Avis de Mistral (Lato w Prowansji)

Reżyseria: Rose Bosch

Główna rola: Jean Reno

Premiera w Polsce 26.06.2015.

Moja ocena 7,5/10

Judith Krantz wiele lat temu napisała książkę o malarzu zwanym Mistralem, żyjącym w Prowansji. Myślę, że każdy kto czytał  kiedyś Córkę Mistrala miał podobne wyobrażenie tej pięknej krainy jak to co widzimy w filmie. The Sound Of Silence duetu Simon&Garunkel został wykorzystany jako pierwszy utwór z tła w filmie Rose Boscha, muzycznych smaczków jest tu zresztą sporo. Rodzeństwo jadące pociągiem przez cudowną Prowansję w tle tego utworu podąża na spotkanie z nigdy niewidzianym dziadkiem, który lata temu po kłótni z ich matką o ojca  zerwał wszelkie kontakty. Dramatem Adriana Theo i Lei, dzieci których rodzice właśnie się rozwodzą jest społeczna samotność, żyją pośród swoich telefonów, w wirtualnym świecie całkowicie oderwani od życia. Na stacji końcowej do której dotarli wraz z babcią odbiera ich starszy pan będący ich nieznanym dotąd dziadkiem. Paul, niezadbany gbur, jest zaskoczony przyjazdem i poznaniem wnuków. Jego świat dzielony pomiędzy uprawę oliwek, dbanie o ogród, granie w bule i picie z przyjaciółmi w pobliskiej knajpce zostaje zburzone. Wiatr wiejący w oczy, chmary brzęczących owadów, przyjemności wiejskiego życia potrafią dać się we znaki nieobeznanych z takim życiem dzieciom iPhonów i facebooka. Powoli jednak rodzinna przeszłość zaciera się, a całość jest spojona letnią miłością i urokami prowincji. Dziadek zafunduje jednak wnukom niezapomniane wakacje dając im twardą lekcję życia. Wnuki też go zaskoczą, starszy pan oddany swoim rolniczym pasjom pozna radość jaką są dorastające wnuki, dzięki nim spotka przyjaciół z młodości i odkryje nieznany dla niego świat.

Prosty film o życiu, o tysiącach historii zwykłych ludzi pogubionych gdzieś na ścieżkach życia, poharatanych rodzinach bez wzajemnych kontaktów. Nie skłania może do bardzo głębokich refleksji, jednak jest wystarczająco dobry, by obejrzeć urokliwe zakątki południowej Francji przy lampce wina i kominku. Doskonały w zimne dni dla ocieplenia umysłu. Jean Reno ma w sobie potencjał, by nawet dość przeciętny scenariusz przekuć w świetny film.

Świetna sceneria i klimat tego filmu jest wartością samą w sobie, już choćby dlatego należy ten film obejrzeć. Nieco już podstarzały Jean Reno grający odmienną dla siebie rolę zrzędliwego starca zamiast gangstera czy zawodowego mordercę, to też duża coś, co powinien zobaczy każdy miłośnik kina. Ogromnym atrybutem tego filmu są krajobrazy Francuskiej prowincji, piękna dolina Rodanu, w której żyją ukazane na filmie dzikie konie Rodan, sielskie krajobrazy małych miasteczek i wsi. Doskonale ogląda się charakterystyczne czerwone dachy starych budowli pamiętających tradycje czasu gdy Rzym miał tutaj swoją władzę. Gdy nie widziałeś tego filmu – polecam, to mój numer 5/12 w roku 2015.

Opracowanie: Jarosław Brzęczek

Reklamy

Raftynk

Najnowsze na stronie

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Reklamy

Biuro Rachunkowe Breś