W Częstochowie dobiegł końca prywatny proces wytoczony 2 marca 2017 roku przez urzędującego wójta Bogdana Praskiego jego kontrkandydatowi z poprzednich wyborów i jednemu z inicjatorów referendum o odwołanie Wójta i Rady Gmin Panki w marcu ubiegłego roku - Łukaszowi Kiedrzynowi. Praski przegrał, zgodnie z naszymi przewidywaniami, o których pisaliśmy w numerze 92 Klobucka.pl.

Szczegółowe informacje na temat tej sprawy zamieścimy w najbliższym wydaniu tygodnika. Przed dwoma dniami pisaliśmy o procesie tak:

Przypomnijmy, Łukasz Kiedrzyn w trakcie procesu w trybie wyborczym, który wytoczył mu Bogdan Praski urażony publikacjami w Klobucka.pl złożył wniosek o wyłączenie sędziego, który obejmował również wyłączenie pozostałych sędziów wydziału cywilnego częstochowskiego sądu okręgowego. Praski domagał się wówczas zaprzestania rozpowszechniania „nieprawdziwych informacji” pod jego adresem w tym o znęcaniu się psychicznym nad pracownikami, mobbingu, a także naruszeniu prawa przy unieważnieniu konkursu na dyrektora szkoły. Jak czytelnicy zapewne pamiętają NSA wykazał naruszenia prawa i unieważnił konkurs, znęcanie się psychiczne wykazał m.in. Krzysztof Brzęczek na jednej z sesji, a mobbing został również potwierdzony w dokumencie, który posiada Przewodnicząca Rady Gminy w Pankach – Urszula Bujak. W trybie wyborczym dowody byłby jednak trudne, o ile w ogóle możliwe do przedstawienia w sądzie okręgowym w okresie jednej doby. Mówiąc wprost – Łukasz Kiedrzyn „ograł” wójta Praskiego wyłączając cały skład orzekający, przez co proces nie doszedł do skutku przed referendum. Sprawa ta jest obecnie częstym przykładem na ćwiczeniach m.in. Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego – jak informują studenci tej uczelni.

Jak jednak uważał Praski – Kiedrzyn „zrobił to wyłącznie w celu uniemożliwienia rozpoznania przez sąd pozwu, który trafił w trybie wyborczym na wokandę” – tak argumentował w lokalnej, przychylnej jemu prasie. Urzędujący wójt uznał, że składając wniosek o wyłączenie składu orzekającego, Kiedrzyn dołączył „dowody” szkalujące dobre imię Praskiego. Uznał, że „wszelkie przywołane przez Kiedrzyna informacje są kłamliwe i w sposób oczywisty godzą w jego dobre imię. Stąd ten prywatny akt oskarżenia” – argumentował wójt na łamach wspomnianej gazety.

Ostatecznie sąd okręgowy na posiedzeniu niejawnym uznał wniosek Łukasza Kiedrzyna, jako bezzasadny, by następnie go oddalić. Wyjaśnienia złożyła również sędzia Lidia Dudek, której wyłączenia domagał się Łukasz Kiedrzyn. Odrzuciła wszelkie okoliczności mogące wywołać wątpliwość, co do niezawisłości i bezstronnego rozpoznania sprawy. Wyznaczono kolejny termin już po zakończeniu referendum, co ostatecznie nie miało żadnego wpływu na „rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji”- których Praski pragnął uniknąć przed referendalną niedzielą.

Ostatecznie proces z jego powództwa zakończyć ma się w najbliższy czwartek 10 stycznia. Ostatnie posiedzenie sądu w sprawie odbyło się w poniedziałek 8 stycznia, w trakcie którego przesłuchano jedynie Czesława Mirka, który złożył oświadczenie – umożliwiające prawie rok temu przerwanie procesu w trybie wyborczym. Na poniedziałkowym posiedzeniu sądu pełnomocnik Łukasza Kiedrzyna wykazał, że powództwo wobec jego klienta jest  bezzasadne, gdyż ten z art. 49 k.p.c (sąd musi wyłączyć sędziego na jego żądanie lub na wniosek strony, jeśli istnieje okoliczność, która mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwości co do bezstronności sędziego w danej sprawie” – miał pełne prawo żądać wyłączenia tzw. sędziego podejrzanego (iudex suspectus) – co uczynił.

Oczywiście w sprawach cywilnych zdarzyć może się wiele niespodziewanych werdyktów, jednak prawdopodobieństwo skazania Łukasza Kiedrzyna w tym procesie jest niewielkie. Czwartkowy wyrok nie będzie też wyrokiem prawomocnym. O całej sprawie poinformujemy czytelników w najbliższym czasie.

Reklamy

Luk-Pol

Najnowsze na stronie

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Reklamy

Stihl