WYWIAD ZE STAROSTĄ KŁOBUCKIM HENRYKIEM KIEPURĄ

Henryk Kiepura: Jesteśmy dobrze przygotowani do walki z epidemią. Na kryzys szykowaliśmy się od lutego”

Z Henrykiem Kiepurą, starostą kłobuckim, o aktualnej sytuacji w powiecie, o planach inwestycyjnych na czas po epidemii, jak również o majowych wyborach prezydenckich rozmawia Piotr Biernacki z redakcji wpowiecie.pl

Panie starosto, rozmawiamy w specyficznym czasie. Jak powiat kłobucki przygotował się na obecną sytuację?

Na wystąpienie obecnej sytuacji kryzysowej przygotowywaliśmy się w naszym powiecie od połowy lutego. Na przestrzeni miesiąca odbyliśmy szereg spotkań i narad w ramach sztabu kryzysowego, z dyrektorami poszczególnych wydziałów starostwa, dyrekcją Sanepidu, przedstawicielami służby zdrowia, komendantami policji i straży pożarnej, jak również z wójtami i burmistrzami naszych gmin. Na tę chwilę jesteśmy przygotowani dobrze. Mam na myśli szczególnie zabezpieczenie służb ratowniczych w odpowiednie środki ochrony osobistej. Obecnie braki odczuwa wiele służb w całym kraju, zewsząd płyną apele o oddolną pomoc dla szpitali, straży, policji czy pogotowia.

Jaką kwotę przeznaczyliście na zakupy interwencyjne, na wsparcie opieki zdrowotnej czy również pracowników starostwa?

To prawda, są z tym olbrzymie problemy w całym kraju. Dopuszczono do niedoszacowania skali zagrożenia i wynikających z tego potrzeb. My zadbaliśmy o to odpowiednio wcześniej, co było dobrym posunięciem. Oczywiście, na bieżąco reagujemy, bo sytuacja jest bardzo dynamiczna. Stan epidemiczny jeszcze jakiś czas potrwa, więc interweniujemy, szukamy, zamawiamy i uzupełniamy. Część dostaw już jest u nas, części się na dniach spodziewamy. Finansujemy wszystko z własnych środków budżetowych. Trudno w tej chwili mówić o konkretnych kwotach, bo zamówienia są ciągle realizowane, ale zaplanowaliśmy, choć jeszcze nie wszystko jest wydane, ponad 100 tys. zł.

A jak funkcjonuje samo starostwo?

Pracownicy przychodzą do pracy rotacyjnie. Połowa pracuje przez tydzień zdalnie. Obsługa interesantów odbywa się głównie przez platformy elektroniczne, choć w bardzo pilnych sprawach, po wcześniejszym umówieniu się, przewidzieliśmy możliwość obsługi bezpośredniej. Oczywiście apelujemy, by tego bezpośredniego kontaktu było jak najmniej, bo izolacja to najskuteczniejszy sposób przezwyciężenia epidemii. A wszystkim chodzi o to, aby nie tylko eliminować zagrożenia, ale jak najszybciej przywrócić życie społeczne do normalnego stanu. Zarządzanie powiatem w czasie kryzysu nie jest proste. Możliwość organizacji spotkań i sesji jest utrudniona, a przecież budżet trzeba realizować.

Czy na tym polu są jakieś problemy?

Przez najbliższe tygodnie takich przeszkód formalnych nie widzę. Przewodniczący rady pierwotnie planował zwołanie sesji na koniec marca, ale w związku z tym co się dzieje zaniechał tego kroku. Ona nie była formalnie zwołana, więc nie trzeba było jej odwoływać. Myślę, że nie będzie potrzeby zwołania sesji wcześniej niż w drugiej połowie kwietnia. Na razie nie ma pilnych, terminowych tematów, gdzie rada powiatu musiałaby podejmować uchwały. Natomiast ja, jako przewodniczący zarządu powiatu, zwołuję jego posiedzenie. Testujemy możliwości posiedzeń online, informatycy pracują nad takimi rozwiązaniami, bo oczywiście jako organ wykonawczy decyzje musimy podejmować, a nie chcę nikogo narażać. Telekonferencje są tutaj najodpowiedniejszym rozwiązaniem.

Z ogromnym prawdopodobieństwem, co przewiduje nawet dyrektor lokalnego Sanepidu, przypadki koronawirusa pojawią się również w powiecie kłobuckim. W powiecie częstochowskim, gdzie stwierdzono ich kilka, miejscowo dochodzi do sporych niepokojów społecznych, oznak paniki.

Od dłuższego czasu zwracam się do mieszkańców z apelami, by, jeżeli mają jakiekolwiek symptomy, objawy choroby, zachowywali się zgodnie z przyjętymi procedurami. Ciągle o nich informujemy. Po pierwsze należy wykonać telefon do stacji sanitarno-epidemiologicznej, ośrodka zdrowia czy do starostwa, gdzie wykwalifikowany personel poinstruuje jak działać. To minimalizuje zagrożenie dla otoczenia, bo w przypadku pozytywnego wyniku testu, styczności innych osób, przymusowa kwarantanna obejmuje kolejne kilkanaście czy kilkadziesiąt osób. Chcę podkreślić i o to apeluję najmocniej, by nie okłamywać, nic nie zatajać przed służbami sanitarnymi i medycznymi. Ludzie, którzy są na pierwszej linii są najbardziej narażeni, a ich tyczą się takie same zasady jak wszystkich. Nie możemy dopuścić, by ratownicy, pielęgniarki i lekarze zostali czasowo wyłączeni z działania, bo będą musieli się poddać kwarantannie. Nie może nam ich zabraknąć, gdyż grozi to paraliżem całego systemu. Trzeba się zachowywać odpowiedzialnie, rozważnie i z troską o siebie i innych. Panika jest tutaj złym doradcą, bo w panice popełnia się błędy, a te w sytuacji zagrożenia epidemicznego trzeba eliminować. Nie sposób nie zapytać o aktualną sytuację przedsiębiorców z powiatu. Od dwóch tygodni wiele zakładów nie działa, inne pracują w ograniczonym zakresie.

Czy odbiera już pan jakieś sygnały o aktualnej ich kondycji i ewentualnych zagrożeniach wzrostu bezrobocia?

Powiatowy Urząd Pracy w Kłobucku ciągle wspiera pracodawców, pracowników czy przedsiębiorców. W różnych formach, nie tylko finansowo. Jednostka działa bardzo dobrze, co muszę podkreślić i przy okazji pochwalić pracowników oraz dyrekcję. Po raz kolejny nasz PUP okazał się najlepszym w województwie śląskim, najbardziej efektywnie wykorzystującym środki pomocowe. Jest dużo programów, które de facto mocno wspierają szeroko ujęty lokalny rynek pracy i sądzę, że w dalszym ciągu będzie podobnie. Wszyscy musimy poczekać na to jakie ostateczne propozycje przygotuje rząd, bo to będzie główny bodziec łagodzenia skutków załamania gospodarczego. Z naszej strony zrobimy wszystko, by jak najmocniej wesprzeć rynek pracy, choć w tym zakresie nie mamy dużego pola do stanowienia regulacji. Wykonujemy to, co przewidują ustawy i minister pracy.

Porozmawiajmy teraz o oby nieodległej przyszłości. Co ważnego zamierzacie na terenie powiatu zrobić jeżeli chodzi o inwestycje?

Obecnie realizujemy jedno zadanie drogowe, ze wsparciem z Funduszu Dróg Samorządowych, na terenie gminy Krzepice w Zajączkach. Zaczęliśmy w ubiegłym roku, do końca czerwca planujemy skończyć. Mamy złożony wniosek na duży projekt, za 10 mln zł, czekamy obecnie na jego rozstrzygnięcie. To przebudowa drogi Parzymiechy, Napoleon do Lipia, na terenie gminy Lipie. Chcemy również zmodernizować dach, z instalacją fotowoltaiki, na halach Zespołu Szkół nr 1 w Kłobucku. To inwestycja za blisko milion złotych. Pozyskaliśmy na ten cel również środki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Ponadto staramy się o środki na kilka projektów z programów unijnych, jak chociażby na całkowitą modernizację kotłowni, na ekologiczne źródła ciepła, w Zespole Szkół w Krzepicach oraz Zespole Szkół nr 3 w Kłobucku. W Krzepicach będzie to gaz, a w Kłobucku na pellet. Kolejny wniosek termomodernizacyjny dotyczy budynku Powiatowego Zarządu Dróg w Przystajni. Łącznie te zadania powinny się zamknąć w kwocie około 4,5 mln zł. Oczywiście liczymy na dofinansowanie z Unii Europejskiej. Myślę, że decyzje z tym związane pojawią się pod koniec roku.

A z bieżących spraw?

To oczywiście pozimowa modernizacja dróg. Mamy na to przeznaczone 1,3 mln zł. Zamierzamy ponadto zmodernizować pobocza i rowy przy drogach wojewódzkich. Tutaj szacujemy koszty na około 600 tys. zł. Trwają już procedury w tych sprawach. Przejdźmy z tematów lokalnych do ogólnokrajowej polityki. Jest pan szefem wojewódzkiego sztabu Władysława Kosiniaka-Kamysza. Jak w obecnej sytuacji prowadzicie kampanię wyborczą? Czy to teraz w ogóle jest możliwe? Wszyscy kandydaci, z wyjątkiem jednego, zachowują się tak, jak zachowywać się powinni. Prowadzą kampanię bezpieczną, przez internet czy media społecznościowe. Obecny prezydent natomiast jeździ po kraju, spotyka się, nadzoruje procesy. To nie są jego kompetencje. Od zarządzania kryzysem jest rząd, a nie prezydent. Warunki nie są równe dla wszystkich. Póki co nic nie zapowiada, by miało się coś zmienić jeśli chodzi o termin wyborów.

Według pana powinny się one odbyć w planowanym, majowym terminie?

Mamy stan nadzwyczajny, co jest oczywiste, a Prawo i Sprawiedliwość nie chce formalnie stanu nadzwyczajnego ogłosić. Wybory absolutnie nie powinny odbyć się w maju. Mamy koniec marca, rząd zatwierdza coraz dalej idące obostrzenia w zakresie zgromadzeń, przemieszczania się czy kontaktów między ludźmi, co na ten moment jest oczywiście zrozumiałe. Szczyt zachorowań przewidywany jest na koniec kwietnia, więc nie można w tej sytuacji wymagać od społeczeństwa, by w jakikolwiek sposób się angażowało. W komisjach wyborczych musi pracować kilkaset tysięcy ludzi. Ich trzeba wcześniej przeszkolić. Proces wygaszania epidemii jest długi. Proszę zobaczyć, wszystkie kraje, poza Polską, przesunęły terminy tegorocznych wyborów. Odwołano nawet sierpniowe Igrzyska Olimpijskie w Tokio, mistrzostwa kontynentu w piłce nożnej i szereg innych dużych wydarzeń. Obecnie rządzący chcą wyciągnąć naród w szczycie epidemii do urn. Jeżeli do tego dojdzie, to PiS narazi miliony Polaków na wielkie niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a nawet życia. To nieakceptowalne, niedopuszczalne i głupie. Liczę, że opozycja zmusi partię rządzącą do odwrotu w tym temacie.

Dziękuję za rozmowę.

J.B.

J.B.

redaktor naczelny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *