American Sniper (Snajper)

Reżyseria: Clint Eastwood

Główna rola: Bradley Cooper

Premiera w Polsce 20.02.2015.

Moja ocena 7/10

Kino faktu, historia Chrisa Kyle'a, żołnierza Navy SEAL’s jego kariery wojskowej i życia osobistego. Człowieka, który zyskał sławę najlepszego snajpera w historii elitarnej jednostki. Prosty chłopak z amerykańskiej prowincji zaciąga się w czasach pierwszej wojny w Zatoce Perskiej do oddziału „fok”, jego wyjątkowe zdolności powodują szybką sławę i równie szybki przyrost zabitych wrogów. Zapamiętane z dzieciństwa słowa ojca o owcach, wilkach i psach stają się mottem Kyle’a, który pamięta, że psy pasterskie są po to by bronić owiec przed wilkami, w jego rodzinie nie wychowywano owiec. Jest psem, który broni niewinnych przed złymi. Jak oceniać faceta, który z zabijania zrobił mistrzostwo? Moralnie niejednoznaczna ocena nie powinna zepsuć nam oglądania tego filmu, gdzie są pokazane sceny potwornego dylematu bohatera, który zabija z zimną krwią dziecko, żywą bombę. Teksańczyk trafia na wojnę w 1999 roku, a później raz za razem odbywa kolejne tury w Iraku, adrenalina nie pozwala mu usiedzieć w Stanach, wraca i wraca do wojny coraz bardziej obrastając legendą.

Dzieło Eastwooda jest niedalekie od typowego patosu amerykańskich filmów o ich żołnierzach walczących na całym świecie. Film pokazuje tragedię i okrutność wojny, jednocześnie obnażając wizerunek Stanów Zjednoczonych. Z drugiej jednak strony film jest emanacją przemocy, której żandarm narodów dopuszcza się na całym świecie. Bezrefleksyjna gloryfikacja agresji ukryta pod parawanem moralnych rozterek głównego bohatera. A ten, to prosty niewykształcony człowiek pełny miłości do rodziny, do zwierząt do innych ludzi, jednocześnie maszyna do zabijania. Krwawa rozprawa z liderem AL-Kaidy, a później powrót do cichego życia w Ameryce do pomagania innym weteranom wojennym, którzy mieli mniej szczęścia. Bradley Cooper jest jednym z najlepszych według mnie obecnie amerykańskich aktorów, niesamowicie sugestywnie gra samym wyrazem twarzy, spojrzeniem.  

We mnie film budzi mieszane uczucia przede wszystkim ze względu na tło historii. Kyle zabija „terrorystów”, jednak robi to na ich własnej ziemi, którą jego państwo najechało wyłącznie dla kuwejckiej ropy pod przykrywką walki o demokrację. Patrząc na to w ten sposób trudno nie patrzeć na film z perspektywy naszej historii i obrony przed najeźdźcą szczególnie patrząc na zabicie małego chłopca.

Cóż, historia wzruszająca tym bardziej, że prawdziwa.

Budżet filmu to 59 milionów dolarów, wpływy do kasy ponad 550 milionów, jak widać Cooper, który wykupił prawa do autobiografii ma nosa do dobrych interesów. Gdy nie widziałeś tego filmu – polecam, to mój numer 3/12 w roku 2015.

Opracowanie: Jarosław Brzęczek

Reklamy

Kala

Najnowsze na stronie

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Reklamy