Damian Kulej uczestnikiem 10 edycji The Voice of Poland,

Damian Kulej, mieszkaniec Kłobucka, jest uczestnikiem 10 edycji The Voice of Poland, programu emitowanego w telewizyjnej dwójce. Opowie nam o swoim udziale w muzycznym show.

Dlaczego The Voice of Poland?

Wiele lat nosiłem się z zamiarem udziału w VOP, zawsze była jakaś rzecz, która mi na to nie pozwalała, a to przegapiłem casting, a to inne plany na dany rok, lecz tym razem było inaczej, wszystko zostało zaplanowane. Dowiedziałem się kiedy i gdzie jest pre-casting i pojechałem po Swoje marzenia.

Jak przebiega pre– casting do programu VOP?

W swoim życiu byłem na wielu castingach i jeżeli ktoś uważa, że takie osoby jak ja stres omija szerokim łukiem, to jest w błędzie. Stres był bardzo duży, mnóstwo osób z całej Polski, które tak jak ja, przyjechały po swoje marzenia i tylko 2 minuty, żeby udowodnić produkcji programu, co potrafię i przekonać ich do siebie… Każdy z uczestników musiał przygotować dwa utwory, jeden po polsku, natomiast drugi po angielsku – chociaż byli i tacy, którzy nie zaśpiewali nawet 20 sekund jednego utworu, co oznaczało, że albo byli bardzo słabi albo wręcz przeciwnie – rewelacyjni. Pre-casting przeszedłem i dostałem zaproszenie do etapu „Przesłuchania w Ciemno”.

Jak było podczas przesłuchań w ciemno, każdy z Twoich fanów mógł obejrzeć. Odwróciłeś trzy fotele, jakie to uczucie? Czy oni naprawdę Was wcześniej nie widzą?

Podczas pobytu w ATM Studio, bo właśnie tam odbywają się nagrania programu, jesteśmy wręcz pilnowani, żeby gdzieś przypadkiem na korytarzu nie doszło do spotkania trenerów z nami. Byłem tym trochę zszokowany, ponieważ oni faktycznie nie mają pojęcia, kto stoi w danym momencie na scenie. To prawda, odwróciłem trzy fotele, ale cel miałem zupełnie inny, chciałem bardzo dobrze zaśpiewać, a wiadomo – gdy czegoś bardzo pragniemy nie zawsze wychodzi… Kilka momentów w moim występie dzisiaj bym pewnie zmienił ale, ta scena paraliżuje, więc uważam, że i tak było całkiem w porządku.

Damian, wielu uważa, że VOP jest najlepszym tego typu formatem w kraju. Jak się do tego odniesiesz?

Ja również zawsze tak uważałem, tutaj nie ma słabych wokalistów i faktycznie selekcja jest na tyle mocna, że zostają najlepsi. Tym bardziej jestem z siebie dumny. Tak jak już niejednokrotnie mówiłem, w tak zwanym „międzyczasie” popełniłem wiele muzycznych błędów, przez które straciłem sam do siebie trochę muzycznego szacunku, ale wracam na najlepszą i najbardziej wymagającą scenę w tym kraju, po to żeby udowodnić sobie, która droga jest tą właściwą.

Trzy fotele odwrócone i na swojego trenera wybrałeś Kamila Bednarka, dlaczego?

Od samego początku chciałem być w drużynie Bednarka, dlaczego? Nie wiem. Był taki moment na scenie, gdy przyszło mi wybierać i pomyślałem o Michale Szpaku, ale to były dwie sekundy i wróciłem szybko na ziemię, dziś nie żałuję tej decyzji. Kamil to osoba bardzo ludzka, pomocna, szczera i przede wszystkim nikogo nie udaje, a ja bardzo cenię sobie takie cechy w ludziach, poza tym jego muzyka jest najbliższa mojemu sercu.

Kiedy tak oglądamy program w tv, to wydaje się, że idzie Ci, jak po maśle. Pewnie wygrana bitwa, ostatnio rewelacyjnie zaśpiewałeś w etapie Nokaut (…), który moment jak dotąd był najtrudniejszy i czy w ogóle taki był?

Zdecydowanie był i zdecydowanie była to Bitwa. Mój rywal wymagał ode mnie nie tylko świetnego przygotowania wokalnego, ale również psychicznego, dziś myślę, że ta bitwa rozegrała się poza muzycznym ringiem, ale już dawno zostawiłem to za sobą, teraz patrzę na to, co przede mną.

Przed Tobą odcinki na żywo, najbliższy już w tę sobotę, jesteś przygotowany? Czy możesz zdradzić, co zaśpiewasz?

Z tym przygotowaniem jest bardzo różnie, mamy okres, w którym większość jest przeziębiona, niestety mnie też to dopadło i tylko tego się obawiam. Do Warszawy wyjeżdżam już jutro (w czwartek), trzy dni prób przed nami i później występ. Będę śpiewał piękny utwór, ale niestety nie zdradzę tytułu. Nasi Czytelnicy muszą się o tym sami przekonać już w sobotę – uśmiech.

Damian, czego możemy Ci życzyć?

Na mojej liście życzeń jest zdrowie, trzeźwy umysł, pewnie postawione stabilne dźwięki, oraz kilka SMS-ów od Czytelników, bo to one zadecydują czy przejdę do kolejnego odcinka. Niestety najsłabsze ogniwo już w tę sobotę odpadnie, chociaż tak sobie teraz myślę, że na tym etapie nie ma już słabych ogniw.

Proszę trzymać mocno kciuki, ja obiecuję, że po zejściu ze sceny spojrzę w lustro z dumą, bo będę wiedział, że dałem z siebie sto procent.

Damian da z siebie wszystko, podobnie jak jego rodzina, bliscy i przyjaciele. Czytelnicy klobuckiej.pl też mogą pomóc oglądając The Voice of Poland i oddając swój głos poprzez esemesy wysłane na Damiana. Zachęcamy do tego i trzymamy kciuki za przedstawiciela naszego powiatu.

J.B.

J.B.

redaktor naczelny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *