TOP 10 SERIALI NA CZAS ZAGROŻENIA EPIDEMICZNEGO – część 1

Epidemia koronawirusa sparaliżowała i wstrzymała funkcjonowanie większości przestrzeni naszego życia. Zamknięte są jednostki użyteczności publicznej, lokale gastronomiczne czy instytucje kultury. Kina, z oczywistych względów, również wstrzymały swoją działalność do odwołania. Szczytem absurdu byłoby więc polecenie filmowych nowości, skoro w tym momencie żadna z dotychczasowych płaszczyzn dystrybucji jest niedostępna. Dlatego też w kilku najbliższych numerach chciałbym pochylić się nad produkcjami, jakie w swojej ofercie mają główni przedstawiciele streamingów VOD w Polsce. Media strumieniowe kojarzą się głównie z serialami, dlatego też na początku przyjrzymy się produkcjom tego typu. W tym tygodniu – pierwsza piątka z dziesięciu.

5. Wiedźmin (Netflix) – 1 sezon

Początkowe zapowiedzi „Wiedźmina” od Netflixa wzbudziły spore kontrowersje. Wielu fanów prozy Andrzeja Sapkowskiego pamiętało jeszcze niskich lotów adaptację z 2001 roku. Na domiar złego – spektakularny sukces gier CD Projekt Red spowodował, że kolejna próba przełożenia książkowego pierwowzoru na nowe medium, zdawała się niepotrzebna. Twórcy jednak nie dawali za wygraną, co rusz bombardując nieufnych fanów interesującymi wiadomościami z planu. Obsadzenie Henry’ego Cavilla w roli tytułowego wiedźmina – Geralta z Rivii, było jedną z tych informacji, która pozwalała uwierzyć w ten projekt. Nie była to postać anonimowa. Wręcz przeciwnie, Cavill to obecnie jedno z najgłośniejszych nazwisk Hollywood. Pozostało jedynie czekać na premierę.

Ta odbyła się 20 grudnia 2019 roku i z miejsca podbiła serca widzów na całym świecie. Oczywiście nie obyło się bez kontrowersji. Spora część fanów zarzucała megaprodukcji płytkość, wtórność fabuły względem oryginału i chaotyczną narrację, która dezorientowała znaczną część publiczności. Osobiście uważam jednak, że pomysł na alinearną i symultaniczną (zachodzącą jednocześnie) próbę zrelacjonowania opowieści, wypada nad wyraz korzystnie – powodując, że widz niemal od samego początku nie może oderwać się od ekranu. Ja „Wiedźmina” skończyłem w dwa wieczory i myślę, że będzie to ciekawa propozycja dla miłośników fantasy, dzieło doskonałe do wypełnienia pustki, po zakończonej niedawno „Grze o tron”. Byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał o znakomitej warstwie audiowizualnej „Wiedźmina”. Zachwycają przede wszystkim zdjęcia Gavina Struthersa – ich przemyślana konstrukcja oraz widowiskowość scen batalistycznych. Całość dobrze domyka ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Sonyę Belousovą i Giona Ostinelli. Znakomita utwór „Toss a Coin to your Witcher” z miejsca stał się prawdziwym przebojem.

4. Rick i Morty (Netflix) – 4 sezony

„Rick i Morty” to serial animowany, który z pewnością nie jest przeznaczony dla najmłodszych. To satyra na współczesną rzeczywistość – i jedna z najlepszych produkcji tego typu. Genialny naukowiec Rick Sanchez, wraz ze swoim wnukiem Mortym, przemierza wszechświat oraz alternatywne rzeczywistości. Animacja odznacza się bezpardonowym, dosadnym oraz wulgarnym humorem, dlatego też może nie spodobać się każdemu. Warto dać jej jednak szansę, bo jeżeli się komuś spodoba, to ma on przed sobą cztery sezony wyśmienitej zabawy.

To dzieło specyficzne, które ujmuje abstrakcyjnym spojrzeniem. Jednym z moich ulubionych odcinków jest ten, w którym Rick zamienia się w korniszona, żeby nie pojawić się na rodzinnej terapii u psychoterapeuty. Decyzja ta pociąga za sobą łańcuch nieprzewidywalnych wydarzeń, a trup – tak jak zwykle – ściele się gęsto. Jest to zabawne i szalenie satysfakcjonujące widowisko.

3. Sześć stóp pod ziemią (HBO GO) – 5 sezonów

„Sześć stóp pod ziemią” jest serialem, który niegdyś wywarł na mnie ogromne wrażenie. Co ciekawe, kiedy po latach wróciłem do produkcji HBO, doceniłem ją w jeszcze większym stopniu. Bo historia o rodzinie prowadzącej zakład pogrzebowy w ogóle nie straciła na atrakcyjności i nadal jest to dzieło, które z powodzeniem może konkurować z najnowszymi obrazami.

Każdy odcinek zaczyna się od historii zgonu człowieka, którego do ostatniej drogi będą przygotowywać główni bohaterowie. Oprócz tych zamkniętych opowieści, „Sześć stóp pod ziemią” może się pochwalić niezwykle angażującymi wątkami obyczajowymi, które niestety od drugiego sezonu stają się największą wadą produkcji. Dlatego też z czystym sumieniem polecić mogę jedynie sezon pierwszy – kolejne części rażą wtórnością, nudzą przeciągniętym melodramatem i mogą znaleźć uznanie jedynie wśród największych miłośników cyklu.

2. The End of the F***ing World (Netflix) – 2 sezony

Brytyjski serial, który zaskakuje świeżym spojrzeniem na tę dość wyeksploatowaną ostatnio formę. Nastoletni James uważa się za psychopatę. Znęcanie się nad zwierzętami przestaje mu wystarczać, dlatego postanawia zabić „coś większego”. Na swoją ofiarę wybiera Alyssę – zakochaną w nim dziewczynę, która nie widzi poza nim świata. Nie będzie to jednak kolejna opowieść o ofierze i kacie – ponieważ kobieta skutecznie powstrzymuje zapędy Jamesa, który się nie spieszy z realizacją swojego planu. Z odcinka na odcinek – „ofiara” jednak zyskuje w oczach chłopca, który zaczyna widzieć w niej coś więcej, niż „kawałek mięsa”. Pierwszy sezon „ The End of the F***ing World” to interesująca reinterpretacja tropów znanych z historii o zakochanych. Można powiedzieć, że to współczesne podejście do szekspirowskiego „Romea i Julii”. Szalenie udane podeście.

Seria pierwsza wydawała się skończoną i domkniętą całością. Dlatego też wiadomość o kontynuacji przyjąłem ze sporą rezerwą. Okazało się jednak, że sezon 2 nie tylko dorównał „jedynce”, ale w pewnych aspektach ją przewyższył. Jest to zdecydowanie bardziej ponura i dojrzała historia – swoiste rozliczenie z przeszłością. Pewnych błędów nie da się naprawić, niektóre decyzje są nieodwracalne, a popełnione grzechy prowadzą do nieuchronnej kary.

1. Gra o tron (HBO GO) – 8 sezonów

Powiedzieć o „Grze o tron”, że to serial wybitny, to nie powiedzieć nic. Ta doskonała adaptacja powieści George’a R. R. Martina to podróż do mrocznego świata fantasy. W momencie, kiedy w 2011 serial zagościł na ekranach telewizorów, już nic nie było takie same. „Grę o tron” traktuje się jako symboliczny moment – jest to swoista redefinicja i reinterpretacja serialu, jako takiego. Od tego momentu różnienie na film kinowy i serial telewizyjny przestało mieć znacznie. Dzieło duetu scenarzystów – D. B. Weissa i Davida Benioffa – to produkcja kompletna, przez wielu nazywana najwybitniejszym serialem w historii telewizji.

Wraz z rozwojem fabuły zagłębiamy się w intrygi i walkę o władzę, roszczących sobie prawa do Żelaznego Tronu, poszczególnych frakcji. Królestwo Westeros pogrążone jest w wojnie domowej. Dość szybko okazuje się jednak, że nie jest to największe z zagrożeń. Widmo nadchodzącej zagłady – armii nieumarłych – rozpościera się coraz szerzej w świadomości ludzi. „Zima nadchodzi!”

Bartosz Dominik

Bartosz Dominik

Bartosz Dominik

krzykwilhelma.wordpress.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *