Jubileusz Złotych Godów, to bez wątpienia impreza ważna dla seniorów. Jako redakcja popularnego tygodnika pojawiliśmy się z aparatem na lokalnej imprezie w Pankach, z której wójt chciał nas wyprosić, a następnie stworzył nieprzyjemną dla wszystkich atmosferę. Kilka dni po tych wydarzeniach, urząd próbował ustami sekretarz Elżbiety Wachowskiej zrzucić odpowiedzialność za wydarzenia w trakcie jubileuszu na redakcję naszej gazety wplatając do tego autorytet osób, które uczestniczyły w wydarzeniu. Bezczelność urzędniczki jest niesłychana.

 

Krzysztof Świtalski będący fotografem oficjalnie zaproszonym przez urząd gminy do obsługi imprezy został „wciągnięty” w brudną rozgrywkę sekretarz Wachowskiej, która dała się już doskonale poznać w mediach i na sesjach, jako osoba niewiarygodna. W przypadku Świtalskiego posłużono się nim bez jego wiedzy i akceptacji do brudnej gry urzędników. Wachowska w wywiadzie dla Nowin mówi –

- „Brzęczek wszedł i zaczął biegać z aparatem, potrafił strofować wynajętego przez gminę fotografa, że mu przeszkadza co nie powinno mieć miejsca (…)”.

Sekretarz ma rację, że takie zachowanie nie powinno mieć miejsca. I miejsca oczywiście nie miało. Wójt i sekretarz w dwóch tytułach prasowych informują:

- „Gdy Jarosław Brzęczek zdjął płaszcz i doszedł do stołu został poproszony o opuszczenie lokalu” – to Wachowska dla Nowin

- „Rzeczywiście padło pytanie kto go zaprosił, ale nie było ono podyktowane jego obecnością jako fotoreportera, gdyż do tego każdy ma prawo, ale dlatego, że po części oficjalnej rozsiadł się przy stole” – to już słowa Praskiego dla wPankach.

Jak całą sprawę tłumaczy Krzysztof Świtalski, z którym rozmawiamy tuż po wywiadzie Wachowskiej dla Nowin? Jest wyraźnie zdziwiony całym zajściem, gdyż żadnego „strofowania” nie było, podobnie jak zasiadania red. Brzęczka przy stole. O całym zdarzeniu, w tym wykorzystanym zdjęciu, a także o powyższych stwierdzeniach Krzysztof Świtalski w rozmowie mówi tak:

- „Wyjątkowo niefortunne zdjęcie wykorzystali - jak rozmawiasz, chciałem zrobić zdjęcie wójta…, mam nadzieję, że w gazecie papierowej pojawi się grupowe zdjęcie jubilatów”. Pytany o „strofowanie, odpowiada – „Ani ja tobie nie mówiłem, ani ty mnie, że sobie przeszkadzamy. Znowu moje nazwisko ktoś wykorzystuje…. Mogę powtórzyć no – jejku, jak tak można mówić? Robiłem tylko zdjęcia, a tu jakieś gierki. Nie masz żadnego zdjęcia, że siedzisz. Nie widziałem żebyś się gdzieś rozsiadał…”

Sposób narracji wynajętego fotografa ukazuje wyraźnie, że został wykorzystany przez Wachowską do próby manipulacji faktami. Fotograf jest wiarygodny, więc wykorzystano ten fakt, by uwiarygodnić nieprawdziwe słowa Wachowskiej. Gdyby nie to, że tak wójt, jak sekretarz często rozmijają się z prawdą, sprawę można by uznać za niebyłą, w tym przypadku jest to jednak czysto PR-owe zagranie dla zepsucia cudzej opinii. To jednak nie wszystko, Wachowska mówi też:

- „O ile Brzęczek pała nienawiścią do wójta, to było to niestosowne zachowanie wobec jubilatów. Mógłby sobie to darować. A ponadto używać do walki telewizji”.

Czy Wachowska przechodzi właśnie jakiś kryzys? W trakcie sesji mówiła „mój kochany braciszku, wiem, że o mnie dbasz”, teraz mówi wprost o nienawiści – Brzęczka, do wójta. O ile jednak jej uczucia do brata, który nie chce mieć z nią nic wspólnego – mogą być zrozumiałe, o tyle wiedza na temat rzekomej „nienawiści”, którą pała do wójta Brzęczek, to gruba przesada. Jako osoba publiczna daleka powinna być do formułowania takich ocen. Wykracza w nich poza kompetencje i naraża się na proces o zniesławienie. Trudno wyobrazić sobie, by umiała dowieść swoich słów przed sądem – iż Brzęczek kogokolwiek nienawidzi. W ocenie redakcji i ludzi, z którymi niejednokrotnie rozmawialiśmy, Praski jest złym gospodarzem, nie posiadającym wielu atutów, ponadto konfliktowym, skompromitowanym i niewiarygodnym człowiekiem w opinii wielu naszych rozmówców. Setki komentarzy na stronach internetowych potwierdzają ten wizerunek. To jednak w żaden sposób nie przesądza o nienawiści do niego. W ocenie redakcji nienawidzić można kogoś, kogo się boimy. Pisząc o nim niemal w każdym wydaniu gazety, łatwo zauważyć, że wielkiego respektu przed wójtem nie odczuwamy.

Nie sposób przeoczyć problemu pani sekretarz w związku z telewizją, która jest częstym gościem w pankowskiej gminie – chyba najczęściej odwiedzanej przez ekipy telewizyjne w całym powiecie.

- „słowa wypowiedziane przez redaktora Klobucka pl „wójt się do mnie niegrzecznie odezwał, to ja mu wezmę telewizję” (…)

Telewizja do Panek przyjeżdża rzeczywiście częściej niż do innych gmin, trudno jednak uważać, że redaktor Brzęczek ma w tym jakikolwiek udział. Jako redakcja stawiamy raczej tezę, że urzędnicy tej gminy sami się do tego przyczyniają walcząc z nauczycielami, przyznając sobie ogromne nagrody czy nagrywając w zaciszu prywatnej łazienki kompromitujące ich materiały wideo. Demonizowanie red. naczelnego klobuckiej.pl jest na wyrost, podobnie jak uwagi, że wezwie on telewizję, bo wójt się niegrzecznie odezwał. Zakrawa to na jakiś głębszy problem zważywszy na fakt, że wójt zachował się niestosownie w stosunku do redaktora, a dziesięć minut później telewizja przeprowadzała z wójtem wywiad w restauracji Athena. Można oczywiście wysnuć jakąś teorię, że redaktor wyciągnął auto, kamerzystę i redaktorkę TVP3 z kapelusza kilka minut po niestosownych uwagach Praskiego. Jeśli jednak w teorię taką ktoś wierzy, to może powinien przestawić się na lżejsze trunki, albo odstawić szampana, bo wyraźnie nie służy już po pierwszym toaście. Portal wPankach piszący o sprawie najpierw ocenzurował komentarze na profilu społecznościowym, a następnie podchwycił narrację sekretarz Wachowskiej. U nich też można przeczytać „o nielubianych władzach gminy”, całość artykułu wpisuje się jednak w coś równie niestosownego jak treść wywiadu urzędniczki dla Nowin Kłobuckich – i jest krótko mówiąc pomówieniem.

Reklamy

Najnowsze na stronie

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Reklamy