucku. Zaopiekowano się nimi zapewne w profesjonalny i należyty sposób. Matka chorego syna widzi jednak nieprawidłowości – pielęgniarki siedzą na fotelu, a ona nie ma takiego przy łóżku Antosia… Skandal! Czy rzeczywiście kłobucka opieka medyczna jest tak zła, że zasługuje na krytykę? Czy pielęgniarki zasługują na to, by je anonimowo lżyć i opluwać w Internecie? Odpowiedzcie sobie sami.

J.B.

J.B.

redaktor naczelny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *