Oficer i szpieg

Rok 2019. Srebrnego Lwa na Miedzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji otrzymuje film reżysera kontrowersyjnego – człowieka przekreślonego przez społeczeństwo i rozmyślnie zapomnianego przez kinematografię. Przeszłość rzuca cień na jego dzieła. Zarzuty, jakie na nim ciążą powodują powszechne oburzenie, a niektóre grupy społeczne namawiają do blokowania lub jawnie bojkotują spotkania z artystą. „(…) domagamy się odwołania (…) spotkania z Romanem Polańskim. Szkoła Filmowa tak jak każda inna placówka edukacyjna powinna być miejscem, w którym potępia się przemocowe zachowania seksualne” – tymi słowami rozpoczyna się oświadczenie wystosowane przez jednego ze studentów. Polański to człowiek bezdomny – postać tragiczna, która nigdzie nie może zagrzać miejsca, odnaleźć swojego domu. Jego życie zostało trwale sprzęgnięte z twórczością, przez co ta druga w momencie upadku autora utraciła swój pierwotny blask. Artysta pogrzebał ze sobą swoje dzieła. Nastąpił chaos. Pośród niego powstaje film „Oficer i szpieg”, który zdaje się być konfesją twórcy, jego przyznaniem się do winy i swoistym oskarżeniem. Oskarżeniem wobec wszystkich tych, którzy dawno już wydali wyrok w jego sprawie. Francuski tytuł producji to „J’accuse”, czyli tak dobrze znane Polańskiemu słowo „oskarżam”. Czy mimo niesławy autora, jego najnowsze dzieło stanowi wartość dla odwracającej wzrok kinematografii?

„Oficer i szpieg” to w historii kina kolejna próba przybliżenia losów francuskiego kapitana Alfreda Dreyfusa – żołnierza, którego niesłusznie oskarżono o szpiegostwo na rzecz wrogiego mocarstwa i skazano na dożywotnie więzienie. Badający tę głośną sprawę pułkownik Georges Picquart (w tej roli znakomity Jean Dujardin) znajduje dowody świadczące o niewinności nieszczęśnika. Ustala również tożsamość zdrajcy. Obnaża niekompetencję aparatu władzy, która zniszczyła życie Dreyfusowi. Dlatego też, przełożeni Picquarta decydują się zataić prawdę świadczącą o ich winie. Tłumią głośne „oskarżam!”, decydują się poświęcić niewinnego i gloryfikować zdrajcę.

Najnowszy film Romana Polańskiego jest opowieścią o honorze, który coraz częściej zastępowany jest nowymi iteracjami hedonizmu i konformizmu. Masa w obawie przed utratą władzy i przywilejów przyjmuje jedyną, słuszną doktrynę. Nikogo nie obchodzi, czym jest prawda – liczy się jedynie to, że przełożeni wiedzą co jest dobre dla ogółu. Człowiek, który wyłamuje się ze schematu, głosi odmienne racje jest głupcem, wrogiem, zdrajcą. Szybko okazuje się, że to nie szpieg jest prawdziwym zagrożeniem dla armii. Wrogiem numer jeden zostaje ten, który nie boi się krzyczeć, gdy reszta milczy. Georges Picquart za swój honor zostaje surowo ukarany, są mu odebrane wszelkie przywileje, kończy w więzieniu. Prawdziwi przestępcy cieszą się wolnością, władzą i uznaniem.

Wstrząsająca historia przedstawiona w filmie nie wywarłaby tak dużego wrażenia, gdyby nie znakomicie nakreślony scenariusz – który drobiazgowo dekonstruuje problematykę, z uwagą rozstawiając pionki na planszy. Gdyby nie mistrzowski kunszt reżysera, „Oficer i szpieg” rozleciałby się w pierwszych piętnastu minutach seansu. Mimo tego, że nie jest to film akcji, a raczej kameralny kryminał, w którym dochodzenie skupia się na rozmowach i przeglądaniu dokumentów, dzieło trzyma w napięciu od samego początku aż do napisów końcowych. Nie dziwi mnie Srebrny Lew na festiwalu w Wenecji. Na każdym kroku widać geniusz twórców – zachwyca to, jak pomyślana i opowiedziana została ta historia. Nie jestem również zaskoczony, że poza tą prestiżową nagrodą, „J’accuse” przechodzi raczej bez echa. Mimo niezaprzeczalnej wielkości obrazu, historia artysty całkowicie przekreśla dzieło. Powoduje, że wielu chciałoby zapomnieć o filmografii i dokonaniach reżysera.

Jest to przykre, zwłaszcza jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że „Oficer i szpieg” jest owocem pracy wielu ludzi. Nie sposób zapomnieć brawurowych kreacji aktorskich. Na szczególną uwagę zasługują występyJeana Dujardina (Georges Picquart) i Louisa Garrela (Alfred Dreyfus). To na tej dwójce opiera się cała historia, dlatego też od ich aktorskiego kunsztu zależało to, czy produkcja będzie w stanie poruszyć odbiorców i skutecznie wprowadzić ich w przeżycie estetyczne. Udało się to osiągnąć. Zachwycają także zdjęcia Pawła Edelmana czy muzyka skomponowana przez Alexandre’a Desplata. Zarówno ujęcia, jak i muzyka nie dominują. Są raczej składowymi, które odznaczają się wyrafinowaniem i elegancją.

W konkretnych momentach „Oficer i szpieg” zdaje się być filmem autobiograficznym. Sądzę, że reżyser nieprzypadkowo bierze na tapet historię człowieka, który został winnym na długo przed rozpoczęciem procesu. Domniemana wina starła wszelkie zasługi, ludzie odwrócili wzrok – człowiek honoru został pozbawiony człowieczeństwa. Polański oskarża i zadaje pytanie, czy mamy pewność, że nasze pochopne osądy nie godzą w dobre imię innych?

„Oficer i szpieg” to ofiara zarzutów ciążących nad osobą twórcy. Mimo niepodważalnej jakości, najnowszy film Polańskiego przechodzi bez echa – najpewniej zostanie zapomniany, bo taki właśnie zapadł wyrok. J’accuse! – padło kolejne oskarżenie. Nawet gdyby reżyser był przestępcą, to czy nie może on tworzyć rzeczy pięknych, dzieł sztuki? Widzowie przemówili – o sztuce łotra należy zapomnieć, zetrzeć ją z powierzchni ziemi. Francuski filozof Roland Barthes w „Śmierci autora” pisał, że na utwór należy patrzeć w oderwaniu od artysty. Nie jest bowiem istotne, kto dzieło stworzył. Liczy się wyłącznie wartość artystyczna.

Ocena filmu: 9/10

Bartosz Dominik

Bartosz Dominik

krzykwilhelma.wordpress.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *