Perfect śpiewał, by ze sceny zejść niepokonanym. Czy pankowski wójt opuści tę lokalną scenę niepokonany? Nic na to nie wskazuje…

Scena to ten element teatru, który kojarzy się z blaskiem, blichtrem i grą dla publiki. Nie można jednak zapominać, że prócz sceny, są jeszcze występujący na niej aktorzy, a zaplecze tworzą kulisy, których najlepiej, by widownia nie widziała, żeby nie odbierać chwały i blasku grającej na niej postaciom. Niestety kulisy pankowskiej sceny są wyjątkowe, jak wiele spraw, które w Pankach się dzieją.

Wyjątkowe w negatywnym sensie.

Jak już informowaliśmy, gmina Panki w roku ubiegłym zakupiła na własność scenę ustawioną tuż obok kompleksu boisk Orlik. Na kilka dni przed tegorocznymi koncertami w związku z doroczną imprezą o nazwie Pankowisko wzmocniono aluminiowy szkielet, który pod wpływem warunków atmosferycznych mógł potencjalnie zagrażać bezpieczeństwu występujących. Gmina dostarczyła aluminiowe elementy, a wójt Bogdan Praski znalazł miejscowego fachowca, który w kilka dni wykonał specjalistyczne prace spawalnicze. Zespawano konstrukcję aluminiową, która nie będzie już rozbierana, gdyż scena w tym miejscu posadowiona jest na stałe.

WILCZA NATURA?

Pankowski wójt, zatrudnił przebywającego akurat na urlopie pracownika pobliskiego Maskpolu, by ten wykonał specjalistyczne prace spawalnicze. Koszt spawania aluminium to około 750zł za metr bieżący, ceny są różne, jednak najczęściej nie przekraczają tej kwoty. Majster na co dzień mieszkający w Pankach zdecydował się na wykonanie prac w cenie zdecydowanie niższej niż rynkowa. Ustalono, że za metr spawu policzy gminie tylko 400zł. Pracował pry scenie przez niemal tydzień, wykonał w tym czasie ponad 30 metrów spawu przy użyciu własnego sprzętu i gazów.

Gdy przyszło do zapłaty, Bogdan Praski – miejscowy wójt – uznał, że wyliczona przez niego do zapłaty kwota, jest z grubsza trzykrotnie za duża, a gmina może zapłacić około 4 tysięcy złotych – czyli tyle, ile zapłaciłby netto za około pięć metrów spawu w dowolnej firmie.

Majster czuje się oszukany. Pracę wykonał solidnie, od jej zakończenia minęły dwa tygodnie, zapłaty nie otrzymał, a wójt przestał odbierać od niego telefony. Umowa ustna jest wiążąca dla obu stron, jeśli wójt nie chciał spełniać postawionych warunków, mógł wybrać inną ofertę, wybierając tą, zgodził się na jej ustalenia.

Wykorzystany majster udał się do prywatnego biura rachunkowego, które przygotowało rachunek i umowę. Gdy dostarczył dokumenty do urzędu w Pankach, tam najpierw nie chciano dokumentów przyjąć - jak informował redakcję, następnie wójt Bogdan Praski powiedział (według relacji spawacza), że jest to próba wyłudzenia publicznych pieniędzy - tej informacji nie udało nam się potwierdzić u włodarza tej gminy, ponieważ nie odbiera od redakcji telefonów i nie oddzwania.

To niestety nie pierwsza taka sytuacja z tym włodarzem gminy, że zamawia usługę, za którą następnie nie ma ochoty płacić. Zapomina przy tym, że dogadując się z majstrem reprezentował urząd, który sprawuje, a takimi decyzjami wystawia bardzo złe świadectwo nie tylko Bogdanowi Praskiemu. Ale czy wilki przejmują się tym, co myślą o nich barany? O rozwoju sprawy będziemy czytelników informować.

Reklamy

Robokop

Najnowsze na stronie

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Reklamy

Rado Rowery