HORROR W BEŁCHATOWIE. RAKÓW URYWA PUNKTY LEGII

Sporo emocji zafundowali swoim fanom piłkarze Rakowa Częstochowa  i Legii Warszawa  w sobotnim hicie 22. kolejki PKO Ekstraklasy rozegranym na stadionie Gieksa Arena w Bełchatowie. Mecz zakończył się remisem 2 – 2, choć częstochowianie bliscy byli sprawienia niespodzianki. Wynik był sprawiedliwy i odzwierciedlił to, co działo się na boisku. Patrząc na przebieg spotkania na myśl przychodzi stare piłkarskie porzekadło, że „niewykorzystane sytuacje się mszczą”.

Do sobotniej konfrontacji z Legią piłkarze Rakowa przystąpili osłabieni brakiem czeskiego defensora Tomasa Petraska, a także ukaranego w poprzedniej kolejce czerwoną kartką trenera Marka Papszuna, który mecz z Legią musiał obserwować z trybun. Spotkanie od samego początku toczyło się w dobrym tempie i mogło podobać się kibicom. Od pierwszych minut swój styl gry próbowała narzucić Legia, choć  częstochowianie potrafili wychodzić z kontratakami. Jeden z nich   pozwolił  otworzyć wynik.  W 22. minucie czerwono – niebiescy przeprowadzili atak prawym skrzydłem. Po dokładnym dośrodkowaniu Szchwarza  perfekcyjne uderzenie  głową  Musiolika dało Rakowowi prowadzenie. Zespół spod Jasnej Góry  napędzony zdobytym golem i niesiony przez głośny doping ponad 4 tysięcy fanów, którzy w większej niż zwykle liczbie pojawili się w Bełchatowie, próbował podwyższyć wynik. Dobrej sytuacji sam na sam z bramkarzem Legii nie wykorzystał Schwarz.  Z daleka  uderzał też Fran Tudor, ale Radosław Majecki był na posterunku. Sporo pracy miał też bramkarz Rakowa Jakub Szumski. Kilka razy uratował swój zespół przed stratą gola. Tak było minutę po zdobytej bramce, kiedy z dystansu uderzał Jose Kante. Chwilę później bramkarz Rakowa obronił też strzał Luquinhasa. Pierwsza odsłona zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Rakowa.

Po zmianie stron od pierwszych minut zaatakowali wojskowi. Już w pierwszej akcji do remisu doprowadził  Luquinhas. Raków po straconym golu  rzucił się na rywali i wywalczył rzut karny. Artur Jędrzejczyk faulował Daniela Mikołajewskiego. Do futbolówki  podszedł Daniel Bartl i próbował pokonać bramkarza strzałem „w stylu Panenki”, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Nie wykorzystana jedenastka nie zniechęciła czerwono  – niebieskich.  Kilka minut później z dystansu uderzył  Miłosz Szczepański, ale Majecki odbił piłkę na rzut rożny. Po tym stałym fragmencie głową świetnie uderzał Jarosław Jach, ale bramkarz Legii znowu zachował zimną krew. Kilka chwil później ponownie uratował swój zespół, broniąc groźny strzał Bartla. Na kwadrans przed zakończeniem regulaminowego czasu gry dla gości trafił stwarzający groźne sytuacje Jose Kante, który przyciszył nieco bełchatowskie trybuny Rakowa. I kiedy wydawało się, że Legia zainkasuje kolejne trzy punkty,    w 78. minucie,  za faul Luqinhasa na Miłoszu Szczepańskim, sędzia podyktował kolejny rzut karny dla Rakowa. Tym razem egzekutorem  był Petr  Szwarc, który pewnie  pokonał Majeckiego. To był gol na 2:2. Taki rezultat utrzymał się do końca spotkania.   – To było trudne spotkanie, jeszcze trudniejsze niż można było się spodziewać.  Każdy mecz wyjazdowy jest bardzo ciężki, ale ten szczególnie, zwłaszcza w drugiej połowie. Pierwszą, mimo że przegrywaliśmy, kontrolowaliśmy dużo bardziej niż momentami drugą, w której było sporo chaosu. To otwierało możliwości na sytuacje mniej kontrolowane, bardziej przypadkowe – mówił na pomeczowej konferencji trener Legii  Aleksandar Vuković. – Dla nas to jest po prostu mecz. Każdy chcemy wygrać. My w ciągu tygodnia robimy wszystko, by się jak najlepiej przygotować. Przez 90 minut sport jest ich. To oni decydują o tym, co dzieje się na boisku. My staramy im się pomóc jak tylko możemy. Wszystko co dobre, to praca tych ludzi. A to, że dziś ja stałem tam, gdzie normalnie stoi trener Papszun – skwitował spotkanie zastępujący pierwszego trenera Rakowa Goncalo  Feio. 

Legia po 22. seriach nadal zajmuje fotel lidera PKO Ekstraklasy. W następnej kolejce podejmie przed własna publicznością  Jagiellonię Białystok. Raków dzięki remisowi zbliżył się do górnej ósemki. W następnej kolejce zmierzy się na wyjeździe z broniącą się przed spadkiem Arką Gdynia, która w piątek uległa w Zabrzu Górnikowi 0 – 2. Natomiast kolejne „domowe” spotkanie na Gieksa Arena w Bełchatowie podopieczni Marka Papszuna zagrają w piątek 28 lutego o godz. 18.00. Rywalem będzie aktualny mistrz Polski, Piast Gliwice.

Relacja: Piotr Nicpoń

Fot. Grzegorz Przygodziński 

Piotr Nicpoń

Piotr Nicpoń

historyk politolog

Jedna myśl na temat “HORROR W BEŁCHATOWIE. RAKÓW URYWA PUNKTY LEGII

  • Avatar
    21 kwietnia 2020 o 01:25
    Permalink

    Ciekawie napisane. Chcę podziękować za Twój trud. Mam nadzieję, że będzie więcej takich wpisów 🙂 Po prostu super. Będę częściej zaglądał.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *