Pierwsza w tym roku sesja Rady Gminy w Pankach odbyła się pod "usprawiedliwioną" nieobecność wójta przebywającego na urlopie. Wójt mimo urlopu był na miejscu, skorzystał jednak z okazji, by przed mieszkańcami i Radą Gminy się nie pojawić. W jego zastępstwie wypowiadała się sekretarz Elżbieta Wachowska. Wypowiedzi były jednak wyjątkowo skąpe, a sekretarz okazała się nieprzygotowana do udzielania odpowiedzi.

Spotkanie z radnymi było jednak bardzo interesujące, a przybycie na sesję dziennikarzy wszystkich lokalnych gazet tylko to potwierdziło. Już na wstępie wybrzmiało pytanie o nieobecność wójta tej gminy, o co nie omieszkała zapytać Przewodnicząca Rady Gminy Urszula Bujak, która przypomniała, że termin sesji był ustalany z wójtem. Sekretarz tłumaczyła absencję:

- „wójt jest na przysługującym mu urlopie. Urlop był zaplanowany już na początku stycznia”. 

Na spotkanie przyszło kilku mieszkańców, którzy mieli wiele pytań do wójta, a pod jego nieobecność odpowiedzi udzielała głównie sekretarz Elżbieta Wachowska. Jeden z mieszkańców Czesław Mirek zapytał – na jakiej zasadzie przyznawano nagrody w 2017 roku i dlaczego osoby pracujące ponad  20 lat w gminie zostały tak nisko nagrodzone, gdy ich młodsze koleżanki otrzymały często wielokrotnie wyższe kwoty? Na jakim etapie są przygotowania do przebudowy ulic 3 Maja, Wspólnej i Słonecznej? Mirek zaproponował też, pod rozwagę radnym - obniżenie uposażenia wójtowi. Sekretarz odpowiedziała, że przebudowa jest w planie budżetu, gmina jest na liście dofinansowania podpisanej przez Wojewodę, a po podpisaniu z Urzędem Wojewódzkim zostanie rozpisany przetarg na roboty.

- Nagrody zostały przyznane zgodnie z przepisami prawa, zgodnie z rozporządzeniami i z regulaminem obowiązującym w urzędzie. Nie jest tak, jak uważa pan Mirek, jakoby dla świadczących przeciwko niemu wypłacono nagrody. To ewidentne, publiczne pomówienie. Nie były to nagrody jednorazowe – jak pan sugeruje „za coś”. Za to, że byliśmy świadkami w sądzie. To były nagrody z całego roku. Nie na koniec roku, już po odbytej rozprawie – przegranej przez pana Mirka – były to drobne nagrody kilkukrotnie przyznawane w roku zgodnie z regulaminem. Za dodatkowe czynności i dodatkowe umiejętności - argumentowała Elżbieta Wachowska.

Nie uważa pani, że taka różnica między tymi nagrodami podzieliła pracowników? – zapytała Przewodnicząca Urszula Bujak

„ale to ja nie wiem czy pracowników podzieliła, nie mam takich sygnałów, natomiast nagroda, jak sama nazwa wskazuje, nie jest nigdy w równej wysokości, nie wszyscy są zaangażowani jednakowo. Ja widzę pracę na stanowiskach i na pewno ona się różni między stanowiskami i między pracownikami. Dlatego też nagroda, gdyby była w równej wysokości, byłaby świadczeniem obowiązkowym. Natomiast jest ona po to, żeby pracownika docenić. Po to jest to narzędzie nagrody, bądź tam różnych innych dodatków i ewentualnej motywacji. Dostali wszyscy na tyle, na ile zapracowali” – tłumaczyła sekretarz.

Czyli według pani, jest to sprawiedliwie podzielone – dopytywała Urszula Bujak?  - „oczywiście, na pewno nikt nie dostał nagrody za darmo”.  Różnica pięciu tysięcy złotych między pracownikami – drążyła temat przewodnicząca – pracującymi w urzędzie, gdzie są to nasze pieniądze, publiczne, to według pani nic takiego?

- „Ja nie powiedziałam nic takiego, proszę nie nadinterpretować moich słów” – usprawiedliwiała się sekretarz Wachowska. W ten sposób dzieli się pracowników dodała przewodnicząca.
- „To nie jest narzędzie do dzielenia pracowników, odpierała sekretarz, źle to pani interpretuje”. Pan wójt i pani wykorzystaliście to i podzieliliście pracowników – wtrąciła przewodnicząca. „Proszę uważać na słowa à propos mojej osoby” – straszyła Wachowska. Nie jesteśmy tak bogatą gminą, aby dawać tak kolosalne nagrody – wskazała Urszula Bujak, co spotkało się z natychmiastową odpowiedzią sekretarz Wachowskiej - „to nie są kolosalne nagrody, to nie jest nagroda – jedna, tak jak wyście to zinterpretowali, bo takie głosy słyszę, takie były komentarze publiczne, że były to jednorazowe nagrody co jest nieprawdą. Informacja publiczna w tym temacie była po zsumowaniu nagród i w związku z tym pojawiły się takie kwoty, a nie inne, ale to było kilka nagród w trakcie całego roku (…) – informowała Wachowska.

- „czyli uważa pani, że nasza gmina jest aż tak bogata, żeby dać największe nagrody w całym powiecie?” – drążyła Urszula Bujak. „Nie mamy największych w całym powiecie pani przewodnicząca, proszę uważać na słowa”. Proszę nie straszyć przewodniczącej, odezwał się jeden z mieszkańców, za co natychmiast skarciła go sekretarz - „pan nie dostał głosu”.

Radni Krzysztof Brzęczek i Andrzej Blukacz

Sekretarz Wachowska nie omieszkała też pouczyć media piszące o nagrodach i dodatkach dla wójta, gdyż, jak uznała z kontekstu wynika, że dodatek specjalny ewaluuje w nagrodę,  Że było to coś, ponad to, co wójt dostaje w ramach wynagrodzenia comiesięcznego, oparła się przy tym na słowach przewodniczącej o dodatku specjalnym, który jest wypłacany, jako składowa pensji, na podstawie uchwały rady gminy. Możemy – jako redakcja – jedynie domyślać się o jakie lokalne media chodziło, gdyż żadne z nazwy nie zostało wymienione. Sobie w tej materii nie mamy jednak nic do zarzucenia, gdyż w artykułach napisaliśmy dokładnie:

„Wójt Bogdan Praski, jak poinformował naszą redakcję urząd w Pankach, za cały 2017 rok otrzymał tytułem dodatków specjalnych zgodnie z art. 36 ust. 3 ustawy o pracownikach samorządowych – w sumie 24 948,00 zł brutto. Na rękę 18 174,00 zł.”

Kogo zatem miała na myśli sekretarz Wachowska? Trudno dociec, obarczyła ignorancją wszystkich i nikogo. Z przyjemnością zatem informujemy, że na naszej redakcji grzech ignorancji nie ciąży, jesteśmy precyzyjni. Nie możemy tego samego powiedzieć o pani sekretarz, ignorancją i brakiem wiedzy merytorycznej grzeszy, aż miło. Nagrody dla Pankowskich urzędników niestety były najwyższe spośród urzędów gmin w powiecie kłobuckim, co udowadniamy ponad wszelką wątpliwość w dzisiejszym wydaniu. Na tym niestety ignorancja i luki w pamięci pani sekretarz się nie kończą, o czym w dalszej części artykułu.

Sekretarz Wachowska odniosła się jeszcze kolejny raz do nagród wskutek wypowiedzi mieszkańca, który zapytał „o drobne kwoty” – jak nazwała części składowe nagród Wachowska, we wcześniejszej wypowiedzi. Mieszkaniec zauważył, że być może te „drobne” kwoty były wyższe niż nagrody za cały rok pracy w innych urzędach – co potwierdzamy ponad wszelką wątpliwość w dzisiejszym wydaniu.

- „Mówiąc o drobnych kwotach, miałam na myśli, że nie jest to, co było przyjęte przez prasę i rozdmuchane ewidentnie, jako jednorazowe nagrody, tylko składały się z kilku mniejszych, nie było takich jednorazowych nagród, jak tam było przedstawiane, że na koniec roku takie wypłacono. A dysponuję wiedzą, jakie wysokości nagrody uwzględniające wszystkie nagrody u nas i porównując do nagród w innych urzędach, mam wiedzę i wiem, że nie były najwyższe" – zakończyła monolog Wachowska (cytat dosłowny).

Powyższy wykres pokazuje, iż żadna z gmin nie zbliżyła się nawet do wysokości nagród dla urzędników w Pankach.

Mieszkaniec zapytał ponownie, chcąc poznać urzędy, w których wypłacono większe kwoty dla pracowników niż w Pankach. Sekretarz uznała, że skoro posiada wiedzę w temacie, to nie będzie na pytanie odpowiadać. Chwilę później kompletnie się pogubiła, gdy padła prośba, by podzieliła się wiedzą ze zgromadzonymi na sali. Odpowiedziała wyraźnie już zdenerwowana – „ale ja odpowiadam o tym, co jest w naszej gminie, nie będę odpowiadać na temat innych gmin… - odpowiedziałam na pytanie, dziękuję” – to już tradycyjna formuła, którą lubi kończyć rozmowę pani sekretarz Wachowska, gdy przyparta do muru argumentami strony przeciwnej nie umie odpowiedzieć w sposób klarowny na zadane pytania. Identyczne niemal zachowanie można zobaczyć na nagraniu, gdzie ucieka przed interesantem uchylając się od odpowiedzi, by zakończyć słowami dziękuję, ja już skończyłam.

Wiem, ale nie powiem. Tak można streścić zachowanie sekretarz tej gminy, która za poprzedni rok zainkasowała 10 tysięcy złotych brutto tytułem nagród.

DROGA NA PRASZCZYKACH

Mieszkaniec zapytał o drogę w miejscowości Praszczyki, nawiązując przy tym do słów sekretarz, że wszystko idzie zgodnie z planem. Jak zauważył - jednak nie wszystko zgodnie z planem. Na zebraniu sołeckim, na którym był wójt wraz z sołtysem Praszczyków obiecano - nie na sto procent, ale aż na dwieście procent, że do końca 2017 roku w tej miejscowości powstanie droga asfaltowa. Sam sołtys nadmienił wtedy – jak pamięta mieszkaniec, że jeszcze przyjdzie z dobrą wódką i postawi za dobrze wykonaną pracę przy owej drodze. Droga jednak od co najmniej trzech lat, kiedy to mieszkaniec sam o tę drogę dopytuje – wyasfaltowana nie jest. Udało się ją jedynie utwardzić – jak uważa – kosztem około 30 tysięcy złotych z funduszy sołeckich, a gmina nie dała na 150 metrów w okresie pięciu ostatnich lat żadnych środków, by drogę tę wyasfaltować. Wyraźnie rozbawioną sekretarz, mieszkaniec mitygował „jak się pani tak z tego cieszy, to na następną sesję przyniosę buty dzieci, które chodzą tą drogą na autobus. Rzucę pani je na stół, wtedy nie będzie już pani do śmiechu.” Odniósł się też do pomiarów geodezyjnych, które jak zapewniał wójt zostały przy drodze tej zrobione kosztem około 12 tys. złotych. Mieszkaniec poddał w wątpliwość czy takie pomiary w ogóle zostały przeprowadzone, dysponuje bowiem zapisem wideo – jak mówi – na którym pracownicy firmy byle jak wytyczali przebieg drogi.

Mieszkaniec wskazał też na problem sceny, za której spawanie gmina nie wypłaciła pracownikowi wykonującemu prace na rzecz gminy. Jak uznał, wójt wskazał w jednym z wywiadów, że przebywał wówczas na urlopie i nie zlecał prac. Konkludując postawił pytanie, jak jest naprawdę, było zlecenie ze strony wójta czy nie?

Sekretarz z wyraźną drwiną w głosie odniosła się do słów mieszkańca - nie wiem czy wszystko zdążyłam zanotować, ale yhmmm hmmm hmmm, tych spraw trochę tutaj było – to się przypomni, wtrącił mieszkaniec. Dobrze kochany braciszku, dziękuję. Wiem, że dbasz o mnie – odrzekła Elżbieta Wachowska, prywatnie siostra mieszkańca, niekryjącego od lat niezadowolenia z rządów wójta i obecnej sekretarz. W kwestii drogi zaznaczyła, że fundusz sołecki, to środki gminy, niczyje inne. Wydzielone z budżetu dla sołectw. Droga została zrealizowana zgodnie z zaplanowanym zakresem - zauważyła. Żałuje, że nie ma sołtysa, który mógłby się to sprawy odnieść, a z którym mieszkaniec miałby wypić wódkę…, ale z tego co pamięta, po rozpoczęciu prac okazało się, że teren jest mokry, nie ma tam odwodnienia i woda „musi zejść” – tą sprawę akurat zna – jak dodaje. Zanim można położyć asfalt trzeba osuszyć teren. Była to sprawa nie do przewidzenia na moment podpisania umowy z wykonawcą. Dopiero w trakcie prac „grunt pokazuje, co jest pod spodem, na określonej głębokości, do której trwają prace”. Pomiary geodezyjne „rzekome, które tam miały miejsce” – jak mówi – na ten temat nie jestem przygotowana, nie znam tematu, przygotuję na najbliższą sesję.

Aczkolwiek sposób wykonywania i pracy geodetów nie umie ocenić, bo ich nie pilnowała. Praca była wykonywana, jednak nie wie czy „latali i wbijali patyki, czy cokolwiek wbijali, bo metody pracy dobiera sobie geodeta” – zakończyła temat drogi.

Jak można więc wnioskować, sekretarz temat zna, ale tematu nie zna, pozna za to na kolejną sesję…

W sprawie sceny nie zechciała się wypowiadać wcale, składając to na barki radcy prawnego urzędu, mecenasa Marka Witeckiego, który na sesji pojawił się po raz pierwszy. Dla przypomnienia, miesiąc wcześniej około 3 stycznia pytaliśmy panią sekretarz właśnie o nowego radcę. W rozmowie telefonicznej nie umiała sobie przypomnieć czy jest jakiś nowy radca, ani tym bardziej jak się nazywa. Z troską należy pochylić się nad problemami z pamięcią pani sekretarz, występują nazbyt często, co na sesji ponad wszelką wątpliwość udało się wykazać, o czym jednak w dalszej części artykułu.

Radni Ryszard Olczyk, przew. Urszula Bujak i Tadeusz Nicer

Mecenas przyznał, że faktycznie przed sądem rejonowym w Częstochowie będzie prowadzona sprawa z powództwa Tomasza Chyry, który żąda zapłaty za spawanie sceny. Co do zasady, jak wspomniał mecenas – według władz gminy, umowa Tomasza Chyry z wójtem nie została zawarta, drugą jest bezpodstawne wzbogacenie się, które ktoś w imieniu gminy i poza gminą – zlecił (sugeruje to, że osoba nie będąca pracownikiem gminy zleciła wykonanie pracy Tomaszowi Chyrze, by ten bezpodstawnie się wzbogacił. Kogo mecenas ma na myśli? Rozwikłanie tej zagadki nie jest trudne, wynika ze słów samego wójta, który dla redakcji gazety wPankach udzielił wywiadu i wskazuje w nim Jarosława W. miejscowego przedsiębiorcę, organizatora imprezy pn. Pankowisko – przyp. redakcji). Mecenas przyznał jednak, że scena jest własnością gminy, a Chyra pracę wykonał, problem sprowadza się jednak do tego, aby rozstrzygnąć wartość wynagrodzenia. W ocenie mecenasa chodzi jedynie o dokonanie wyceny pracy majstra przez biegłych powołanych przez sąd i następnie wypłatę tych środków na rzecz Tomasza Chyry.

Uściśliliśmy wypowiedź mecenasa Witeckiego dopytując o jego stan wiedzy na temat zlecenia – jak poinformował, nie jest jemu wiadomo, aby praca taka została przez wójta zlecona. Mecenas nie posiada też wiedzy, aby pracownicy gminy zostali zadysponowani przez wójta do jakichkolwiek prac związanych z modernizacją sceny. Jako redakcja posiadamy jednak potwierdzoną informację, że pracownicy tutejszego urzędu przewozili materiały na zlecenie wójta z terenu firmy Ekomex na plac Tomasza Chyry. Czyżby więc samowolnie wykonali prace, których im nikt nie zlecał? Domyślili się, gdzie jest aluminium, następnie pożyczyli przyczepę do jego transportu i zawieźli Chyrze, aby ten pospawał. W tym wypadku nie może dziwić, że gmina tak hojnie wynagradza pracowników dodatkowymi gratyfikacjami – tacy ludzie, to skarb! Warto też zauważyć dziwny problem kolejnej osoby w tym urzędzie, która cierpi na problemy z pamięcią. Oby nie było to zaraźliwe…

Radny Andrzej Blukacz na podstawie artykułu prasowego wystąpił z zapytaniem do sekretarz w sprawie powodu, dla którego protest gminy w sprawie odrzucenia wniosku o dofinansowanie środkami z RIT-ów mieszkańców gminy Panki pozostanie nierozpatrzony. A także na jakiej podstawie sekretarz uważa, że uda się wpłynąć na zmianę decyzji w tym temacie.

- „Każdy ma prawo do złożenia protestu, do czego oczywiście my również, jako uczestnicy tego naboru – mamy prawo. Gmina jest uprawniona do złożenia protestu. Jako gmina wyczerpiemy również wszystkie możliwości prawne, z których można skorzystać, by zakończyć ten projekt. Nasze działania prawne mogą wykraczać daleko poza unormowania wynikające z RPO” – doprecyzowała sekretarz, będąc jednak przy głosie wtrąciła kilka dygresji, w tym o kłamstwie z ust redaktora Jarosława Brzęczka – kolejnym zresztą, nie wskazała jednak kłamstw, które redakcji się zarzuca. Na zapytanie wprost – czy nie padły w miejscowości Hucisko słowa, że protest gminy Panki pozostanie bez rozpatrzenia, Wachowska twierdzi, że słowa takie nie padły, protest musi zostać rozpatrzony i są na to wyroki, którymi urzędnicy zamierzają się podpierać – dość enigmatycznie. W dalszej części sesji odniosła się jednak szerzej do zagadnienia

- „jak wiadomo wniosek był składany w trybie konkursowym, więc wszystko mogło się zdarzyć. Ja bardziej skupiam się na nieprawidłowościach, które wynikły w trakcie konkursu, który wskazały lokalne media. Wniosek, jak wiadomo ocenia się na podstawi punktacji czyli szeregu kryteriów, do których się odnosimy. Te kryteria oceniają eksperci, natomiast lokalne media napisały, że była to poniekąd zemsta za to, że odważyliśmy się złożyć wniosek, co już sugeruje, że jednak te nieprawidłowości były, że nie było to zgodne z zasadami oceniania wniosków czyli ewidentnie, czysto ocena punktowa konkretnych kryteriów, w efekcie całego wniosku. Tylko, że inne względy były brane pod uwagę przy ogólnej ocenie projektu. To nasuwa szereg wątpliwości w związku z tym, my podejmiemy odpowiednie kroki”. Tyle Wachowska.

Jak z powyższego wynika, lokalna prasa i mieszkańcy, którzy zauważają problem złamania umowy utwierdzają panią sekretarz w przekonaniu, że winni są wszyscy za wyjątkiem wnioskodawców, którzy zaplanowali uzyskanie niemal ośmiu milionów dotacji. Grupa ekspertów przyznająca rocznie setki milionów złotych w ramach dotacji najpewniej się więc pomyliła, a Elżbieta Wachowska ma rację. Wniosek nie był rozpatrzony zgodnie z prawem, a względy pozaregulaminowe przeważyły o jego odrzuceniu.

Pani Wachowska uważa, że temat nie jest zakończony i nie widzi jakiegoś większego zagrożenia. Widzi jednak kłamstwo i próby manipulowania opinią publiczną przez media, które napisały, że gmina Panki nie będzie już mogła aplikować o kolejne środki. Nie wiemy, jako redakcja – gdzie sekretarz to wyczytała, nam nie udało się do takich wiadomości w mediach dotrzeć. Zważywszy jednak na fakt, że część jakże ważnych informacji pani sekretarz często umyka, może być i tak, że te drobne również nie zawsze pamięta w dokładnym brzmieniu, nie nam to jednak oceniać. Warto jednak zauważyć, że próba oceny działań mediów poprzez wyrażenie: „(…) słowa napisane tylko i wyłącznie w celu zasiania niepokoju” – budzą zdziwienie.

Skarbnik Jolanta Kiepura

REWITALIZACJA GMINY

Mieszkaniec zadał pytanie o rewitalizację gminy, która również została zaplanowana przez urzędników, konkretnie o okolice zbiornika wodnego, których rewitalizacja ma dotyczyć. Sekretarz odniosła się krótko do tematu – nie jestem przygotowana do tego tematu, muszę zobaczyć…, dowiedzieć się…”. Przy okazji pracownik z działu inwestycji jest akurat na urlopie…

Na brak przygotowania do tematów zwróciła uwagę poirytowana już Przewodnicząca Rady Gminy – Urszula Bujak, prosząc o odpowiedź na pytanie, kto ma w urzędzie wiedzę na temat programu rewitalizacji? Na ten temat sekretarz gminy Panki – również wiedzy nie ma: „nie wiem, dowiem się, odpowiem na następną sesję…”. Przewodnicząca powróciła więc do pytania, które padło kilka tygodni wcześniej, gdy sekretarz Wachowska również nie była przygotowana na udzielenie odpowiedzi. Chodziło o wypłatę nagrody dla dyrektorki szkoły w miejscowości Aleksandrów. Nagrody niezgodnej z uchwałą Rady Gminy, należnej nie wcześniej, jak po roku pracy na stanowisku – o której jako pierwsi informowaliśmy lokalną społeczność. Tym razem sekretarz mogła odpowiedzieć:

- „nagroda jest przyznana i nie podlega zwrotowi. Uznaliśmy, że pani dyrektor na nią zasługuje, bo szereg prac, które zrobiła, mimo, że przyszła tutaj późno – nie chcemy tutaj wymieniać co, ten, w tej szkole… (pogubiła się we własnych myślach – przyp. red.) Było, uważaliśmy, że będzie, włożyła dużo więcej pracy niż pozostali dyrektorzy i jak najbardziej zasługuje na tą nagrodę, nawet i z pominięciem tej uchwały” – plątała się przekazując informację, nawet nie zająknęła się przy tym, że złamano prawo miejscowe w postaci Uchwały Rady Gminy.

Czy pani się słyszy, zapytała przewodnicząca? Jak można z pominięciem Uchwały przyznać nagrodę? Słyszę się – odpowiedziała Wachowska. Wszyscy na sali też słyszeli, głośno i wyraźnie, że osoby na najwyższych stanowiskach w gminie nie są ograniczone uchwałami rady gminy. Tak państwo radni, to przykre, jednak prawdziwe. Pytanie po co więc uchwalać i głosować przepisy, które nie mają zastosowania?

Na zakończenie tematu Wachowska ponownie zrugała Urszulę Bujak słowami, „proszę uważać, bo w tej chwili posuwa się pani za daleko pani przewodnicząca. Dziękuję.”,

Znów pewnie nie nam to oceniać, czy jednak szeregowy pracownik gminy nawet w stopniu sekretarza ma prawo do takiego chamstwa względem osoby wybranej w wyborach samorządowych przez mieszkańców tej gminy? Czy naprawdę nie ma żadnych środków w arsenale wójta, by ukarać podwładną naganą za tak obcesowe zachowania pracownika? To w końcu nie pierwszy raz, gdy osoba ta zwraca się z pogardą do mieszkańców. Nauczycielowi wuefu Maciejowi Furmankowi proponowała niedawno zmianę pracy lub miejsca zamieszkania, jeśli nie odpowiada mu obecne. Przewodniczącą Związku Nauczycielstwa Polskiego również zrugała na sesji – do wtóru wójta, który pytał czy „przyszła tu cyrk robić”.

Brak parlamentaryzmu i kindersztuby być może w sąsiednich krajach, jak Ukraina czy Białoruś jest zrozumiały, wydawać się jednak może, że takie zdziczenie obyczajów nie przystoi urzędnikom u nas, być może jednak to tylko subiektywna ocena redakcji. Do sesji tej wrócimy, temat jest bowiem ważny, a sprawa nie jest zakończona.

Reklamy

Najnowsze na stronie

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Reklamy

Biuro Rachunkowe Breś