Pankowscy urzędnicy nie przyjmują do wiadomości zasad, które są jasne dla wszystkich samorządowców. Od bardzo dawna trwa opór władz gminnych przed ujawnianiem informacji dla prasy czy bardziej ogólnie – mediom. Kilka dni temu premier Mateusz Morawiecki wypowiadał się na temat finansów państwa i przyglądaniu się każdej złotówce, do czego mają prawo mieszkańcy...

...To oczywiście pewne uproszczenie, jednak wynika z niego jasno, że obywatele mają prawo wiedzieć gdzie i na co wydawane są publiczne środki. W Pankach dziennikarzy próbuje się zastraszać pismami, z których wynika, że być może to oni – dziennikarze – łamią prawo oczekując uzyskiwania informacji publicznych od urzędu. To kuriozalne stanowisku wójta podparte jest szeregiem uzasadnień z orzecznictwa sądów administracyjnych, co ma się nijak do wymogów ustawy. Wójt w piśmie skierowanym do Pawła Gąsiorskiego (gminapanki.pl) pisze m.in.:

„W związku z wniesieniem wniosków o udostępnienie informacji publicznej , a także uwzględniając ilość, częstotliwość i charakter wniosków składanych dotychczas do Urzędu Gminy zawiadamiam, że podejmowane działania noszą w ocenie organu znamiona nadużycia prawa i wnosimy o ich natychmiastowe zaprzestanie. Konkludując, podejmowane przez pana działania polegające na masowym kierowaniu powtarzalnych wniosków do Urzędu Gminy Panki o udostępnienie informacji publicznej, stanowią w ocenie Wójta Gminy Panki nadużycie prawa. Ocena ta wynika między innymi z wykonywania praw wbrew istocie konstytucyjnej zasady prawa dostępu do informacji publicznej. Kierowane przez Pana wnioski o ile pozornie motywowane są troskę o dobro publiczne, to w praktyce zmierzają do spowodowania niewydolności pracy urzędu. Wnioski składane i do tutejszego urzędu dotyczą najczęściej informacji, które były już udostępnione, bądź udostępnienie których jest możliwe także przez inne właściwsze organy administracji publicznej. Wnioski niejednokrotnie zawierają żądania udzielenie informacji przetworzonych, których zgromadzenie i edycja wymaga zaangażowania znacznych środków osobowych i finansowych Ponadto pracownicy urzędu gminy Panki ustalili, że otrzymywane przez Pana informacje zamieszczone są na komercyjnych stronach internetowych, co może świadczyć o zarobkowym charakterze pozyskiwania przedmiotowej informacji. Mając na uwadze powyższe niniejsze zawiadomienie jest konieczne i znajduje pełne uzasadnienie w konfrontacji z podejmowanymi przez pana działaniami”

Wójt podejmuje się oceny powodów, naruszając prawo prasowe i konstytucyjną zasadę prawa dostępu do informacji. Za nic ma sobie wyroki Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Częstochowie, które raz za razem uchyla decyzje o odmowie wydania informacji. Działania te nie tylko sprzeczną są z prawem, ale i z logiką. Im więcej bowiem odmów, tym częściej wracać będą pytania, za czym posypią się nie tylko skargi do SKO, ale również zawiadomienia do prokuratury. Chyba, że jest to działanie świadome i wójtowi zależy na tym, by dokumenty, których nie chce udostępniać w ramach informacji publicznej trafiły do organów ścigania, skąd ich pozyskanie dla redakcji będzie niemożliwe. Co więc zawierają rejestry faktur, do których dostępu wójt broni nam prawa wglądu? Jakie nagrody przyznano pomocom administracyjnym, że wójt nie chce ujawnić kwot mimo żądania podania samych wartości z pominięciem osób, którym nagrody te przyznano. Czy doszło do naruszenia prawa, a może jest inna przyczyna ukrywania tych informacji? Zadajemy więc publicznie pytanie – czy pracownicy Urzędu Gminy w Pankach zajmujący stanowiska urzędnicze lub pomoce administracyjne w jakikolwiek sposób musiały oddać część lub całość premii lub nagród, które zostały im przyznane? Czy Urząd Gminy w Pankach dokonał zapłaty za niewykonane usługi lub prace na rzecz jakiejkolwiek firmy przed zakończeniem prac? Z rejestru faktur, o który dziennikarze zabiegają informacja ta może zostać pozyskana. Czy więc uzyskamy odpowiedź na pytania w tej formie? A może mamy skonkretyzować pytania i wskazać prace, które według wiedzy redakcji mogły zostać zakończone później niż nastąpiła za nie zapłata środków?

BANDZIOR

Na skutek pisma rozesłanego do przedsiębiorców, w którym urząd powołał się na przepis, którego nie egzekwuje żaden urząd w naszym powiecie w Pankach pojawiła się katowicka redakcja TVP3.  Wójt Bogdan Praski i jego urzędnicy twierdzili po wizycie dziennikarzy, że na nikogo nie nałożono obowiązku zapłaty, a samo pismo miało mieć według urzędników walor edukacyjny – miało ustrzec przedsiębiorców przed finansowymi konsekwencjami, których egzekwowanie wynika z mocy prawa etc. Jak poinformował jedną z lokalnych gazet wójt, wizyta redakcji TVP3 będzie miała swój dalszy ciąg, gdyż materiał stawia gminę w niekorzystnym świetle, a krytyka dziennikarzy była napastliwa i nie poparta merytorycznymi argumentami. W dodatku materiał sugerował, że

„władze gminy zastraszają przedsiębiorców, którzy z obawy odwetu boją się występować przed kamerami. Podpierali te tezy słowami domniemanego „przedsiębiorcy” – Błażeja – który z petem w ustach, wyglądał bardziej na jakiegoś bandziora. Tragizmu całemu temu materiałowi dodaje fakt, że w naszej bazie przedsiębiorców nie widnieje żadna osoba o takim imieniu.” – informował wójt.

I tutaj dochodzimy do sedna problemu. W materiale, który wyemitowanego 12 lutego 2018 roku w Aktualnościach nie pojawiła się żadna nieprawdziwa informacja. Mieszkańcy tej gminy wielokrotnie alarmowali media o nieprawidłowościach, co skutkuje przyjazdem kilku już ekip telewizyjnych do Panek. Również lokalne media jak nasza gazeta czy Gazeta Kłobucka wielokrotnie pisze o nieprawidłowościach i problemach na linii urząd - mieszkańcy. Trudno nie zauważyć, że wójt próbuje zastraszać media – co ukazujemy w tym materiale. Do dziennikarzy wysyłane są pisma o napastliwym charakterze, które usiłują odwieść nas od rzetelnej pracy na rzecz mieszkańców. Próby zastraszania nas poprzez zgłaszanie wydumanych „napaści” na urzędnika do prokuratury podejmowała już sekretarz tej gminy. Sprawa została umorzona, mimo to jednak media jawnie wspierające wójta i urząd opisują temat ponownie powtarzając treści, które nie znalazły odzwierciedlenia w prowadzonym przez prokuraturę i policję śledztwie. Dziennikarzy próbuje się odwodzić od tematów, które mogą zaszkodzić obecnym władzom gminy zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów. Miesza się do tego przedsiębiorców, których równa się z bandytami, samemu być może naruszając prawo pismem, w którym 2 stycznia informuje się o wprowadzeniu zmian od 1 stycznia… Sprawdza się osobę przedsiębiorcy, który chciał pozostać anonimowy w bazie Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczej, co dobitnie pokazuje, że urzędnicy próbują odszukać mężczyznę. Pytanie po co? Czy nie jest to dobitne ukazanie patologii w urzędzie? Pokazuje to wszystkim innym – zobacz, podniesiesz na nas rękę to znajdziemy cię, odszukamy – to jawna chociaż niewypowiedziana wprost groźba – macie milczeć. Na dziennikarzach próbuje się dokonać wymuszenia poprzez zapowiadane przez wójta pisma:

„Radca prawny przygotowuje już pisma z wnioskiem o sprostowania i przeprosiny, gdyż takich ataków, naruszających dobre imię naszej społeczności, nie możemy zostawić bez reakcji” . A przecież zgodnie z Prawem Prasowym z dnia 26 stycznia 1984 roku, art. 15  ust. 2 - Dziennikarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy: danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również innych osób udzielających informacji opublikowanych albo przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych.

Bogdan Praski ceni sobie kontakt z mediami, na które ma lub może mieć istotny wpływ. Pozostałym odmawia prawa do informacji, nie odbiera telefonów, nie życzy sobie spotkań na żywo, ucieka bez udzielenia odpowiedzi na pytania. To jednak nieistotny szczegół w kontaktach z wójtem, najgorsze jest to, że wójt kiedy już udziela odpowiedzi ustnie – bardzo często rozmija się z prawdą. Przyłapany na kłamstwie bagatelizuje sprawę – to pomyłka, źle zostałem zrozumiany itp. Trudno więc na słowach takiego człowieka polegać. Co więcej potrafi świadomie okłamać opinię publiczną wykorzystując do tego media, robi to również jego sekretarz Elżbieta Wachowska. To pokazuje bardzo głęboki problem, który od dawna nie jest rozwiązany, ostatnio wręcz przybiera na sile. Szkoda, bo kiedyś dawno temu wójt grał Stasia Pytalskiego, który ze sceny mówił – „czy lenistwo na łokcie się mierzy? Skąd wiadomo, że Jurek, to Jerzy, kto powiedział, że kury są głupie?” A teraz  odpowiedzi dla prasy ma w…

Reklamy

Najnowsze na stronie

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Reklamy

Stihl